16 listopada: idziemy na wybory!

16 listopada br. wybierzemy pracodawców dla ponad 100 tysięcy mieszkańców Pomorza. Tyle jest bowiem osób zatrudnionych w regionalnej administracji i oświacie. Prezydenci miast, burmistrzowie i wójtowie są więc pracodawcami.

16 listopada br. na Pomorzu i Powiślu wybierzemy rady 16 powiatów i 123 gmin woj. pomorskiego, 81 wójtów, 35 burmistrzów i 7 prezydentów miast (prezydenci urzędują w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców, za wyjątkiem Sopotu, gdzie przyjęło się określenie „prezydent”, mimo że kurort liczy nieco ponad 38 tys. mieszkańców) oraz skład Sejmiku Województwa Pomorskiego W całej Polsce wybierzemy naszych przedstawicieli do 2826 rad miast i gmin.

Z ostatnich dostępnych danych GUS wynika, że w 2012 r. w woj. pomorskim w administracji samorządowej, działach cywilnych obrony narodowej oraz zadaniach społecznych (MOPS, MOPR wraz z ZUS) pracowało 36 019 osób. W edukacji zatrudnione były 66 003 osoby, z których większość pracowników, bo aż 51 144, to kobiety.

Bywa, że to urzędy gmin i starostwa są największymi pracodawcami w powiatach. Znaczne jest też zatrudnienie w największych urzędach. I tak Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego zatrudnia 897 osób (stan na 24.09.2014 r.). UMWP ma też zawarte 132 umowy-zlecenia z osobami fizycznymi. W tym urzędzie nie działają związki zawodowe.

Z kolei w Urzędzie Miejskim w Gdańsku zatrudnionych jest 1116 osób na 1102,53 etatu. Urząd posiłkuje się też umowami cywilnoprawnymi. Umowy-zlecenia w UMG ma 30 osób. W magistracie działa jeden związek zawodowy – to NSZZ „Solidarność”.

W całej Polsce prezydenci, wójtowie i burmistrzowie dają pracę w samorządach ponad 250 tys. osób. To więcej niż cała administracja rządowa licząca 180 tys. urzędników. To oni kontrolują spółki komunalne, dają zatrudnienie i decydują o inwestycjach. Miasta wojewódzkie są też właścicielami około 280 spółek. W dwunastu największych miastach powstaje ponad 40 proc. PKB Polski.

Samorząd ma sens, jeżeli ma autonomię finansową. W przyszłym roku samorządowi włodarze zainwestują ponad 10 mld zł. Jednak samorządowcy się skarżą, że władze centralne narzucają im coraz więcej zadań, nie dając środków finansowych na ich realizację. Subwencja i dotacje celowe z budżetu państwa nie wystarczają na sfinansowanie zadań samorządów, a wprowadzenie indywidualnego wskaźnika zadłużenia zablokowało włodarzom możliwość zaciągania kredytów. Stąd i wyprowadzanie części zadłużenia do spółek z udziałem gmin.

 

W całej Polsce prezydenci, wójtowie i burmistrzowie dają pracę w urzędach samorządowych ponad 250 tys. osób. To więcej niż cała administracja rządowa licząca 180 tys. urzędników.

 

Narodziny samorządu

Lata 1989-90 przyniosły zmiany o charakterze ustrojowym. Jedną z nich było odrodzenie się samorządu terytorialnego w miejsce dotychczasowych gminnych i wojewódzkich rad narodowych. Pierwsze wolne wybory samorządowe w powojennej Polsce odbyły się 27 maja 1990 roku. Wybieraliśmy naszych przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego.

Po podliczeniu głosów w kraju okazało się, że Komitety Obywatelskie „Solidarność” zdobyły w nich aż 53,1 proc. głosów. Lokalne komitety wyborców uzyskały w sumie 24,7 proc. głosów, kandydaci PSL – 4,3 proc. głosów, Socjaldemokracji RP – 2,7 proc., SD – 2,1 proc., a KPN – 1 proc. głosów. Zaczął się proces mozolnego budowania samorządnej Rzeczypospolitej.

 

Zadania radnych i włodarzy

Podstawowym zadaniem gminy jest zaspokajanie potrzeb wspólnoty lokalnej. Określa się je mianem zadań własnych gminy. Realizacja zadań własnych wymaga zapewnienia koniecznych środków finansowych na ich realizację z dochodów własnych gminy lub subwencji państwa (vide subwencja oświatowa).

Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym z 8 marca 1990 roku, należą do nich sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, czyli m.in.:

  • zadania z zakresu ładu przestrzennego, gospodarki nieruchomościami, ochrony środowiska i przyrody oraz gospodarki wodnej
  • utrzymanie gminnych dróg, ulic, mostów, placów oraz organizacja ruchu drogowego
  • utrzymanie wodociągów i zaopatrzenia w wodę, kanalizacja, oczyszczanie ścieków komunalnych
  • utrzymanie czystości i porządku, wysypisk i unieszkodliwiania odpadów komunalnych
  • lokalny transport zbiorowy
  • ochrona zdrowia
  • pomoc społeczna, w tym ośrodki i zakłady opiekuńcze
  • edukacja publiczna
  • kultura, biblioteki gminne i inne placówki upowszechniania kultury
  • porządek publiczny i bezpieczeństwo obywateli oraz ochrona przeciwpożarowa i przeciwpowodziowa
  • polityka prorodzinna.

 

Przepytaj kandydata

Biuro prof. dr hab. Ireny Lipowicz, rzecznika praw obywatelskich, opracowało „ściągawkę” dla wyborców
z pytaniami do kandydatów. 

  • Czy na terenie miasta działają schroniska dla osób bezdomnych?
  • Czy prowadzona jest efektywna polityka tworzenia nowych miejsc pracy i ograniczenia bezrobocia, zwłaszcza wśród osób młodych? Czy istnieją lokalne centra aktywności lub inkubatory przedsiębiorczości?
  • Jak działa system pomocy i wsparcia osób z niepełnosprawnością?
  • Jak rozwiązywany jest problem lokali socjalnych i komunalnych? Jak długa jest kolejka oczekujących?
  • Czy istnieją wyspecjalizowane ośrodki geriatryczne?
  • Czy tworzone są nowoczesne centra terapii uzależnień?
  • Czy istnieje system zintegrowanego poradnictwa dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji materialnej?
  • Czy na twoim terenie działają hospicja?

 

Szpital z o.o.

Samorząd województwa pomorskiego, czyli Urząd Marszałkowski, był organem założycielskim dla większości pomorskich szpitali. Był, bo na ukończeniu jest proces ich przekształcania w spółki prawa handlowego z przenoszeniem na nie majątku, nieruchomości i pracowników. Samorząd, zdominowany przez PO, proponuje szpitalom programy naprawcze, opracowywane przez firmy konsultingowe, ograniczenie etatów, zastąpienie umów o pracę kontraktami.

Jak ważne jest wspólne działanie organizacji zakładowych, pokazuje kilka przykładów. I tak związki zawodowe uratowały100 miejsc pracy w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie sp. z o.o. Plan przygotowany przez zewnętrzną firmę konsultingową ze Szczecina, który zakładał zwolnienie ponad 230 pracowników, został zweryfikowany. Niestety, zwolnionych zostało około 140 pracowników.

Z kolei na mocy decyzji Sejmiku nastąpiło połączenie dwóch gdańskich szpitali – Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika i Specjalistycznego im. św. Wojciecha – w jeden podmiot, który zaczął funkcjonować jako duża spółka operująca dwiema placówkami. Głównym motywem połączenia była przewidywana poprawa finansowania obu szpitali przez wyeliminowanie wzajemnej konkurencji o kontrakty z NFZ. Także gdański Szpital Dziecięcy „Polanki” to spółka prawa handlowego.

Z kolei związki zawodowe obroniły Szpitale Tczewskie SA, które oparły się prywatyzacyjnym zakusom. Mimo parcia starostwa tczewskiego do przekształcenia spółki w podmiot zależny od któregoś z potentatów medycznych, nie doszło do tego. Prywatyzacji sprzeciwiała się większość pracowników, związki zawodowe.

 

Prezydencie, edukacja to nie towar

W Gdańsku prowadzony jest pilotażowy model przenoszenia publicznego szkolnictwa w ręce tzw. operatorów, spółek z o.o. To demontaż systemu oświaty. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO), mający obowiązki zapewnienia właściwego poziomu edukacji, prowadzi eksperyment, powierzając nową szkołę spółce nastawionej z definicji na zysk. Zmieniają się też zasady zatrudnienia nauczycieli.

Rada Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego od roku wyraża niepokój związany z przekazaniem podmiotowi niepublicznemu przez prezydenta Gdańska nowo wybudowanej szkoły przy ulicy Azaliowej w dzielnicy Kokoszki, przewidzianej na ok. 700 uczniów. Nauczyciele nie są tam zatrudnieni na podstawie Karty nauczyciela. Doszło też do obejścia prawa oświatowego, które zezwala na przekazanie szkoły podmiotowi niepublicznemu, ale jedynie szkoły liczącej mniej niż 70 uczniów.

Swego czasu przekazanie samorządom terytorialnym (a nie osobom fizycznym lub prawnym) przedszkoli i szkół miało na celu zapewnienie nieskrępowanego dostępu do publicznej edukacji, wpisanej w szeroki katalog praw obywateli.

– Jednolite zasady wynagradzania nauczycieli szkół gminnych gwarantują odpowiedni poziom nauczania i możliwie równy dostęp do oświaty mieszkańców gminy – uzasadniał swego czasu stanowisko Trybunału Konstytucyjnego sędzia Marek Kotlinowski.

Może to być precedens wykorzystywany przez inne jednostki samorządu terytorialnego.

Szczególnie bulwersuje fakt, że to ze środków publicznych wybudowano szkołę za 36 milionów złotych, by przekazać nieruchomość i jej zarządzanie spółce prawa handlowego Zespół Szkół im. Macieja Płażyńskiego sp. z o.o.

– To pierwszy taki przypadek w Polsce, by nową szkołę przekazać prywatnemu podmiotowi – oceniają zgodnie Wojciech Książek, lider gdańskiej oświatowej „S”, i Bożena Brauer, przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej „S” Pracowników Oświaty i Wychowania w Gdańsku.

 

Trybunał Konstytucyjny uznał, że zapewnienie edukacji to jedno z podstawowych zadań gmin. Jeśli prowadzą one szkoły, muszą zatrudniać nauczycieli na podstawie Karty nauczyciela. Gminy co roku otrzymują z budżetu subwencję oświatową, która jest przyznawana w przeliczeniu na liczbę uczniów.

W puli nowej szkoły w Kokoszkach jest nie tylko gotowy „rynek usług”, obliczony na blisko 700 dzieci objętych w tym rejonie obowiązkiem szkolnym, ale też subwencja oświatowa trafiająca z budżetu państwa via samorząd do operatora. Będzie to w przypadku szkoły w Kokoszkach (wraz z udziałem miasta) około 7 mln zł rocznie, czyli przez sześć lat – 42 mln zł. I to bez konieczności wydawania pieniędzy na remonty nowego obiektu, objętego przecież gwarancją i rękojmią wykonawcy oraz bez zabiegania o uczniów, jak w przypadku innych placówek prywatnych.

Prezydent Paweł Adamowicz i jego urzędnicy uzasadniali, że jednym z powodów podjęcia działania na rzecz przekazania szkoły w ręce prywatne jest możliwość odliczenia (zwrotu) podatku VAT – około 6,7 mln zł. Zapominając przy tym, że samorząd terytorialny jest częścią władzy publicznej i nie rozporządza prywatnymi środkami, tylko dochodami uzyskanymi z podatków. To mieszkańcy Gdańska kupując towary płacą podatek VAT, w tym również na pokrycie ok. 7 mln, które zamierza się „odzyskać”.

Przypomnijmy, że art.166 ust.1 Konstytucji RP oraz ustawa o systemie oświaty stanowi, iż zakładanie i prowadzenie publicznych szkół służących zaspokajaniu zbiorowych potrzeb wspólnoty samorządowej należy do zadań własnych samorządów terytorialnych.

 

Jak praca, to w samorządzie

Jakie są marzenia Polaków o idealnym zajęciu zarobkowym? 51 proc. badanych za pracę dającą największą stabilność uznało zawód mundurowy. Chętnych do pracy w policji czy Straży Granicznej jest dużo więcej niż etatów. Aż 21 proc. wskazało posadę w instytucji państwowej lub w samorządzie – wynika z badań przeprowadzonych na początku br. przez Centrum Profilaktyki Społecznej i Katedrę Pedagogiki Wyższej Szkoły Biznesu, które przywołała „Rzeczpospolita”.

Według danych GUS, pracownicy samorządowi w woj. pomorskim są w krajowej czołówce, jeżeli chodzi o wysokość zarobków w tej grupie. Średnie wynagrodzenie w pomorskiej administracji wyniosło w ub.r. 4100,93 zł. Na pierwszym miejscu jest woj. mazowieckie, gdzie średnie wynagrodzenie w 2013 r. wynosiło 4506,63 zł (brutto), na drugim dolnośląskie – 4174,10 zł. Pracownicy samorządu terytorialnego w woj. pomorskim nie powinni więc narzekać na zarobki.

 

Wójt, burmistrz, prezydent  nowy zawód

Samorządy to dobre, stabilne miejsca pracy. Nie dla wszystkich, ale pojawił się nowy rodzaj zawodu. To radny, wójt, marszałek, prezydent miasta. Są w woj. pomorskim tacy samorządowcy, którzy mają dossier samorządowej kariery liczone nie na 24 lata, a o wiele dłużej, bo zaczynali jako naczelnicy miast i gmin.

Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk (PO) zaczął swoją karierę u schyłku PRL, kiedy jako 27-latek w 1988 r. objął funkcję naczelnika Jastarni na Półwyspie Helskim.

Starogardem Gdańskim, miastem z tradycjami gospodarczymi i silną pozycją Kościoła, rządzi od ośmiu lat Edmund Stachowicz (SLD), który zaczynał jako I sekretarz Komitetu Gminnego PZPR w pobliskich Skarszewach, a od 1982 do 1990 r. był etatowym pracownikiem KW PZPR w Gdańsku. Z kolei Słupskiem rządzi od 2002 roku Maciej Kobyliński, ostatni prezydent tego miasta w czasach PRL.

Od jesieni 1989 r., po wyborze przez Gminną Radę Narodową, swoją funkcję począwszy od naczelnika po wójta gminy pełni Zbigniew Walczak w Gniewinie.W Kosakowie funkcję pełni od lat 80. naczelnik gminy, a od 1990 r. wójt Jerzy Włudzik.

Nowa rzeczywistość też wyłoniła swoich liderów. Od 1998 r. prezydentem Gdyni jest Wojciech Szczurek. Bezapelacyjnie wygrywał w kolejnych wyborach. I tak w 2002 r. zdobył 77,26 proc. poparcia. W 2006 r. Szczurek (był wówczas doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw samorządu) ponownie wygrał w pierwszej turze, zdobywając 85,81 proc. głosów. W wyborach w 2010 r. został wybrany na czwartą kadencję, otrzymując 87,39 proc. głosów. Od 1998 roku władzę w Chojnicach sprawuje Arseniusz Finster.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO) ponownie, już po raz piąty, będzie ubiegał się o fotel prezydenta Gdańska. Polityczna pozycja gdańskiego włodarza w macierzystej PO jest bowiem determinowana prezydenturą w Gdańsku.

W kręgach opozycji i w niezależnych mediach pojawiały się komentarze, że Adamowiczowi w dalszej karierze może zaszkodzić śledztwo w sprawie jego oświadczeń majątkowych prowadzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Poznaniu. Gdański włodarz, pytany o tę sprawę, deklarował wiarę „w profesjonalizm poznańskiej prokuratury” i w siłę swoich racji.

Prezydenci miast i marszałkowie województw dostają bowiem bonus od wyborców za sam fakt bycia włodarzem.  Wyborcy, ci mniej „wyrobieni”, kierują się zasadą wyłożoną przez inżyniera Mamonia z filmowego, kultowego już „Rejsu”. Jego zdanie: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem” zagościło też w polityce.

– Formalnie czteroletnia kadencyjność jest wpisana w samorząd terytorialny. W praktyce często prezydenci czy burmistrzowie sprawują swoje funkcje przez kilka kadencji. Niektórzy z nich zaczynali swoje kariery przed 1990 rokiem – mówi Krzysztof Piekarski, politolog z UG.

 

Spółki komunalne

Stuprocentowe udziały ma miasto Gdańsk m.in. w Gdańskiej Infrastrukturze Wodociągowo-Kanalizacyjnej, Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego, Gdańskiej Infrastrukturze Społecznej, Gdańskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, Zakładzie Komunikacji Miejskiej w Gdańsku, Gdańskich Melioracjach, Gdańskich Inwestycjach Komunalnych i w Zakładzie Utylizacyjnym.

Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej sp. o.o., w ub.r. osiągnęło 44,4 mln zł zysku netto. Miasto Gdańsk ma w GPEC 16,34 proc. udziałów. Do niemieckiej spółki miejskiej Stadtwerke Laipzig GmbH należy 83,66 proc. akcji. Z kolei zaopatrujący w wodę Saur Neptun Gdańsk wchodzi w skład francuskiej grupy SAUR International (51 proc.). 49 proc. ma Gdańsk.

Inne spółki z udziałem miasta to np. Międzynarodowe Targi Gdańskie (87,98 proc.), Hala Ergo Arena na pograniczu Gdańska i Sopotu (50 proc.), Port Lotniczy Gdańsk (33,63 proc.), Zarząd Morskiego Portu Gdańsk (2,27 proc.).

Raport opracował: Artur S. Górski

Na zdjęciu: Rada Miasta Gdańska, fot. Wojciech Milewski

Zobacz więcej o wyborach samorządowych…>>

Download PDF
Powrót Drukuj stronę