Kawałek tortu

Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że polska gospodarka rozwija się znakomicie. Nawet opozycja i inni malkontenci nie znajdują zbyt wielu kłód słownych, które można by rzucać pod nogi rządzących, udowadniając, że kiedyś był raj a teraz jest piekło.

Wynagrodzenia pną się w górę coraz szybciej, choć jeszcze szum szeleszczących banknotów nie zagłusza biedy. Pracodawcy jęczą, ale płacą. Płacą, bo coraz trudniej znaleźć chętnego do pracy za grosik. I nawet jeśli nie są to polskie kokosy, to cosik tam do kieszeni pracujących wpadnie.

Czy każda więc kieszeń brzęczy coraz głośniej? Zależy gdzie ucho przyłożyć. Bo jak do budżetówki, to tam słychać brzęk, ale starych miedziaków. Tam balon oczekiwań pęcznieje coraz bardziej i kiedyś pewnie nie uleci, a wybuchnie. Wszak to rządzący, a nie kto inny, nas informują, ile udało się uzyskać dodatkowych środków z VAT-u i innych podatków.

A co z tego dla policjantów, pielęgniarek, nauczycieli i reszty budżetówki? Tych, co filar państwa stanowią. Bo kogóż ma zadowolić propozycja 15 procent podwyżki dla nauczycieli w ciągu trzech lat. Chcemy być innowacyjni, konkurencyjni, twórczy, rozwijający się, a o tych od których to w dużym stopniu zależy pamiętamy jedynie w czasie ich święta oraz gdy nasza pociecha dostanie ocenę nie odpowiadającą naszym oczekiwaniom. I stawiamy ich przed dylematem finansowym: praca magistra na kasie w markecie lub dwa lata jako stażysta w szkole. Powtórzmy dla rządzących, że są tacy, którzy mają prawo uczestniczyć w podziale naszego powoli, ale konsekwentnie rosnącego polskiego tortu. Czy to co im zaproponowano to jest ten kawałek tortu?

Bogdan Olszewski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę