Ma być lepiej?

Powoli zbliża się kalendarzowe lato. Kalendarzowe, bo nie realne, otulające nas swym gorącem. Wynagradzają nam jednak to politycy. Przegrane przez wygranego wybory prezydenckie, narodziny nowej siły (?) politycznej niepartyjnej, zejście do podziemia lewicy i wreszcie spadający sufit nagrań z podsłuchu. No i do tego szybki cios karate pani premier ścinający paru ministrów.
I teraz dopiero mamy problem. Bo było źle, a ma być lepiej. Tylko cóż pomoże Ojczyźnie wymiana ministra sportu? Na początek zamyśleniem kadry piłkarskiej i powstrzymaniem się od strzelenia bramki.

Nowy minister skarbu będzie coś robił, ale nie będzie to nic rewolucyjnego. Zresztą – w cztery miesiące można jedynie wymienić członków rad i prezesów.
A może szansę ma nowy minister zdrowia? Cztery miesiące, jakie mu pozostały do działania, to dużo mniej niż okres oczekiwania na badania. I nawet jeśli jego intencje są znakomite, to użeranie się z urzędnikami jest skazane na przegraną.

A koordynator służb specjalnych? Jakby od koordynowania służb miało czegoś przybyć w gospodarce, polityce społecznej, edukacji.

No i nowy rzecznik, który może rzekłby coś, co przekonałoby rodaków, iż w ciągu 4 miesięcy można zrobić więcej niż w ciągu ośmiu lat i przy urnie władzę dać. I tak bębnią media, zdzierają gardła politycy a reszta czeka na coś nowego.

Ale to nowe ma być niesystemowe. Ma nie być partią, ale ma wygrać wybory do ciała partyjnego. I ma być lepsze niż wszystko co dotychczas było. Pożyjemy, zobaczymy. A na pewno będziemy przyglądali się programom społecznym i gospodarczym prezentowanym przez chętnych do rządzenia. Tak jak to zrobiliśmy w wyborach prezydenckich, podpisując umowę programową z prezydentem elektem. Dokonaliśmy dobrego wyboru. Czy znowu coś podpiszemy? Zobaczymy.

Bogdan Olszewski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę