Turysta – przyjaciel czy wróg środowiska

Sektor turystyczny tworzy 10 proc. światowego PKB, stanowi 7 proc. światowego handlu i oferuje 1 na 11 miejsc pracy. Turystyka daje z jednej strony wiele szans rozwoju regionom w zakresie gospodarki, ale też niesie pewne zagrożenia, szczególnie dla środowiska naturalnego. Dlatego ważne jest, aby znaleźć równowagę między wciąż rosnącym rozwojem turystyki, która tworzy miejsca pracy, pomaga ożywić obszary miejskie i wiejskie, a ochroną środowiska naturalnego. Rok 2017 przez ONZ został uznany za Międzynarodowy Rok Zrównoważonej Turystyki na Rzecz Rozwoju. „Magazyn Solidarność” rozpoczyna cykl artykułów, w których chcielibyśmy podpowiedzieć naszym Czytelnikom, gdzie i w jaki sposób warto spędzić wolny czas na łonie przyrody, jednocześnie na co zwrócić uwagę, aby robić to w zgodzie z ideą zrównoważonego rozwoju.

W województwie pomorskim najpopularniejszym terenem do spędzania wolnego czasu i wakacji jest pas nadmorski. Mamy jedne z najpiękniejszych plaż na świecie, z czystym białym piaskiem, na którym można zażywać słonecznych kąpieli. Jednak to, czy nasze plaże będą stale przyciągać turystów, w znacznym stopniu zależy od nas samych. A więc pamiętajmy, aby nie zostawiać śmieci, tym bardziej że na miejskich plażach nie brakuje koszy, często przeznaczonych osobno na poszczególne rodzaje odpadów. Prawdziwi miłośnicy przyrody zbierają także śmieci pozostawione przez innych.

Do wędrówki plażą, na przykład z Gdańska Brzeźna do Gdyni, niepotrzebny jest przewodnik, ponieważ trasę wyznacza linia brzegowa. Wzdłuż morza można też iść z Jastarni na Hel, z Łeby na ruchome wydmy, albo w drugą stronę, czyli z Łeby do latarni Stilo, lub też, na Wyspie Sobieszewskiej, z Sobieszewa do Świbna. Nie są to trudne trasy, o ile lubimy chodzić po piasku. Brzegiem morza warto spacerować o każdej porze roku. Najwygodniej plażą wędruje się zimą, kiedy piasek jest zmarznięty i but się nie zapada. Jest wówczas mniej turystów, za to powietrze jest świeższe i lepiej wpływa na nasz stan zdrowia. Pomocne są kijki, aczkolwiek latem trochę przeszkadzają, gdyż chętnie wchodzimy do wody.

 

Trasa z Gdańska Brzeźna do Gdyni

Nie trzeba jednorazowo pokonywać całej nadmorskiej trasy, długiej na około 30 kilometrów. Można ją podzielić na dwa, a nawet trzy odcinki. Pierwszy jest zdecydowanie łatwiejszy. Łączy dwa mola, w Brzeźnie i Sopocie. Osoby, które nie lubią chodzić po piasku, mogą wybrać trasę utwardzonym bulwarem nadmorskim. Jej fragment, z Brzeźna do Jelitkowa, można też przejść leśną ścieżką, która zimą, o ile spadnie śnieg, znakomicie nadaje się do narciarstwa biegowego. Istnieje również kolejna możliwość, bardzo malownicza – wędrówka gruntową, szeroką drogą, wijącą się w ładnie zagospodarowanym Parku Reagana, gdzie znajdują się stawy, mostki, ławki, place zabaw dla dzieci, a także miejsca ćwiczeń dla dorosłych.

Jeśli podzielimy całość trasy na trzy części, to druga zaczyna się przy molu w Sopocie i ciągnie się do mola w Gdyni Orłowie. Jest łatwa i wiedzie albo wzdłuż morskiego brzegu, albo utwardzonym bulwarem. Aczkolwiek na wysokości Kamiennego Potoku kończy się bulwar i trzeba zejść na plażę, ponadto na granicy Sopotu i Gdyni czeka nas pokonanie niewielkiego potoku Swelina.

Trzeci odcinek, z Orłowa do skweru Kościuszki w Gdyni, przysparza nieco więcej trudności, głównie między przystanią rybacką w Orłowie a wybetonowanym bulwarem na wysokości Wzgórza św. Maksymiliana. Znajduje się tam przepiękny klif z osuwającymi się zboczami, spadającymi kamieniami, kępami traw, a nawet drzewami. Jest to znakomite miejsce, w którym widać naturalną walkę morza z lądem, a może odwrotnie. Jak na razie morze wygrywa. Na tym odcinku trzeba bardzo uważać, bo idzie się po kamieniach, które bywają śliskie. Klif notorycznie jest urywany przez sztormowe fale. Niemniej w ładną pogodę warto się tam wybrać. Najpiękniej jest w słoneczny dzień jesienią, kiedy trawy i liście mienią się wieloma barwami. Wyżej opisane trasy mają jeszcze jeden atut, można do nich dojechać miejskimi środkami komunikacji, a także rowerem (w wielu miejscach znajdują się stojaki rowerowe), ograniczając tym samym emisję spalin.

Jeśli chodzi o wędrówki w innych rejonach wzdłuż polskiego wybrzeża, na przykład na Półwyspie Helskim (trasa z Jastarni do Helu około 20 km) czy pomiędzy Łebą a ruchomymi wydmami (około 8 km), a nawet Czołpinem (ponad 18 km) lub wzdłuż Wyspy Sobieszewskiej (Sobieszewo – Świbno, około 10 km), znajdują się tam dużo piękniejsze plaże, niż te w obrębie Trójmiasta. Są też łatwiejsze do wędrówki, bo nie ma tam stromych klifów. Ponadto znajdują się tam siedliska wielu gatunków ptaków, jak sieweczka obrożna, rybitwa białoczelna, rybitwa czubata, rybitwa rzeczna, ostrygojad. Czasem można zobaczyć foki szare. Pamiętajmy, aby się do nich nie zbliżać i nie przeszkadzać wyjść im na brzeg. Poza plażami rekreacyjnymi można spotkać kidzinę nadmorską, złożoną ze szczątków wodorostów morskich, w których mogą się znajdować martwe ryby, meduzy, muszle, a także bursztyn. Pozornie wygląda na niepotrzebną, w rzeczywistości stanowi siedlisko przyrodnicze chronione w sieci Natura 2000.

 

W zgodzie z przyrodą

Cała trójmiejska nadmorska trasa posiada dobre rozwiązania, jeśli chodzi o infrastrukturę turystyczną. Latem przy bulwarach znajdują się przenośne toalety, restauracje, bary i smażalnie ryb. W Sopocie, niedaleko baru Przystań, rozlokowały się sklepiki z wędzoną rybą, a także niewielkie i interesujące Muzeum Rybackie. Z czynnymi toaletami gorzej jest zimą, większość osób potrzeby fizjologiczne załatwia w pasie lasu albo na wydmach, po których nie wolno chodzić.

Poza Trójmiastem z infrastrukturą jest różnie. W miejscowościach turystycznych znajdują się smażalnie, bary, wypożyczalnie rowerów. Jeśli wybieramy się dalej, należy zaopatrzyć się we własne wiktuały. Zachowaniu harmonii nadmorskiego krajobrazu i zaspokojeniu potrzeb turystycznych sprzyjają lekkie i naturalne, np. drewniane konstrukcje architektoniczne niezbędnej infrastruktury – warto w nich uwzględniać przyjazne środowisku i jego zasobom rozwiązania, takie jak czerpanie energii z paneli słonecznych. W nadmorskich barach wybierajmy lokalnie i w zrównoważony sposób poławiane (za pomocą przyjaznych zasobom morza narzędzi połowowych) ryby, takie jak śledź, szprot, ewentualnie stornia (zwana często flądrą). Dodatkowym plusem wynikającym z takiego wyboru będzie skrócenie łańcucha dostaw, który dla egzotycznych ryb jest rozbudowany i generujący znaczne koszty dla środowiska.

Maria Giedz

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę