Sierpniowa refleksja

Pierwszy dzień strajku przeżyłem w gdyńskiej stoczni, pracując w niej jako student. Do „Solidarności” wstąpiłem rok później – wraz z podjęciem pierwszej pracy w Stoczni Gdynia równo 30 lat temu – 17 sierpnia 1981 roku. To dla mnie ważna data – decyzja, która zaważyła na całym moim życiu. Przez 30 lat jestem w „Solidarności” na dobre i złe, wierząc, że uda się krok po kroku powiększać przestrzeń wolności i pomagać ludziom godniej żyć. Dlatego dziś kolejna sierpniowa rocznica jest dla mnie czasem radości, ale i okazją do refleksji.

Jak pokazują sondaże, bardzo wielu Polakom się powiodło – są zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej i rodzinnej. Mają pracę, w której się realizują. I dobrze. Ale to tylko część prawdy. Zbyt wielu ludzi nadal płaci gigantyczną cenę za okres transformacji i błędy władzy. Oni nie mają powodów do radości.

Polska stała się europejskim rekordzistą we wskaźnikach biedy i wykluczenia. Filozofia ,,radź sobie sam” zbiera swoje żniwo. Zamrożone od 2006 roku progi dochodowe uprawniające do pomocy społecznej przedłużono na kolejne trzy lata, pomimo że schodzą poniżej minimów biologicznych. Z drugiej strony czytam raport Ministerstwa Finansów, z którego wynika, że 380 tysięcy tzw. samozatrudnionych zarabiających średnio 180 tysięcy złotych rocznie płaci nie tylko „liniowy” podatek 19 proc., ale też – korzystając z ryczałtu – minimalne składki na ubezpieczenia społeczne i emerytalne. Skarb Państwa i ZUS traci na tym dziesiątki miliardów złotych.

To są problemy, które musimy stawiać przed rządzącymi w rocznicę tamtych sierpniowych dni. Chciałoby się powiedzieć – wy, którzy Rzeczpospolitą władacie, obchody urodzin ,,Solidarności” bez pochylenia się nad obszarem polskiej biedy są zakłamywaniem Sierpnia.

Janusz Śniadek

Download PDF
Powrót Drukuj stronę