| Ksiądz Prałat Henryk Jankowski – duszpasterz strajkujących |
|
|
|
| wtorek, 13 lipca 2010 10:00 | |||
|
Wciąż za mało jest poznana rola, jaką odegrały w czasie sierpniowego strajku 80 roku msze święte celebrowane przy bramie Stoczni Gdańskiej przez księdza Henryka Jankowskiego. Tymczasem właśnie obecność pierwiastka duchowego i posługa duszpasterska, jakiej udzielił protestującym proboszcz z parafii św. Brygidy, wzmocniły wiarę stoczniowców w zwycięstwo.
Kiedy Jan Paweł II w 1979 r. podczas swojej pierwszej pielgrzymki do kraju powiedział słynne słowa: „Niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi, tej ziemi”, ksiądz Henryk Jankowski był już od lat proboszczem parafii św. Brygidy w centrum Gdańska. Kościół został bardzo mocno zniszczony w 1945 r. podczas inwazji wojsk sowieckich na miasto. Zadaniem proboszcza było doprowadzenie świątyni do dawnej świetności. Ksiądz Jankowski wykazał się przy tym niezwykłym zmysłem organizacyjnym. Znakomicie dawał sobie radę z administrowaniem parafią. Późniejszy kapelan „Solidarności” urodził się 18 grudnia 1936 r. w Starogardzie Gdańskim. Tam też ukończył szkołę średnią. W 1958 r. wstąpił do seminarium duchownego w Gdańsku Oliwie. Po otrzymaniu święceń kapłańskich w 1964 r. został wikariuszem w kościele Mariackim.
Komunia przy stoczniowej bramie Nadszedł Sierpień 1980 r. W Stoczni Gdańskiej rozpoczął się strajk. Po pierwszych trzech dniach, w sobotę, 16 sierpnia, nastąpił przełom. Stoczniowcy osiągnęli porozumienie z władzą, strajk miał się zakończyć. Na szczęście determinacja Aliny Pienkowskiej i innych ludzi spowodowała kontynuowanie strajku. Wielu stoczniowców poszło już jednak do swoich domów, myśląc, że strajk się już zakończył. Wśród przywódców strajku zaczęły kiełkować obawy, że władza może wykorzystać sytuację i podjąć próbę spacyfikowania stoczni. Po południu do protestujących stoczniowców przybył ksiądz Henryk Jankowski. Spotkał się z przywódcami strajku, powiedział, że chce pomóc, odprawić mszę. Następnego dnia, w niedzielę, o godz. 11 rozpoczęła się pierwsza z pamiętnych mszy celebrowanych przez księdza Jankowskiego. W 2000 r. ksiądz Jankowski podczas nadania mu Honorowego Obywatelstwa Miasta Gdańska wspominał: „Byłem i jestem z Wami od samego początku, od momentu gdy wtedy, w sierpniowe dni roku 80., rodziła się polska „Solidarność”, rodził się prawdziwy, wolny ruch związkowy, rodziła się wolna, suwerenna Polska, rodził się protest przeciwko krzywdzie, poniżeniu i niesprawiedliwości i dyktatowi komunistycznej władzy ukierunkowanej na dobrobyt dla „swoich”, dla wąskiej grupki partyjnych bonzów służalczo oddanych radzieckim towarzyszom. Tak, moi drodzy, pamiętam te dni, kiedy towarzysze Kwaśniewski, Miller, Szmajdziński, Janik i inni głosili wszem i wobec dozgonną wierność socjalizmowi, Związkowi Radzieckiemu i najlepszemu z systemów społecznych, marksistowsko-leninowskiemu socjalizmowi!”. Obecność w strajkującej Stoczni osoby duchownej sprawiła, że poprawiły się nastroje wśród protestujących. Podobnie jak podczas papieskiej pielgrzymki, ludzie poczuli swoją wielką siłę. Zobaczyli, że na mszę przyszło wielu mieszkańców Gdańska, którzy ich popierali. Utwierdziło ich to w przekonaniu sensu walki z władzą komunistyczną. Lawrence Goodwyn, autor książki „Jak to zrobiliście? Powstanie Solidarności w Polsce” pisał: (...) Taką to okrężną drogą Kościół, w osobie księdza Henryka Jankowskiego, wszedł na scenę Polskiego Sierpnia. Jako posługa religijna, msza odprawiona w niedzielę rano, nie była niczym niezwykłym; ale jako wydarzenie polityczne ogromnie pomogła robotniczej sprawie. Bardzo ważne było dla społeczeństwa Trójmiasta, iż została teraz jakby podbudowana słuszność strajku dostojeństwem szat liturgicznych ks. Jankowskiego i jego wysokiej, charyzmatycznej postaci. W ceremonii przy bramie stoczni wzięło udział ponad 5 tysięcy ludzi, w tym około 2 tysięcy mieszkańców Gdańska, którzy zgromadzili się tuż za bramą. Świat zachodni zobaczył zdjęcia polskich stoczniowców przyjmujących komunię w czasie, gdy walczą przeciwko dyktatowi komunistycznej władzy. Podczas nabożeństwa został poświęcony przez Kościół krzyż ku czci robotników zamordowanych przez władze w 1970 r. Tak otwarte poparcie robotników przez Kościół wzbudziło powszechne zdumienie w Europie. Także władze komunistyczne w Polsce były zaskoczone takim rozwojem wypadków i nie potrafiły w żaden sposób do tego się ustosunkować. Nie ma możliwości zajrzenia do kronik politycznych Rosji Radzieckiej z tamtych lat, więc nie można się dowiedzieć, co na ten temat mogli sądzić Rosjanie. Wtedy też na bramie stoczni pojawił się portret Jana Pawła II, dzięki któremu ludzie w stoczni czuli się bezpieczniej. Msze odbywały się do końca strajku, do momentu podpisania porozumień z władzą. Bywało na nich wiele tysięcy ludzi.
Niedzielne manifestacje wolności Ksiądz Jankowski został mianowany kapelanem NSZZ „Solidarność”. Podczas niedzielnych mszy w kościele św. Brygidy zbierali się wszyscy, którym na sercu leżało dobro Polski. Chociaż Kościół zawsze był w miarę niezależny od władz państwowych, to jednak obszar wolności, jaki stworzył dla siebie i polskich patriotów ksiądz Jankowski, był nieporównywalny z niczym. W grudniu 1981 r. wprowadzony przez reżimowe władze komunistyczne stan wojenny powstrzymał na wiele lat dążenia Polaków do wolności. Ksiądz Henryk Jankowski nie przestraszył się władzy. Co niedziela z ambony kościelnej wygłaszał słynne kazania o godności człowieka i jego niezbywalnym prawie do wolności. Bohdan Saryusz, autor portretu ks. prałata zamieszczonego w szerszym zbiorze sylwetek twórców NSZZ „Solidarność”, napisał: (...) gdy się te homilie czyta, staje się jasne, dlaczego kazania ks. Jankowskiego były i są dla wiernych zawsze pełnym wzruszeń przeżyciem, czemu niejednokrotnie dają spontanicznie wyraz. Są również swoistą syntezą odzwierciedlającą złożoność problemów polskiej współczesności. Walka o prawdę naszych czasów – oto istota wystąpień, a zarazem rejestr win księdza Jankowskiego, których władza byłego PRL nie mogła mu nigdy wybaczyć. Były one szeroko cytowane i rozchodziły się w powielanych drukach po całym kraju, często powoływano się na nie w prasie zagranicznej. Ks. Jankowski w swych wystąpieniach nieustannie podkreślał niezachwianą wiarę, że „Solidarność” musi zwyciężyć. Jego homilie były cytowane przez prasę i wydawnictwa niezależne, kolportowane potajemnie w kraju, czytane wieczorami w domach na spotkaniach ze znajomymi. Komentowane też były na zachodzie Europy i w USA, w radiu i telewizji. Umacniały w ten sposób w polskim społeczeństwie przekonanie o konieczności reform i zmian ustrojowych. Lech Wałęsa wspominał po latach: Na długie lata plebania księdza Jankowskiego stała się moim drugim domem i centrum „Solidarności”. Najrozmaitsze spotkania, konferencje prasowe odbywały się właśnie tam. Całe życie parafii św. Brygidy zdawało się koncentrować na sprawach „Solidarności”. Ksiądz prześcigał wszystkich w wymyślaniu rocznicowych obchodów, imprez, sympozjów, prelekcji i czego tam jeszcze. Gdy rozpoczął się strajk majowy w 1988 roku, oddał do dyspozycji „Solidarności” swój dom i wszystkie jego zasoby, a to, że miał obszerną plebanię, sprawny samochód, dwa telefony i zawsze jakieś środki finansowe, okazało się wręcz niezbędne dla zorganizowania centrum informacji, tudzież pomocy materialnej. Dzięki niemu świat i zdezorientowani oficjalnymi doniesieniami Polacy mogli usłyszeć, co naprawdę dzieje się w oblężonej i odciętej od reszty Gdańska stoczni. Ksiądz Jankowski nie przestraszył się też komunistów po zbrodni popełnionej na księdzu Jerzym Popiełuszce. Dalej wygłaszał płomienne kazania. Jednak nigdy nie namawiał do walki czy do atakowania komunistów. Kładł nacisk na honor i patriotyzm, przypominał najświetniejsze karty z dziejów Polski, namawiał do wytrwałości i wiary w ostateczne zwycięstwo.
Wierny przyjaciel „Solidarności” Ksiądz Prałat Henryk Jankowski pozostał do końca przyjacielem „Solidarności”. Nigdy nie odmawiał, jeśli Mu tylko zdrowie pozwalało, swojego udziału w wydarzeniach związkowych. Ostatni raz z gdańską „Solidarnością” spotkał się w czerwcu br. podczas Walnego Zebrania Delegatów NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego.
|


