Sierpień ‘80 w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym w Gdańsku i Gdyni

Strajk pracowników WPK, dotąd niedoceniany, zasługuje na szerszy opis. Brak tramwajów i autobusów na ulicach Trójmiasta w gorących dniach sierpniowych 1980 roku był ważnym sygnałem dla innych zakładów pracy do przyłączenia się do strajku powszechnego.

1 lipca 1980 roku, w odpowiedzi na podwyżkę cen mięsa i wędlin, w zakładach Ursusa, Sanoka i Tarnowa wybuchły strajki. 8 lipca stanęła załoga WSK Świdnik, w kolejnych dniach fala strajkowa przetoczyła się po wschodniej i centralnej Polsce, w sierpniu dotarła na Wybrzeże. 14 sierpnia 1980 r. rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.

Kierowcy zbierają postulaty

Następnego dnia, 15 sierpnia od godziny 4 rano w Zakładzie Komunikacji Autobusowej w Gdańsku Wrzeszczu przy ulicy Karola Marksa (obecnie al. gen. Hallera) na trasę nie wyjechał żaden autobus. Przy bramie wyjazdowej zebrali się kierowcy, zaproponowano zebranie postulatów i wybranie przedstawicieli strajkujących. Spontanicznie na przewodniczącego wskazano Jana Wojewodę – kierowcę autobusu. Spisano postulaty, które jako pierwsze zostały przedstawione tego samego dnia Janowi Zdancewiczowi, dyrektorowi Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Gdańsku.

W Zajezdni Tramwajowej we Wrzeszczu również od rana w piątek, 15 sierpnia nie przystąpiono do pracy. Tak wspomina to Władysław Olkowicz, wówczas mistrz zajezdni: „Motorniczowie, którzy rano przyjechali do pracy nocnymi autobusami i tramwajami, nie wchodzili na dyspozytornię i nie pobierali kart wyjazdu. Przed dyspozytornią i myjnią powstało niemałe zgrupowanie – naradzano się, co robić. W pewnym momencie zjawił się Konrad Stróżyński, dyrektor Zakładu Tramwajowego, który zaczął groźbami nakłaniać do podjęcia pracy. Natychmiastowym zwolnieniem z pracy straszył motorniczego Stanisława Kinala, którego skład tramwajowy był ustawiony jako pierwszy do wyjazdu”. Nikt nie uległ groźbom i nie wyjechał na trasę. Pierwsze postulaty zostały przedłożone około 9 rano dyrektorowi Zdancewiczowi i Sewerynowi Górskiemu, sekretarzowi KZ PZPR. Dotyczyły one przede wszystkim poprawy stanu technicznego tramwajów i podwyżki wynagrodzeń dla motorniczych oraz poprawy zaopatrzenia sklepów w mięso.

Motorniczowie w zajezdniach w Nowym Porcie i na Łąkowej po przyjeździe do pracy telefonowali do dyspozytorni we Wrzeszczu z pytaniem: „Czy wyjeżdżacie?”, ktoś wprowadził ich w błąd odpowiadając: „wyjeżdżamy”. To była fałszywa informacja, która spowodowała, że tramwaje z tych zajezdni wyjechały na trasę. Już na trasie kierujący zorientowali się, że na mieście nie ma ani tramwajów z Wrzeszcza, ani autobusów z Karola Marksa (Hallera). Zaczęli zjeżdżać do swoich zajezdni.

W Zakładzie Autobusowo-Trolejbusowym przy al. Zwycięstwa w Gdyni Redłowie wiedziano o sytuacji z 14 sierpnia w Stoczni Gdańskiej. Pracownicy rozmawiali ze sobą na ten temat, wymieniali uwagi, komentowali. Żywa była jeszcze pamięć rewolty robotniczej w Grudniu 1970 r. Pracownicy komunikacji nie strajkowali wówczas, chcąc dowieźć ludzi na demonstracje, rozwieźć do domów. Pamiętano dobrze sposób „podziękowania” przez władze za postawę w grudniu 1970 r. Wywieszono w zakładzie na tablicy ogłoszeń „ podziękowanie za obywatelską postawę i nieuleganie wichrzycielom”. To denerwowało pracowników gdyńskiej komunikacji niezgadzających się z taką interpretacją.

ZKM w Gdyni miał bogatą tradycję, we wrześniu 1939 r. w czasie obrony Gdyni, kierowcy z zakładu dowozili żołnierzy polskich na linię frontu. Kadra nauczycielska w szkole WPK Gdańsk – Gdynia to była kadra przedwojenna. Wszystkie te wydarzenia i fakty wpływały na poczucie patriotyzmu u pracowników ZKM.

Zjazd do bazy

15 sierpnia normalnie w miasto z zajezdni ruszyły autobusy. Po rozwiezieniu ludzi do pracy około 11 zaczęły zjeżdżać do bazy. Zaczęli ujawniać się poszczególni liderzy, delegaci poszczególnych wydziałów. W sali konferencyjnej bazy przy alei Zwycięstwa zebrało się około 100–150 osób, delegatów z poszczególnych wydziałów. Pracowało wtedy w zakładzie około 1600 osób. Dyrektor Młodzianowski przystąpił od razu do rozmów. Zaczęła się dyskusja, najpierw ogólnie na temat sytuacji w kraju, następnie sprawy socjalno-bytowe w zakładzie. Protestujący zgłaszali swoje postulaty, były to swobodne wypowiedzi, rodzaj pyskówki. Wybrano delegację przedstawicieli na rozmowy do zajezdni tramwajowej w Gdańsku Wrzeszczu. Autobusem pojechało około 10 osób, m.in. Zenon Kwoka, Jerzy Kulczyk.

Pierwsze spotkanie przedstawicieli komitetów strajkowych WPK z Gdańska i Gdyni z kierownictwem przedsiębiorstwa odbyło się o godzinie 12 w sali konferencyjnej Zakładowego Domu Kultury „Tramwajarz” przy ulicy Wita Stwosza 112. Ze strony kierownictwa zakładu i władz na spotkaniu obecni byli: Jan Zdancewicz, dyrektor WPK Gdańsk, Włodzimierz Koenig, wicewojewoda gdański, Kordian Borejko, dyrektor Wojewódzkiego Zjednoczenia Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Gdańsku, Zbigniew Mikulski, dyrektor Departamentu Komunikacji Miejskiej i Dróg Ministerstwa Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska i Zofia Stachowiak, przedstawicielka Departamentu Pracy i Płac.

Pieniądze – proszę bardzo

Dyrekcja chciała rozmawiać o pieniądzach, przedstawiła propozycje podwyżki płac dla kierowców autobusowych, trolejbusowych, motorniczych i pracowników zaplecza technicznego. Rozmawiano do późnego wieczoru, nastrój był wzburzony, nie doszło do konkretnych ustaleń. Protestujący twierdzili, że pieniądze to nie wszystko, potrzeba rozwiązań politycznych. Rozmowy kontynuowano w nocy z piątku, 15 sierpnia na sobotę, 16 sierpnia w zajezdni autobusowej przy ulicy Karola Marksa w Gdańsku (obecnie Hallera). W końcu osiągnięto porozumienie. Ze strony strajkujących podpisał je Jan Wojewoda. Dyrekcja zaczęła wręczać angaże ze znacznymi podwyżkami około 2000–2500 złotych na osobę w zależności od kategorii zaszeregowania. Warunkiem ich otrzymania było przystąpienie komunikacji do pracy od rana w sobotę, 16 sierpnia. Strajk nie został jednak przerwany, autobusy nie wyjechały na miasto. Po decyzji załogi o odrzuceniu porozumienia i kontynuowaniu protestu, w poniedziałek, 18 sierpnia odwołano Wojewodę z przewodzenia KS. Już do 31 sierpnia na stanowisku przewodniczącego KS zastąpił go Stanisław Gorzelany.

W godzinach nocnych z 15 na 16 sierpnia w bazie przy alei Zwycięstwa w Gdyni zjawił się Bogdan Borusewicz razem z Barbarą Hejcz. Borusewicz, chociaż nie był stoczniowcem, ubrany był jak stoczniowiec – w ubraniu roboczym, w żółtym kasku, przekonywał, żeby nie kończyć strajku. Zawarto ustną umowę, że WPK nie zakończy strajku bez stoczni i Stocznia Gdańska również nie zakończy strajku bez komunikacji.

Nad ranem 16 sierpnia, w sobotę część kierowców z bazy przy alei Zwycięstwa chciała wyjechać na miasto, zgodnie z porozumieniem zawartym przez Wojewodę i obietnicą znacznych podwyżek. Zenon Kwoka stanął wtedy na bramie zakładu i fizycznie nie pozwolił wyjechać, apelował, żeby nie zostawiać strajkujących zakładów, żeby nie wyszło tak niezręcznie, jak z podziękowaniem władz za postawę w grudniu 1970. Była przepychanka, pyskówka. Nie doszło do szarpaniny. Większość kierowców nie chciała wyjechać.

Strajk rozpoczął się już na dobre, powołano Zakładowy Komitet Strajkowy, w którego skład weszli: Jerzy Granica, Zenon Wilewski, Zenon Kwoka, Romuald Wolski, Józef Goszkowski, Jan Eichelberger, Jerzy Kulczyk, Jerzy Zamiejski, Mirosław Piślewski, Edward Damasiewicz, Henryk Szuprytowski, Wojciech Kobyliński, Jerzy Szczepaniak, Zbigniew Lojchter, Czesław Podczaski, Edwin Murawa, Leszek Nowosad, Henryk Jórkowski, Zdzisław Bugajewski. Po utworzeniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, ZKS przy Zakładzie Komunikacji Miejskiej w Gdyni w imieniu całej załogi delegował do udziału w jego pracach Zenona Kwokę, Jana Eichelbergera i Mirosława Piślewskiego. Według relacji Zenona Kwoki, 16 sierpnia do zakładu przyjechała delegacja przedstawicieli gdyńskich strajkujących zakładów. Wśród nich byli m.in. Roman Jankowski ze Stoczni „Nauta” i Henryk Mierzejewski z SKP. Przywieźli oni listę 18 postulatów, na której dopisał on 19. postulat brzmiący następująco: „Komitety Strajkowe po zakończeniu strajku przekształcają się w komisje postrajkowe i muszą być bazą do tworzenia wolnych związków zawodowych”.

Wrześniowe negocjacje

Po podpisaniu 31 sierpnia w Stoczni Gdańskiej Porozumień Sierpniowych, przez cały wrzesień trwały negocjacje w sprawie realizacji postulatów wysuwanych przez pracowników WPK Gdańsk podczas sierpniowego protestu. W poniedziałek, 29 września 1980 r. doszło do spotkania, na którym podpisano porozumienie z przedstawicielami dyrekcji WPK, egzekutywy KZ PZPR, Rady Zakładowej, dyrektorem Wojewódzkiego Zjednoczenia Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Kordianem Borejko oraz negocjatorem rządowym, dyrektorem Departamentu Komunikacji Miejskiej i Dróg MAGTiOŚ Zbigniewem Mikulskim.

Główni negocjatorzy postulatów zgłoszonych przez pracowników WPK Gdańsk podczas strajków Sierpnia ‘80, wydelegowani przez komitety strajkowe poszczególnych zakładów: Wiesław Talarka, Zakład Naprawy Autobusów i Transportu Gdańsk, Edward Damasiewicz, Zakład Autobusowo-Trolejbusowy w Gdyni (przewodniczący Komisji Koordynacyjnej NSZZ „S” przy WPK Gdańsk), Andrzej Lappe, Wydział Kontroli Biletów, Stanisław Gorzelany i Ryszard Landowski, Zakład Autobusowy w Gdańsku, Andrzej Szymański, Zakład Budowlano-Torowy, Zenon Zimmer, Zajezdnia Tramwajowa Gdańsk Nowy Port, Henryk Rogalski, Zajezdnia Tramwajowa Łąkowa, Władysław Olkowicz i Zygmunt Went, Zajezdnia Tramwajowa Wrzeszcz.

Arkadiusz Kazański

„Magazyn Solidarność” nr 9/2009