Żołnierze Niezłomni – Pamiętamy!

1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, niezłomnych bojowników o niepodległą ojczyznę. Jest to oficjalne święto państwowe. Zachęcamy do udziału w uroczystościach upamiętniających żołnierzy niepodległościowego podziemia, antykomunistycznej armii, wiernych złożonej przysiędze.

wykleci2

Program obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, Gdańsk 27 lutego – 1 marca 2015

27 lutego (piątek) 

19.00 –  widowisko artystyczne zespołu „Pro Bono” poświęcone Żołnierzom Niezłomnym, kościół św. Brygidy, ul. Profesorska 17

28 lutego (sobota)  

17.00 – akcja „Przyjdź i zapal znicz polskim bohaterom” – zapalenie zniczy przy alei Żołnierzy Wyklętych, na wysokości ul. Srebrniki. Uczestnicy akcji otrzymają bezpłatne wejściówki na koncert zespołu „De Press” w „Parlamencie”

19.00 – koncert zespołu „De Press” poświęcony Żołnierzom Niezłomnym, Klub Muzyczny Parlament, ul. św. Ducha 2.

1 marca (niedziela)  

11.00 – msza św. w kościele św. Brygidy, ul. Profesorska 17

12.00 – Krajowa Defilada Pamięci Żołnierzy Wyklętych z udziałem grup rekonstrukcyjnych, kibiców piłkarskich oraz mieszkańców Gdańska, zbiórka przy kościele św. Brygidy

18.00 – uroczysty apel poległych na Cmentarzu Garnizonowym, ul. gen. Antoniego Giełguda

Program obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, Gdynia, 1 marca (niedziela)

15.00 – przemarsz z Placu Kaszubskiego pod pomnik Ofiar Grudnia 1970 r. przy Urzędzie Miasta (al. Piłsudskiego). W trakcie pochodu nastąpi złożenie kwiatów pod pomnikiem ofiar komunizmu przy ul. Pułaskiego, w miejscu, gdzie po II wojnie światowej mieściła się siedziba Informacji Wojskowej.  Główny Zarząd Informacji (Informacja Wojskowa) był organem kontrwywiadu wojskowego  w latach 1944 – 1957,  odpowiedzialnym za represje wobec żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, Marynarki Wojennej RP (głośne procesy i zbrodnie sądowe na oficerach MW) oraz podziemia niepodległościowego (Armii Krajowej,  Wolności i Niezawisłości, Narodowych Sił Zbrojnych). W organach Informacji służyło 750 oficerów sowieckiego kontrwywiadu „Smiersz”. Z tą formacją współpracował m.in. Wojciech Jaruzelski.

Inicjatorem marszu w Gdyni, wzorem ubiegłego roku, jest Komisja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Gdyni.

 BIEG PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH „TROPEM WILCZYM”

1 marca 2015 roku w Sopocie na ścieżkach leśnych w okolicach Opery. Start zawodników nastąpi o godz.12.00 z parkingu leśnego przy Operze. Długość trasy wynosi 1963 metry. Określony dystans biegu związany jest z rokiem śmierci ostatniego żołnierza wyklętego / 1963 r./. W biegu może wziąć udział każda osoba bez względu na wiek. Każda osoba startująca w biegu musi być zweryfikowana w Biurze Zawodów. Biuro zawodów będzie się mieścić w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Handlowych w Sopocie ul. Kościuszki18/20 28 luty 2015 w godzinach 11.00 – 18.00.

Sztandar, z którym żołnierz rozstaje się wraz z życiem

Wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków – czytamy w rozkazie z 1946 roku majora Zygmunta Szendzielarza, ps. „Łupaszka”.

Żołnierze Państwa Podziemnego walczyli z dwoma wrogami z nazistowskimi Niemcami i sowietami oraz ich kolaborantami, a po 1945 r. – z funkcjonariuszami NKWD, UBP i KBW.  Kierowała nimi determinacja i przeświadczenie, że nowe porządki są nie dla nich, a bezpieka, czyli siły pomocnicze nowego okupanta, i tak im nie podaruje. Historia przyznała im rację.

