ZRG "S": kryzys systemu emerytalnego i prawa pracownicze w strefie ekonomicznej

Bezpieczeństwo wypłat emerytur oraz gwarancje praw pracowniczych i prawa do prowadzenia nieskrępowanej działalności związkowej na terenie Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zdominowały poniedziałkowe posiedzenie Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S”.

Od lewej: Roman Kuzimski, Janusz Śniadek, Teresa Kamińska, Krzysztof Dośla i Jacek Rybicki. fot. Artur Górski

 

Trudno się temu dziwić skoro w najbliższe wtorek i środę, niemal bez debaty, zapadną decyzje o przyszłości systemu emerytalnego, czyli wyboru miedzy systemem kapitałowym OFE, a  solidaryzmem społecznym w ramach ZUS.

- Ta władza nie ma zamiaru niczego konsultować. Oni prowadzą własne gabinetowe wojenki, nazywając je dyskusją, po czym strona silniejsza wpycha do Sejmu projekt ustawy – mówił Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG „S”.

Wśród gości spotkania w Sali „Akwen” byli Teresa Kamińska, prezes PSSE, w rządzie Jerzego Buzka minister, koordynująca reformy społeczne, była prezes Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych, członkini Komitetu Doradczego Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi i była szefowa doradców premiera oraz Janusz Śniadek, były przewodniczący „S”, poseł PiS. Oboje zgodzili się, że obecna koalicja przy najważniejszych decyzjach ponownie nie poprowadziła konsultacji społecznych, ani rzeczowej debaty i trudno jest mówić o poważnej polityce, skoro nawet pod rządami tej samej koalicji dochodzi do wolt programowych i zmiany stanowiska jak w przypadku OFE, czy reformy sądownictwa.

Zdaniem Janusza Śniadka kluczowe dla emerytów jest bezpieczeństwo i gwarancja wypłat.

- Prognozy przewidują, że stopa zastąpienia, jeśli chodzi o emerytury, w nowym systemie kapitałowym z dzisiejszych 62 proc. spadnie do 30 proc., czyli mniej więcej o połowę więc przyszłość rysuje nam się bardzo czarno. Na dodatek przy reformie emerytalnej wyjęto z systemu ZUS-u, gdzie wpłaty mniej więcej bilansowały się z wypłatami, jedną trzecią środków, co było jasne, że uruchamia się pewien mechanizm zadłużania zabójczy dla państwa – uważa Śniadek.

Zdaniem Śniadka nie mówi się prawdy o tym, jakie będą konsekwencje przejścia na system kapitałowy, a dane statystyczne potwierdzają dramatyczny spadek stopy zastąpienia, a system kapitałowy doprowadził do zadłużenia państwa. Przez lata bowiem utrzymano nadmierne pożytki dla zarządów funduszy, pomniejszone zostały wpływy do Skarbu Państwa.

- To jest załamanie, nie tylko nędza przyszłych emerytów, ale to jest załamanie popytu wewnętrznego w Polsce. To jest ogromna bariera rozwojowa stojąca przed przyszłymi pokoleniami, bariera nędzy przyszłych emerytów. Jeśli budżet ZUS-u rocznie wynosi 170 miliardów złotych, wypłaty rent i emerytur to 120 mld, a spadnie stopa zastąpienia z 60 do 30, więc o połowę, to znaczy, że w miarę wymierania „starego” portfela i wchodzenia nowego popyt w Polsce spadnie o dziesiątki miliardów złotych. Żaden budżet tego nie udźwignie – przekonywał Śniadek.

Reformy emerytalnej sprzed 14 lat i systemu OFE broniła Teresa Kamińska, w czasie jej wprowadzania odpowiedzialna za koordynację reform społecznych. Jej zdaniem nie było innego wyjścia, a emeryci nie mogli być pozbawieni świadczeń przez utrzymanie niewydolnego, jej zdaniem, systemu.

- Staliśmy przed perspektywą załamania systemu. Nie mogliśmy czekać. Do tego ustaliliśmy, że reforma emerytalna oparta będzie o system uwłaszczeniowy, czyli wzmocnienie systemu przychodami z prywatyzacji – mówi Kamińska, przypominając, że ekipa Leszka Millera zatrzymała ten proces wzmacniania systemu emerytalnego, a kolejne grupy zawodowe, jak mundurowi, były „wyjmowane” z systemu.

W rozmowie z nami przyznała jednak, iż błędem było utrzymanie wysokiego poziomu prowizyjnego przez kolejne lata. Ten bowiem ustalony na 10 proc. pozwolił zarządzającym OFE na zarobienie 17 mld zł. Następne ekipy rządowe pozostawiły bieg spraw bez należnej korekty, w myśl „jakoś to będzie”, nie monitorując wysokości prowizji. Kamińska argumentowała też, że OFE zarobiły około 100 mld zł na rzecz sowich klientów. Te pieniądze pochodzą głównie z gry giełdowej. W okresie prosperity, zdaniem analityków m.in. Jadwigi Staniszkis, te inwestycje sztuczne „pompowały” kapitał spółek giełdowych.

System kontroli spółek działających na terenie specjalnej strefy ekonomicznej był drugim punktem spotkania z Teresą Kamińską. Chodzi tu głownie o firmy zatrudniające kilkadziesiąt osób na umowę o pracę, jednocześnie zatrudniając wielokrotnie więcej jednoosobowych podmiotów gospodarczych na umowy śmieciowe. Z ostrą krytyką związkowców spotkały się utrudnienia w prowadzeniu działalności związkowej w kilku przedsiębiorstwach działających na terenie PSSE. Krzysztof Dośla apelował o takie zabezpieczenia, które wymuszą na firmach lokujących się w PSSE przestrzeganie praw pracowniczych i tworzenie dobrych miejsc pracy. Z kolei Mirosław Piórek, przewodniczący KM NSZZ „S” Gdańskiej Stoczni „Remontowa” postulował opracowanie przynajmniej sfery wymagań minimum wobec lokujących się w strefie przedsiębiorstw. Prezes Kamińska uważa, że pomocne mogą być w zażegnaniu tych problemów, dotychczasowe instrumenty jak kontrole PIP. Inspekcja pracy jednak nie może kontrolować jednoosobowych podmiotów gospodarczych.

Na ten aspekt zwracał uwagę Jacek Rybicki, członek Prezydium ZRG „S”.

- Przedsiębiorcy ze stref ekonomicznych korzystają z ulg w podatkach, więc i wymagania wobec nich i standardy powinny być wyższe, niż wobec tych, którzy lokują się poza strefą – uważa Rybicki.

- Nie ma zgody na łamanie prawa pracy, ale system kontrolny jest iluzoryczny. Poza tym inspekcja nie ma nic do gadania, gdy pracujący złamie rękę, bo nie pracownik złamał rękę, ale jednoosobowa „firma” – zauważył Śniadek.

Prezes strefy zaproponowała też sporządzenie mapy konfliktów i problemów do rozwiązania. Nie bez znaczenia byłoby też stosowanie kodeksu dobrych praktyk. Broniła koncepcji stref, jako miejsc do kreowania i transferowania nowoczesnych technologii i miejsc pracy.

- Nie zaburzyliśmy konkurencji – przekonywała Kamińska.

Problem w tym, by były to rzeczywiście dobre miejsca pracy w oparciu o umowy o pracę, skoro firmy działające na terenie PSSE mogą, po okresie inwestowania, odliczać od podatku zainwestowane we własny rozwój środki finansowe do 50 proc. inwestycji.

ASG

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę