Można być solidarnym

Mija 35 lat od chwili, gdy słowo solidarność stało się częścią naszego życia, stało się słowem, które odmienialiśmy we wszystkich przypadkach. Stało się wartością, dla której gotowi byliśmy poświęcić nasz czas, nasze zdolności, naszą energię i nawet nasze życie. Słowem tym nazwaliśmy związek zawodowy.

Związek, który stał się motorem przemian nie tylko w Polsce, ale także w Europie i na świecie. Związek do którego przyznało się dziesięć milionów Polaków. Różnych Polaków. I młodych, i starych. Prawicowych i lewicowych. Wierzących i niewierzących. Dla niektórych była to droga do wolności. Dla innych – szansa na realizację swoich własnych zainteresowań. A dla części po prostu miejsce, gdzie czuli się bezpiecznie, jak w rodzinie.

Byliśmy olbrzymią rodziną. I choć stan wojenny pokazał, że rodzina ta uległa rozproszeniu, to jednak potrafiliśmy kultywować nasze wartości i znowu się odrodzić. Nie było nas może tylu, ale potrafiliśmy zmienić nasz świat. Zmienić na świat wolności i demokracji. Ułomny, ale nasz, w którym lepiej lub gorzej, ale decydujemy my, a nie obce mocarstwo. Czy jednak nadal solidarność jest naszym drogowskazem? Czy budujemy naszą przyszłość szanując i solidaryzując się z drugim człowiekiem? Czy pytamy się go o to, jak chciałby zmienić rzeczywistość, czy interesuje nas głównie, jaką opcję reprezentuje? A jeśli nie naszą, to na pewno jego rozwiązanie jest złe albo podejrzane. Czy nie marnujemy w ten sposób naszej energii, walcząc zamiast z problemem – z drugim człowiekiem? Czy można inaczej? Można. Sięgając pamięcią do tych sierpniowych dni 1980 roku, wiemy, że można być solidarnym. Solidarnym z drugim człowiekiem, niezależnie od tego kim jest i jakie ma poglądy. Trudne? Może, ale nie dla solidarności. Nie dla NSZZ „Solidarność”

Bogdan Olszewski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę