Autostrady jak papier toaletowy

I już połowa wakacji za nami. Nasze menu zostało poszerzone przez „przyjaciół Moskali” o wspaniały, znakomity gatunkowo, będący polską specjalnością owoc – jabłko. Rozkoszujemy się nim niezależnie od poglądów i partyjnej przynależności. Wreszcie coś, choć pewnie tylko na chwilę, co nas łączy a nie dzieli.

W ostatnie weekendy wielu Polaków łączył również postój w olbrzymich korkach na autostradach w oczekiwaniu na przejazd przez bramki. Zjednoczyliśmy się w krytyce organizacji sposobu opłat za przejazd, ale także w wymyślaniu rozwiązań mających ten problem zlikwidować. Okazało się, że dla rządu jest to nieprawdopodobnie skomplikowane. Władze dają sobie „jedynie” dwa lata na znalezienie i wprowadzenie zmian, choć premier rzuca na autostradowe pasy protezami rozwiązań, zwalniając z weekendowych opłat na A1.

Pomysł wyborczy za budżetowe, czyli nasze pieniądze. Tak jakby na świecie nikt nie miał autostrad i nie próbował likwidować korków. Okazuje się chyba, że autostrady to problem przekraczający intelektualne możliwości rządzących. Najpierw budowano je z olbrzymimi poślizgami, przelatując jak rakietą kolejne terminy oddania poszczególnych odcinków. I nadal poślizgi to specjalność rządzących. A teraz nie wiadomo, co zrobić z korkami na bramkach.
W historii Polski współczesnej do problemów nierozwiązywalnych w PRL, czyli sznurka do snopowiązałek, papieru toaletowego i skupu butelek, dojdzie chyba teraz problem III RP z autostradami. Ale co by nie powiedzieć, to problem na wyższym poziomie. I przynajmniej tym się cieszmy.

Bogdan Olszewski
sekretarz Prezydium ZRG NSZZ „S”

Download PDF
Powrót Drukuj stronę