Potencjał „Solidarności”

Młodzi ludzie, w wieku 18–34 lat, to grupa z największą akceptacją dla działalności związków zawodowych oraz największym wzrostem poparcia dla związkowców (wśród uczniów i studentów wzrost o 20 proc. w ciągu ostatniego roku). To wyniki badań socjologa prof. Pawła Ruszkowskiego. Skąd ten sukces? Młodzi ludzie z pewnością zauważyli aktywną walkę „Solidarności” z plagą tzw. umów śmieciowych, która dotyka przede wszystkim właśnie ich. Dzisiejsi 30-, a nawet 20-latkowie mają często już za sobą przykre doświadczenia na rynku pracy. Nawet jeśli akcja „S” nie przyniosła jeszcze sukcesu w postaci masowego odwrotu od zatrudniania na podstawie umów cywilnoprawnych, to już samo wprowadzenie na stałe do debaty jednoznacznie piętnującego takie praktyki określenia „umowy śmieciowe” jest dużym osiągnięciem naszego związku. A zaufanie młodych ludzi wyrażane w badaniach społecznych potwierdza, że liczą oni na konsekwencję i skuteczność „Solidarności” w tej i innych sprawach. To potencjał i kapitał, którego nie wolno nam zaprzepaścić.

W ostatniej kadencji ta i wiele innych inicjatyw związkowców i pracowników zostały przez koalicję rządową PO–PSL wyrzucone do kosza, a w najlepszym razie skierowane do parlamentarnej „zamrażarki”. Oczywiście ma to na celu jedynie pozorowanie działań i uniknięcie krytyki za bezpośrednie odrzucenie obywatelskich inicjatyw. Bo przecież nie można nazwać uczciwą i rzetelną pracą Sejmu wstrzymywanie przez 3 lata (jedynie po tzw. pierwszym czytaniu) prac legislacyjnych nad złożonym przez „S” projektem ustawy uzależniającym wysokość płacy minimalnej od tempa wzrostu PKB.

Koalicja PO–PSL mięknie jedynie na kilka miesięcy przed wyborami. Ale czy tylko obawa rządzących przed wyborcami powinna determinować ich decyzje? Dlatego „S” prowadzi kampanię przypominającą prawdziwe oblicze kandydatów do Europarlamentu. Pamiętajmy, że to my rozliczamy polityków, a nie odwrotnie.

Krzysztof Dośla
przewodniczący ZRG NSZZ „S”

Download PDF
Powrót Drukuj stronę