Trzeba lepiej płacić

Przez lata opowiadano nam, że kwestią niezbędną, aby firma była konkurencyjna są niskie koszty pracy a w nich oczywiście koszty płacy. Jako przykład służyły Chiny i inne biedne kraje.
U nas byłby w tym zakresie raj, gdyby nie inne wysokie koszty pracy poza płacami. Tych pierwszych nie chciano zmienić z dziesiątków powodów. Te drugie owszem, zmieniano ale nie w górę a w dół do poziomu płacy minimalnej albo jeszcze niższej w szarej strefie. Niska płaca to wysoka konkurencyjność. I basta.

Na nic były opinie firm, które przodowały w produkcji i sprzedaży, że ważny jest dobrze wykwalifikowany, ale także i opłacany pracownik. To, że pracownik ma miejsce pracy, nieważne jak wynagradzane, nie wystarcza. Radość z zatrudnienia musi przełożyć się na radość z pensji. A wtedy możemy mówić o wydajności i efektywności. Unia Europejska wskazywała na to już niejeden raz.

I na szczęście powoli trafia to do świadomości w naszym kraju. Jestem konkurencyjny, bo jestem tani? Nie, jestem konkurencyjny, bo jestem kompetentny, wykształcony, posiadający różnorakie umiejętności. Jestem dla firmy ważny, więc i dobrze opłacany. Nie tylko na stanowisku kierowniczym czy zarządczym. Także na innym. Jestem potrzebny, więc firma we mnie inwestuje i dokształca. Jestem potrzebny, więc stabilizuje się moje zatrudnienie i daje umowę na czas nieokreślony. Jestem… Stop, chyba piszący te słowa za bardzo się rozpędził. Tak być powinno, ale jakże często to jeszcze tylko marzenia. Choć można powoli trafiać na firmy, które takie reguły gry stosują. Bo zrozumiały, że trudno oczekiwać od pracownika dobrej pracy, gdy za pensję mu płaconą nie może on pokryć kosztów mieszkania i życia. Coraz częściej też zwolennicy konkurencji niską płacą zmieniają swe poglądy na konkurencję lepszą pracą za lepszą płacę. Coraz częściej choć niestety jeszcze nie za często. Ale może…

Bogdan Olszewski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę