Jan Paweł II w Trójmieście 11-12 czerwca 1987 r.

Jan Paweł  II przybył po raz pierwszy do Trójmiasta 11 i 12 czerwca 1987 r. Dla nas – gdańszczan, mieszkańców Pomorza, członków ZRG NSZZ „S”  – ta trzecia już wizyta polskiego Papieża w ojczyźnie miała szczególne znaczenie. To wtedy Ojciec Święty po raz pierwszy odwiedził miasto „Solidarności”, to wtedy na Skwerze Kościuszki w Gdyni, na Westerplatte, a przede wszystkim podczas mszy na gdańskiej Zaspie wypowiedział słowa, które miastu „Solidarności” dały siłę do dalszej walki z systemem komunistycznym. Dziś, kiedy znamy coraz więcej materiałów Służby Bezpieczeństwa z jej operacji związanych z tamtą pielgrzymką, m.in. „Zorza II”, warto skonfrontować przebieg papieskiej wizyty z działaniami bezpieki.

Jak wiadomo, pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski miała miejsce w roku 1979, druga w 1983. W obu przypadkach władze PRL nie dopuściły do tego, aby na trasie papieskich wizyt znalazło się Wybrzeże, kolebka oporu antykomunistycznego, miejsce, w którym rozegrały się dramat Grudnia ’70 i karnawał Sierpnia ’80. Również w 1987 r. rząd PRL robił wszystko, aby Ojciec Święty do Trójmiasta nie przyjechał. Kilka miesięcy przed pielgrzymką gen. Czesław Kiszczak przekonywał abp. Bronisława Dąbrowskiego, sekretarza Episkopatu: „Generał [Jaruzelski] uważa, że wizyta Papieża w Polsce to kolejny krok w zbliżeniu między Państwem a Kościołem, a także Watykanem… Kością niezgody jest Gdańsk. Dlaczego Gdańsk? Jest tyle pięknych miast. Boję się, że niezależnie od obaw o osobiste bezpieczeństwo Papieża, uroczystości w Gdańsku przerodzą się w sabat czarownic”. Gen. Kiszczak pozwolił sobie nawet na quasi-groźbę: „Z tego co wiemy, planuje się w Gdańsku gwiaździsty zjazd na czas pobytu Papieża. Ani Kościół, ani my temu nie zapobiegniemy, chyba, że użyjemy siły, a więc armatki wodne, silne oddziały”. Ostatecznie, po blisko półrocznych negocjacjach hierarchii kościelnej ze stroną rządową oraz ostrzeżeniu wyrażonym przez Papieża kanałami dyplomatycznymi o tym, że w przypadku braku zgody na odwiedzenie Gdańska w ogóle zrezygnuje z wyjazdu do Polski, władze uległy. Trójmiasto stało się punktem, bardzo ważnym punktem – punktem na mapie pielgrzymki Papieża.

Dla „Solidarności” i za „Solidarność”

Wizyta Jana Pawła II w Polsce w 1987 r. trwała od 8 do 14 czerwca, a oprócz Trójmiasta objęła Warszawę, Lublin, Kraków, Tarnów, Szczecin, Łódź i Częstochowę. Papież przyleciał ze Szczecina na lotnisko w Gdyni Babich Dołach 11 czerwca. Tego samego dnia odprawił mszę dla ludzi morza na Skwerze Kościuszki w Gdyni, podczas której powiedział m.in.: „W imię przyszłości człowieka i ludzkości trzeba wypowiedzieć to słowo »solidarność«”. Mówił o „zwykłej” ludzkiej solidarności przez małe „s”, ale nie było wątpliwości, że na myśli miał również „Solidarność” nielegalną, tę pisaną przez duże „S”. Po mszy, późnym wieczorem Jan Paweł II spotkał się w siedzibie abp. Tadeusza Gocłowskiego w Gdańsku Oliwie z Lechem Wałęsą i jego rodziną. Spotkanie to miało charakter prywatny i jeszcze na etapie planowania pielgrzymki stanowiło z oczywistych względów jeden z najbardziej zapalnych punktów. Jednak jeśli wspomnimy słowa gen. Kiszczaka – „kością niezgody jest Gdańsk” – prawdziwie sporną kwestią, „szpikiem kości niezgody”, była obecność Jana Pawła II pod pomnikiem Poległych Stoczniowców 12 czerwca. Władze początkowo nawet nie chciały o tym słyszeć, a gdy już musiały pogodzić się z takim punktem programu, robiły wszystko, również poprzez SB w ramach operacji „Zorza II”, by był on możliwie skromny i niezauważalny. Ale po kolei.

12 czerwca rozpoczął się od modlitwy Papieża w katedrze oliwskiej oraz spotkania z młodzieżą na Westerplatte, w trakcie którego padły jedne z najbardziej pamiętnych zdań pontyfikatu Jana Pawła II: „Przyszłość Polski zależy od was i musi od was zależeć! To jest nasza Ojczyzna, nasze być i nasze mieć i nikt nie może pozbawić nas prawa, ażeby przyszłość tego naszego »być i mieć« nie zależała od nas (…) Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje »Westerplatte«. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można »zdezerterować«”. Te słowa są aktualne do dziś w swoim wymiarze moralnym, wychowawczym, ideowym, ale musimy pamiętać także o ich ówczesnym kontekście politycznym. Jak wspominają chociażby uczestnicy strajków studenckich w 1988 roku, spotkanie na Westerplatte było momentem przełomowym, pozwoliło im się „policzyć” – realnie i duchowo, umocnić przekonanie o słuszności obranej drogi.

Następnie Papież spotkał się na liturgii słowa w bazylice Mariackiej z chorymi, po której udał się na Zaspę. W trakcie przejazdu doszło do wspomnianej wyżej wizyty Ojca Świętego pod pomnikiem Poległych Stoczniowców. Choć krótka i bez udziału wiernych, modlitwa i sama obecność Papieża w tym miejscu stała się obok Westerplatte i Zaspy symbolem pielgrzymki z 1987 r. Niejeden stoczniowiec do dziś ma pod powieką obraz klęczącego w milczeniu Jana Pawła II, a zdjęcie zrobione w tym momencie – co autor sprawdził empirycznie – nadal robi przejmujące wrażenie.

Kulminacyjnym punktem wizyty Papieża w Trójmieście była msza św. dla ludzi pracy na gdańskiej Zaspie. Tak jak przez cały okres PRL Kościół katolicki był instytucją, która mówiła za pozbawione podmiotowości społeczeństwo, tak tego dnia, niecałe 7 lat po wydarzeniach Sierpnia ’80, Jan Paweł II mówił do ludzi „Solidarności”, w imieniu ludzi „Solidarności” i o ludziach „Solidarności”. Słuchał go 800-tysięczny tłum, który z racji papieskiego ołtarza w kształcie okrętu oraz transparentów z hasłami wolności i solidarności śmiało można nazwać „morzem Solidarności”.

W homilii Ojca Świętego znalazło się między innymi wezwanie: »Umowy gdańskie« pozostają w dziejach Polski wyrazem (…) narastającej świadomości ludzi pracy odnośnie do całego ładu społeczno-moralnego na polskiej ziemi. Sięgają one swą genezą do tragicznego grudnia 1970 roku. I pozostają wciąż zadaniem do spełnienia!”. Wsparcie Papieża dla opozycji, dla wszystkich osób nieakceptujących komunistycznego systemu, było wyraźne: „Mówię do was i mówię za was. Codziennie się za was modlę, tam w Rzymie, i modlę się za ludzi pracy, i modlę się za to szczególne, wielkie dziedzictwo polskiej »Solidarności«. Modlę się za tych ludzi, którzy są związani z tym dziedzictwem, w szczególny sposób za tych, którym wypadało czy wypada ponosić ofiary z tego powodu. I modlić się nie przestanę, bo to jest sprawa wielka”.

Światło „Zorzy” nad Papieżem

Oczywiste było, że opozycja wykorzysta pielgrzymkę do zamanifestowania swego istnienia i swej siły, a słowa Papieża staną się jeszcze raz impulsem do większej aktywności społeczeństwa. Dlatego władze już kilka miesięcy wcześniej rozpoczęły ogólnopolską operację „Zorza II” (w trakcie pielgrzymki w 1983 r. przeprowadzono operację „Zorza I”), bezpośrednio prowadzoną przez zajmujący się Kościołami i duchowieństwem Departament IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, która pod pozorem zapewnienia bezpieczeństwa Papieża oraz ładu i porządku w trakcie uroczystości z jego udziałem zmierzała do inwigilacji planów opozycji, Kościoła i wiernych na czas pielgrzymki, uniemożliwienia udziału w spotkaniach z Ojcem Świętym maksymalnie dużej części działaczy opozycyjnych oraz udaremnienia lub w najgorszym przypadku ograniczenia skutków wystąpienia politycznego charakteru tych spotkań. Na potrzeby operacji SB nadała Papieżowi pseudonim „Totus” – tak określano go w dokumentach resortu spraw wewnętrznych.

W województwie gdańskim, tak jak każdym innym regionie, na terenie którego miał przebywać Papież, sprawę „Zorza II” prowadziły lokalne odpowiedniki Departamentu IV MSW – Wydział IV SB oraz pion IV Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gdańsku. Całość nadzorował oczywiście ówczesny szef WUSW gen. Jerzy Andrzejewski. W ramach operacji SB wprowadziła do przeróżnych instytucji związanych z organizacją papieskiej wizyty – takich jak Kościelny Komitet Organizacyjny, kurie biskupie gdańska i chełmińska, a nawet kościelna służba porządkowa – kilkadziesiąt tzw. osobowych źródeł informacji, w tym wielu tajnych współpracowników. Jednym z głównych celów „Zorzy II” w Trójmieście oprócz wspomnianego wyżej ograniczenia rangi spotkania Jana Pawła II z Lechem Wałęsą oraz jego obecności pod pomnikiem Poległych Stoczniowców było niedopuszczenie do wzmocnienia pozycji ks. Henryka Jankowskiego. Władze obawiały się ewentualnej wizyty Papieża w kościele św. Brygidy, co byłoby afirmacją działań ks. prałata. Ważnym wycinkiem operacji pozostawało również maksymalne zmniejszenie liczby uczestników spotkań z Ojcem Świętym, przede wszystkim podczas mszy na Zaspie. Dotyczyło to zarówno „zwykłych” pielgrzymów, chociażby młodzieży szkolnej (której czyniono trudności w grupowym zwalnianiu z zajęć szkolnych 11 i 12 czerwca lub organizowano będące dla władz „mniejszym złem” wspólne oglądanie relacji telewizyjnej z pielgrzymki w szkołach), jak i działaczy opozycyjnych, kierownictwa podziemnej „Solidarności” etc. (tzw. rozmowy ostrzegawcze, utrudnianie przyjazdu do Trójmiasta, a nawet „wyprzedzające” aresztowania). Jedną z najbardziej znaczących akcji już w trakcie trwania operacji „Zorza II” było rozproszenie ok. 10-tysięcznej prosolidarnościowej manifestacji, która po mszy na Zaspie udała się w kierunku Wrzeszcza.

Ciekawym i wielce mówiącym, bo pokazującym kompleksowość i skalę działań milicji i SB, aspektem całej operacji był jej wymiar propagandowy. Działania SB czy szerzej gdańskiego WUSW, można tu podzielić na część „defensywną” – jak zarekwirowanie setek transparentów oraz tysięcy wydawnictw i broszur z „nieprawomyślnymi hasłami” – oraz „ofensywną”, obejmującą np. przygotowanie własnych flag czy inspirowanie materiałów w mediach. Dziś wiemy, że większość artykułów chociażby w „Dzienniku Bałtyckim”, „Głosie Wybrzeża” czy „Wieczorze Wybrzeża” nt. pielgrzymki Jana Pawła II, ale także sytuacji katolików w Polsce czy relacji państwo–Kościół, było powieleniem przez reżimowych dziennikarzy notatek i wytycznych propagandystów PZPR. Podobnie rzecz miała się z wieloma rzekomo „spontanicznymi” i „oddolnymi” transparentami, którymi obwieszony był Gdańsk nie tylko w miejscach spotkań z Papieżem. Interesujący jest przy tym kierunek PRL-owskiej propagandy na Wybrzeżu, próbujący skierować uwagę na problem… polskości Gdańska („Gdańsk zawsze polski”, „Ziemie Zachodnie i Północne zawsze polskie”). Widać „wyzwolenie” grodu nad Motławą z rąk niemieckich było jedynym argumentem komunistów – w ich własnych oczach – mogącym legitymizować ich władzę. Oczywiście nie mogło zabraknąć też standardowych napisów o treści „Socjalizm – Honor – Ojczyzna” czy „Polska socjalistyczna naszym wspólnym dobrem”.

To wspólne dobro uczestnicy spotkań z Janem Pawłem II w 1987 r. widzieli jednak inaczej i nie mogły tego zmienić żadne wysiłki specyficznych, esbeckich i PZPR-owskich, „pielgrzymów”. Niemal dokładnie dwa lata po trzeciej pielgrzymce Papieża, 4 czerwca 1989 r. w Polsce odbyły się pierwsze po II wojnie światowej w części demokratyczne wybory parlamentarne. Światło „Zorzy II” nie przebiło się przez słowa Jana Pawła II.

Adam Chmielecki
„Magazyn Solidarność” nr 6/2008