Raport „Magazynu”. Euro 2012 i co dalej?

Futbol to taki sport, gdzie za piłką biega 22 facetów, a i tak zawsze wygrywają Niemcy – mówi popularne w środowisku piłkarskim stwierdzenie. Nie wiemy, czy tak będzie i tym razem, bo nasi zachodni sąsiedzi mają wielu silnych konkurentów, ale z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć jedno – Euro 2012 nie będzie dla Polski cywilizacyjnym skokiem, jak nam obiecywano.

Oceniając stan przygotowań do polsko-ukraińskiego turnieju należy zastanowić się, czego powinno oczekiwać społeczeństwo kraju gospodarza w związku z organizacją takiej imprezy. Wszystkie wielkie wydarzenia sportowe (mistrzostwa Europy i świata w piłce nożnej, igrzyska olimpijskie) w ostatnich latach kończyły „na minusie”. Realną korzyścią dla danego państwa nie jest zatem krótkofalowy bilans, ale efekt impulsu rozwojowego, budowa infrastruktury, która będzie służyła jeszcze przez dekady po zakończeniu imprezy. Wydaje się, że w Polsce wybrano jeszcze inną drogę – najkrócej mówiąc, filozofię „igrzysk zamiast chleba” oraz działań PR. Symbolicznym przykładem jest tu akcja PKP Intercity, które na Euro 2012… wymalowały na nowo 20 lokomotyw – 16 w barwach narodowych wszystkich państw biorących udział w turnieju i 4 nawiązując do stadionów, na których w Polsce będą rozgrywane mecze. To oczywiście ciekawa inicjatywa i zapewne stosunkowo niedroga, ale w zestawieniu z brakiem ukończenia poważnych inwestycji kolejowych stwarza czysto promocyjne wrażenie. PKP Intercity zachęcają: „Warto zrobić zdjęcie i nakręcić film. Kto pokaże je później wnukom? Drugiego Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie nie będzie”. Drugiej takiej okazji do rozwoju infrastruktury kolejowej w naszym kraju zapewne również nie.

 

Jak jeździć, panie premierze?

Jeśli chodzi o infrastrukturę, z 200 największych inwestycji zaplanowanych na Euro 2012 udało się skończyć 160. To 80 proc. – wynik całkiem niezły. Problem w tym, że najlepszą skuteczność wykazano w przypadku transportu lotniczego, gorszą w transporcie kolejowym, a najgorszą w transporcie drogowym. Czyli udało się tam, gdzie było stosunkowo łatwo. Przykładowo, nie można porównywać zbudowania nowego terminalu na lotnisku (np. w Gdańsku Rębiechowie) z budową drogi szybkiego ruchu. Budynek odprawy pasażerów na lotnisku to – niczego nie ujmując – stosunkowo prosty obiekt do realizacji, ot, duża hala wypełniona boksami. Należy się cieszyć, że polskie porty lotnicze się rozwijają (choć ma to też swoje ciemne strony, o czym piszemy obok), ale ich budowa nie jest chyba największym celem i wyzwaniem, jakie powinno sobie stawiać duże państwo w środku Europy.

A co z drogami? Wbrew rządowym zapowiedziom sprzed kilku lat, na Euro 2012 nie będą gotowe ani szybkie i wygodne połączenia między miastami gospodarzami, ani autostrada A2 łącząca Warszawę z granicą polsko-niemiecką i dalej Europą Zachodnią, ani autostradowa „czwórka” prowadząca na Ukrainę.

Kibice z Gdańska, którzy będą chcieli dojechać do stolicy (np. na mecz naszej reprezentacji) będą mieli do wyboru albo remontowaną i pełną objazdów drogę krajową nr 7 (częściowo przyszłą drogę ekspresową S7), albo autostradę A1, którą dojadą… do Torunia i dalej będą musieli korzystać z dróg krajowych lub objazdów. Daleko również do ukończenia ekspresowego połączenia Gdańska z Poznaniem, choć będzie to jedna z ważniejszych piłkarskich tras, ponieważ w tych dwóch miastach swoje mecze będą rozgrywać zespoły z jednej grupy. Jadąc ze stolicy Pomorza do stolicy Wielkopolski wygodną dwupasmówkę będziemy mieć tylko na początku (A1 do Torunia) i na końcu (Gniezno – Poznań) drogi.

 

Poszkodowani na autostradach

Budowa dróg i autostrad na Euro 2012 ukazała strukturalne niemalże nieprawidłowości w funkcjonowaniu branży budowlanej. Chodzi głównie o sposób finansowania budów – konsorcja, które wygrały przetarg na wykonanie danej trasy i generalni wykonawcy przekazują środki podwykonawcom (z reguły małym i średnim firmom) z tak dużym opóźnieniem, że zagraża to istnieniu tych przedsiębiorstw. Wobec bankructwa lub rezygnacji z budowy przez generalnego wykonawcę – a tak się stało w przypadku realizujących autostradę A2 między Łodzią i Warszawą firm Covec i Dolnośląskie Surowce Skalne (DSS) – powoduje to lawinę upadłości podwykonawców.

Firmy budowlane, które ucierpiały w związku z nieprawidłowościami przy budowie dróg, powołały Komitet Protestacyjny Przedsiębiorców Poszkodowanych przy Budowie Autostrad. Obecnie zrzesza on 59 firm, których wierzytelności wynoszą blisko 37 mln zł, jednak poszkodowanych podmiotów może być nawet ponad 200, a zaległości sięgać 250 mln zł. Przedsiębiorcy domagają się podjęcia działań przez rząd, w odpowiedzi premier zapowiada przygotowanie specjalnej ustawy, zabezpieczającej w przyszłości interesy podwykonawców.

 

Będzie praca?

Piłkarskie mistrzostwa Europy to jednak nie tylko sportowe święto i sprawy infrastruktury, ale również wzmożony ruch turystyczny, który jest okazją do powstania nowych miejsc pracy. Szacuje się, że na Euro 2012 zatrudnienie może znaleźć dodatkowo nawet 30-40 tys. osób. W większości będą to jednak prace tymczasowe, np. w gastronomii, hotelarstwie, usługach ochroniarskich lub usługach porządkowych na stadionach. Jedynie kilka tysięcy miejsc pracy ma szansę pozostać po turnieju.

Druga strona Euro, zwłaszcza dla mieszkańców miast, w których będą odbywać się spotkania, to wyższe ceny w sklepach, problemy w komunikacji i inne utrudnienia.

 

Gdański bilans

Ta sytuacja dotyczy m.in. Gdańska. Jak wygląda bilans stolicy województwa i całego regionu w związku z Euro 2012? W Gdańsku powstał nowy, uważany za jeden z najpiękniejszych nie tylko w Polsce, ale i w Europie, stadion. Zdaniem wielu, PGE Arena jest jednak zbyt duża (ponad 40 tys. miejsc) jak na gdańskie potrzeby. Stadion nie wypełnia się w całości nawet na najbardziej atrakcyjne  spotkania Lechii Gdańsk, a operator obiektu ma problemy ze zorganizowaniem w tym miejscu innych imprez. Stadion już przynosi miastu straty.

Z zakończonych inwestycji spod znaku Euro 2012 warto wymienić drugi terminal na lotnisku w Gdańsku Rębiechowie oraz tzw. obwodnicę południową Gdańska, łączącą dotychczasową obwodnicę z drogami krajowymi nr 7 i 91. Dzięki temu duża część ruchu tranzytowego ominie centrum miasta, a mieszkańcy będą mieli ułatwiony wyjazd w kierunku Łodzi i Warszawy. Wciąż daleko jednak np. do uruchomienia Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która miała zapewnić szybki dojazd z Gdańska i Gdyni na lotnisko oraz połączyć drogą kolejową aglomerację trójmiejską z Kaszubami. Także autostrada A1, choć jej gotowe odcinki wykraczają już poza granice województwa, wciąż nie zapewnia nam stałego połączenia z resztą kraju.

Największe nadzieje można zatem wiązać nie z infrastrukturą, a szeroko rozumianą promocją miasta i regionu. W Gdańsku część spotkań rozegrają najbardziej wartościowe (nie tylko pod względem piłkarskim, ale też biznesowym i turystycznym) drużyny – Chorwacja, Irlandia, a przede wszystkim Hiszpania i Włochy. Ponadto na Pomorzu swoje bazy zlokalizowało kilka reprezentacji – Niemcy w Gdańsku, Irlandia w Gdyni, a wspomniana Hiszpania w Gniewinie. Gdańsk ma zatem szansę na prawdziwe turystyczne wyjście z cienia, także w skali europejskiej.

Pozostaje pytanie, czy to wystarczające argumenty, by 5 lat, miesiąc i 21 dni, jakie upłynęły od przyznania Polsce i Ukrainie organizacji turnieju (18 kwietnia 2007 r.), uznać za dobrze wykorzystane?

Adam Chmielecki

 

(Nie)bezpieczne Euro?

Rząd wielokrotnie podkreślał, że najlepiej przygotowanym na mistrzostwa Europy sektorem transportu jest lotnictwo. Rzeczywiście, ta część infrastruktury dobrze wypada w porównaniu z transportem drogowym i kolejowym, jednak hurraoptymistycznych ocen rządzących nie potwierdza Najwyższa Izba Kontroli.

Opublikowany 11 maja raport NIK dot. stanu bezpieczeństwa w polskich portach lotniczych wytyka liczne błędy. Osoby i pojazdy nieuprawnione mogą dostać się do zastrzeżonych stref na lotniskach, a nawet do samolotów na płytach postojowych, wokół lotnisk znajduje się dużo przeszkód lotniczych, a część pracowników portów nie posiada odpowiednich certyfikatów i nie przeszła wymaganych szkoleń.

Zdaniem lotniczej „Solidarności”, to efekt m.in. oszczędzania kosztem zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników. – Nieprawidłowości, które wskazał NIK, wynikają z ogromnych niedoborów kadrowych na lotniskach – ocenia przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Transportu Lotniczego i Obsługi Lotniskowej NSZZ „Solidarność” Robert Siarnowski, i dodaje: –  Powstają nowe terminale, a pracowników nie przybywa. Według przepisów na każdym stanowisku kontroli powinno pracować trzech pracowników. Niestety, w rzeczywistości jest ich tak mało, że muszą biegać między stanowiskami.

Sianowski dodaje, że firmy obsługujące lotniska trawią wszystkie problemy znane z całego rynku pracy. – Konkurencja w branży wygląda tak, że liczy się tylko cena. Nowe firmy zatrudniają ludzi na umowy śmieciowe za bardzo niewielkie pieniądze. Jeżeli pracodawca zatrudnia pracownika na umowę-zlecenie za 1500 zł, to nie wyśle go na szkolenie, które kosztuje kilka tysięcy – podsumowuje szef lotniczej „S”.

 

Euro-tłok

Nawet 30 tys. kibiców podczas Euro 2012 może skorzystać ze specjalnych pociągów, które będą kursować na linii pomiędzy Gdańskiem Głównym a stadionem w Letnicy – szacuje PKP SKM Trójmiasto. Na czas turnieju przywrócony zostanie ruch kolejek SKM na linii do Nowego Portu, ale tylko do nowo utworzonego przystanku Gdańsk Stadion. Pociągi będą kursować cztery godziny przed i po każdym z czterech gdańskich spotkań w czasie mistrzostw.

Dla gdańszczan będzie to również okazja do obejrzenia obrazków znanych dotychczas tylko z japońskiego metra. Mowa o specjalnych „upychaczach”, którzy mają pomagać kibicom w wygodnym korzystaniu z tej formy transportu. SKM zatrudni 18 pracowników, którzy będą podczas spotkań obsługiwać kibiców na przystanku.

Modernizacja linii kolejowej do Nowego Portu kosztowała 6,1 mln zł, budowa przystanku Gdańsk Stadion Expo kolejne 2,1 mln zł. Nie wiadomo, czy ruch na tej trasie zostanie przywrócony na stałe. Na pewno będzie wykorzystywany okazjonalnie do przewozu gości imprez odbywających się w nowym centrum targowym Amber Expo, zlokalizowanym tuż przy PGE Arenie.

 

„Solidarność” może protestować

– Podzielam płynące z różnych stron apele, by w spokoju oglądać mistrzostwa i nie utrudniać tego samego gościom z zagranicy, ale nie można uznać, że na miesiąc zaprzestajemy debaty publicznej i chowamy się do mysich nor. Problemy pozostaną – nie mam wątpliwości – i mamy prawo o tym przypominać. Forma protestu będzie zależała również od tego, czy władza będzie chciała rozmawiać, czy sama wyznaczy miejsce „Solidarności” na ulicy, tak jak to miało miejsce niedawno przed Senatem. Integralnym składnikiem społeczeństwa obywatelskiego jest dialog, który w Polsce został kompletnie podeptany. Obecna ekipa rządząca postanowiła przeprowadzić tzw. reformę emerytalną nie ustępując ani na milimetr. Celowo wybrano szybką ścieżkę legislacyjną, by przysłowiowe „igrzyska”, czyli Euro 2012, odwróciły uwagę społeczeństwa od tak ważnej dla wszystkich sprawy – komentuje członek Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S” Jacek Rybicki.

 

Dobra praca

NSZZ „Solidarność” postanowił wykorzystać organizację turnieju Euro 2012 do przeprowadzenia akcji promującej dobre praktyki w zatrudnieniu, przede wszystkim w branży budowlanej. Wspólnie ze Związkiem Zawodowym Budowlani i Państwową Inspekcją Pracy już w 2009 r. rozpoczęto „Kampanię na rzecz godnej pracy” międzynarodowej organizacji związków zawodowych budownictwa BWI. Kampania nawiązywała do popularnej przed Euro 2012 tematyki piłkarskiej, m.in. poprzez hasła „Dobra praca – Czysta gra” oraz „1:1. Chcemy godnej pracy w sektorze budowlanym”.

„Fani piłki nożnej nie mogą doczekać się mistrzostw Europy Euro 2012. Jednak my, przedstawiciele polskiego i światowego ruchu związkowego, mamy na uwadze coś jeszcze. Myślimy o bezpiecznych budowach, na których pracownicy otrzymują godne wynagrodzenia, mają opłacane składki na ubezpieczenia społeczne i mogą bez przeszkód wstępować do związków zawodowych” – deklarowali organizatorzy akcji. Przedstawicielem „S” w kampanii był Zbigniew Kowalczyk, członek Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S”,

– Słabości polskiego rynku budowlanego pokazują statystyki. Na budowach przygotowawczych do Euro 2012 zginęło 14 pracowników na Ukrainie i 8 w Polsce. Tymczasem na budowach związanych z piłkarskimi mistrzostwami świata w RPA w 2010 r. nie zginęła ani jedna osoba – podsumowuje Kowalczyk.

Jak dodaje, projektem objęto ok. 220 budów w całym kraju, w Gdańsku była to m.in. budowa stadionu PGE Arena i drugiego terminalu na lotnisku. Na gdańskich budowach było stosunkowo bezpiecznie. – Doszło tylko do jednego wypadku. Jednak w ogólnej skali sytuacja była na tyle zła, że organizatorzy kampanii zamierzają wręczyć symboliczną czerwoną kartkę szefowi UEFA Michelowi Platiniemu – mówi Zbigniew Kowalczyk.

 

Gotowi na 100 proc.?

– Na 14 dni przed rozpoczęciem piłkarskich mistrzostw Europy Polska znajduje się w finalnej fazie przygotowań do Euro 2012. Gotowość kraju do przeprowadzenia mistrzostw znajduje się obecnie na poziomie 100 procent.

Joanna Mucha
minister sportu i turystyki (Sejm, 24 maja)

– Tak, zamierzenia były większe i większa była chęć zrobienia inwestycji, niż zdążyliśmy zrobić. Te inwestycje, których nie zdążyliśmy zrealizować, oddamy po Euro. Skłaniam państwa do refleksji. Kto z nas za 2 lata będzie pamiętał, czy

inwestycja była oddana miesiąc przed Euro, czy miesiąc po Euro.

Tadeusz Jarmuziewicz
sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu,
Budownictwa i Gospodarki Morskiej (Sejm, 24 maja)

– Chciałem zobaczyć, jak wygląda ten najbardziej newralgiczny przejazd drogą nr 8. Według naszych analiz, w momencie, kiedy Czesi będą grać we Wrocławiu, będzie to najbardziej zatłoczona droga w kraju. Odcinek tej drogi od granicy czeskiej do Wrocławia jest wyremontowany. Jednak jest to trasa wąska i górska. Widziałem za to dwa remonty po stronie czeskiej.

Jacek Cichocki
minister spraw wewnętrznych (Wrocław, 25 maja)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę