Przełamać bierność w sprawie ekologii

Na koniec naszego cyklu dotyczącego ochrony środowiska, przygotowywanego we współpracy z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku, postanowiliśmy raz jeszcze oddać głos „praktykowi” w dziedzinie ekologii. Prezentujemy rozmowę z Tomaszem DziemiaNczukiem, przewodniczącym Kulturalnego Kolektywu Uniwersytetu Gdańskiego, aktywistą organizacji ekologicznej Greenpeace.

eko-dziemianczuk-www

 

– Minęło już ponad pół roku od gehenny – śmiało możemy użyć tego słowa – którą przeszedłeś w Rosji w efekcie spektakularnej akcji w obronie Arktyki, podjętej wspólnie z aktywistami Greenpeace’u z innych krajów. Przypomnijmy, że we wrześniu 2013 r. zostałeś aresztowany przez służby rosyjskie pod zarzutami piractwa i terroryzmu, później zamienionymi na zarzut chuligaństwa. Rosyjskie więzienie opuściłeś dopiero w grudniu ub.r. Opowiedz, w imię jakiej sprawy podjęliście taką ryzykowną akcję?

– Greenpeace działa na rzecz utworzenia na obszarze całej Arktyki rezerwatu przyrody. Wiemy, że wiele państw rości sobie prawa terytorialne do tego kontynentu, co jest głównie spowodowane znajdującymi się tam złożami surowców. Rządy tych państw działają w imię interesów geopolitycznych i ekonomicznych, czasami nawet nie całych krajów, ale po prostu konkretnych grup lobbystycznych. Ludzie zaangażowani na rzecz ochrony przyrody – tak jak ja – uważają tymczasem, że nie można skomercjalizować całego świata. Muszą istnieć obszary święte, wyłączone co do zasady z działalności gospodarczej człowieka. Takimi miejscami powinny być najbardziej dziewicze i najmniej dotknięte do tej pory obszary Ziemi, jak właśnie Arktyka, puszcza amazońska czy w Polsce Puszcza Białowieska. Ludzie muszą mieć szansę na obcowanie z dziewiczą przyrodą, która umożliwia głębszą refleksję, moment zwolnienia, uspokojenia.

– Zapytam jednak przewrotnie – wszystkie państwa chcą się rozwijać gospodarczo, bo to warunkuje też w pewien sposób rozwój społeczny. Surowce energetyczne eksploatuje się właściwie wszędzie tam, gdzie one występują, nawet z dna mórz i oceanów. Dlaczego nie robić tego w Arktyce?

– Badania naukowe dowodzą, że Arktyka jest szczególnie wrażliwa na działalność człowieka, zwłaszcza agresywną. Bardzo łatwo można doprowadzić do roztopienia się tamtejszych lodowców, co będzie miało wpływ na klimat i sytuację przyrodniczą właściwie na całym świecie. Zgadzam się natomiast, że nie można tworzyć fałszywego frontu wojny między rozwojem gospodarczym a ochroną środowiska. Patrząc historycznie, cywilizacja cały czas się rozwija i ten rozwój musi trwać. Jakość życia cały czas się podnosi. Ale nie wiem, czy nie zbliżamy się do granicy, momentu przesilenia, w którym coraz trudniej będzie o jakościowe zmiany, wzrost poziomu życia i poczucia szczęścia ogółu obywateli. Jestem jednak optymistą – uważam, że jest możliwe zapewnienie równocześnie rozwoju gospodarczego i ochrony środowiska naturalnego.

– Ale czy akcja Greenpeace’u w obronie Arktyki nie była po prostu porywaniem się z motyką na słońce? Przecież nie tylko Rosja, ale wszystkie państwa wokół Arktyki są zainteresowane eksploracją tego obszaru.

– Mamy świadomość, że w dzisiejszych realiach nasze akcje mają głównie znaczenie symboliczne, pokazują pewną ideę czy sposób myślenia. Ale to też dużo. Od tego się zaczyna. Gdyby nie takie działania – początkowo uważane za nonsensowne – nie powstałby żaden park narodowy lub krajobrazowy na świecie. Każda forma ochrony przyrody została wywalczona, a nie darowana przez nieokreślone siły.

– Z tego, co mówisz, wynika, że ochrona środowiska to z jednej strony sprawa jakości życia, czyli coś, o czym można dyskutować, a z drugiej kwestia zupełnie podstawowa – przetrwania człowieka jako gatunku.

– Ingerencja w środowisko ma dalekosiężne skutki, a my musimy myśleć nie tylko o sobie, ale również o przyszłych pokoleniach. Niszczenie przyrody oznacza de facto podcinanie gałęzi, na której siedzimy. Nasza planeta jest jedna i nie mamy alternatywy.

– Wróćmy do swoistych azyli przyrodniczych, o których wspominałeś. Jakie jest Twoje ulubione miejsce na przyrodniczej mapie Pomorza, gdzie się regenerujesz, odpoczywasz?

– To Trójmiejski Park Krajobrazowy, do którego jako mieszkaniec Gdańska mam bardzo blisko. To doskonałe miejsce do rekreacji – rozsądnej, np. biegów lub jazdy rowerem – ale też kontaktu z piękną przyrodą. Cieszę się, że na terenie parku prowadzona jest rozsądna polityka, nie jest on zabudowywany itp.

– Wspomniałeś o rowerach zapewne dlatego, że jesteś zapalonym rowerzystą, udzielasz się w pomorskiej społeczności rowerowej. Wcześniej mówiliśmy o ochronie przyrody w kontekście geopolityki, decyzji państwowych i długofalowego rozwoju cywilizacyjnego. Ale przecież jest też inny wymiar ekologii – naszych nawyków, codziennych, drobnych działań. Takich jak właśnie korzystanie z rowerów zamiast z innych środków transportu.

– Dokładnie tak. Jestem bardzo konsekwentnym rowerzystą – na dwóch kółkach dojeżdżam codziennie do pracy i załatwiam większość spraw. Nie mam samochodu, o co żona ma czasami do mnie pretensje. Gdy potrzebuję auta – na przykład, aby coś przewieźć – po prostu zamawiam taksówkę. Tak jest taniej i wygodniej, bo wiem, że rowerem zawsze zdążę na czas. Autobus lub samochód zawsze może utknąć w korku. Ale korzystanie z roweru to także zmniejszanie zanieczyszczenia powietrza. Można więc połączyć przyjemne z pożytecznym.

– Przez udział w akcji Greenpeace’u na Arktyce stałeś się – chcąc nie chcąc – jedną z twarzy ekologii w Polsce, a przynajmniej na Pomorzu. Niewiele osób jednak wie, że to tylko część Twojej aktywności społecznej. Głównym polem Twojej działalności i zainteresowań jest kultura. Jeśli dobrze rozumiem, zaangażowanie na rzecz ochrony przyrody jest tylko i aż wynikiem szerszej aktywności obywatelskiej.

– Tak. Chcę być świadomym obywatelem i mieszkańcem Pomorza, dlatego staram się działać tak, żeby mieć wpływ na rzeczy, które mnie bolą albo są dla mnie ważne. Czy dotyczy to ścieżek rowerowych, czy ochrony przyrody. Na co dzień pracuję zawodowo w Akademickim Centrum Kultury Uniwersytetu Gdańskiego, a ekologią zajmuję się po godzinach, wykorzystując do tego urlop. Ale bez takiego zaangażowania swojego czasu i energii nic się nie osiągnie. Polacy lubią dyskutować i narzekać, ale czasami odnoszę wrażenie, że poza tym zakładają, iż pewne rzeczy dokonają się same. Tak nie jest. Zapewne gdyby przeprowadzić sondaż, okazałoby się, że zdecydowana większość Polaków popiera ochronę środowiska. Ale co z tego wynika? Jeśli będziemy jakąś ideę wspierać jedynie w swoich deklaracjach, nic się nie zmieni. Trzeba przełamać bierność w sprawach dotyczących dobra wspólnego, w tym ochrony przyrody, która również jest takim dobrem. Tymczasem większość z nas jest zadowolona, gdy pod nosem nie ma żadnej przysłowiowej, zanieczyszczającej środowisko fabryki. Co dzieje się dalej, już nas nie interesuje.

– Zakładam, że represje, jakich doświadczyłeś w Rosji, nie zmniejszyły Twojej determinacji w obronie przyrody. Jakie są Twoje najbliższe plany w tym kontekście?

– Niedawno zainteresowałem się losem pszczół. Populacja tych owadów – zarówno w Polsce, jak i na świecie – cały czas się zmniejsza, a ich działalność jest kluczowa dla przetrwania wielu gatunków. Pszczoły to fundament przyrodniczej piramidy.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Adam Chmielecki

Download PDF
Powrót Drukuj stronę