Honor nie ma ceny

Od kilku lat mamy w naszym kraju wśród młodych Polek i Polaków – można rzec – fenomen popularności Żołnierzy Wyklętych, Niezłomnych. Na wojskowych cmentarzach, stadionach, symbolicznych mogiłach, w dziesiątkach świątyń zapłoną znicze i świece pamięci. Rozwiniemy sztandary, odpalimy race ku chwale tych, którzy niezłomnie trwali wierni złożonej przysiędze, świadomi, tego, że „Honor służby jest jak sztandar, z którym żołnierz rozstaje się wraz z życiem”

Jesteśmy im winni prawdę oraz odnalezienie i upamiętnienie miejsca ostatniego spoczynku. W stolicy – na Powązkach mozolnie odszukiwane są szczątki bohaterów Państwa Podziemnego, potajemnie pogrzebanych przez sowieckich zbrodniarzy i ich pomocników. Odnajdą się (mamy nadzieję) lub już zostali odnalezieni dzięki mozolnej pracy – jak mityczna armia cieni, szef Kedywu Komendy Głównej AK gen. August Emil Fieldorf „Nil” , przywódcy Zrzeszenia WiN m.in. ppłk Łukasz Ciepliński, żołnierz i dobrowolny więzień Auschwitz rotmistrz Witold Pilecki, cichociemny mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, legendarny dowódca oddziałów partyzanckich AK i WiN na Lubelszczyźnie mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, komendant Wileńskiego Okręgu AK płk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, dowódca 5. Brygady Wileńskiej mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, komendant XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Józef Kozłowski „Las” i setki, steki innych.  Polska jest im to winna. I Polska się o nich upomina.

Oni nie potrzebują zaszczytów. Nie upominali się o nie także za życia wybierając straceńczą misję. Nie chcieli łaski.

Major Hieronim Dekutowski ps. „Zapora”, cichociemny, bohater Lubelszczyzny powiedział do żołnierzy na wieść o ustawie amnestyjnej  z 1947 roku: „Amnestia to jest dla złodziei, a my jesteśmy Wojsko Polskie”,

„Zapora” mimo tortur w więzieniach Lublina i Warszawy nie załamał się. Wytrwał. Został zamordowany ze swoimi sześcioma podkomendnymi. By  bardziej upokorzyć, na czas procesu ubrano ich w mundury Wehrmachtu. Gdy „Zapora” stanął przed „sądem” , posiwiały, z wybitymi w śledztwie zębami, połamanymi rękami i zerwanymi paznokciami jego ostatnie słowa brzmiały: „Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła!”.

Pisarz Józef Mackiewicz skomentował ówczesny „akt łaski”: „Społeczeństwo, które strzela, nigdy nie da się zbolszewizować. Bolszewizacja zapanuje dopiero, gdy ostatni żołnierze wychodzą z ukrycia i posłusznie stają w ogonkach. Właśnie w Polsce gasną dziś po lasach ostatnie strzały prawdziwych Polaków, których nikt na świecie nie chce nazwać bohaterami.”

Po latach historia przyznała rację „zaplutym karłom reakcji”, jak ich nazywali piewcy nowego ustroju, żołnierzom z ryngrafami i biało-czerwonymi opaskami, którym w śledztwie łamano nosy, szczęki, palce, żebra… i życiorysy.

Cześć i chwała Bohaterom!

Jako, że żyli prawem wilka historia przez pół wieku o nich głucho milczała. Żyli w domowych legendach, niczym dawni wojowie.  Przypomnijmy jednego z nich.

– Nie obchodzą nas partie, lub te czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej. Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny, czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię – napisał w odezwie jeden z niezłomnych, dowódca 6. Wileńskiej Brygady AK kpt. Władysław Łukasiuk – „Młot”,    jeden z tych, którzy przekazali aliantom tajemnice niemieckich rakiet  V1.  Zimą 1944/45 r. plut. „Młot” nawiązał pierwszy kontakt organizacyjny z Obwodem Bielsk Podlaski, należącym do Białostockiego Okręgu AK.

18 marca 1945 r. patrol „Młota” wspólnie z oddziałem T. Chomko „Gerwazego” rozbił grupę operacyjną NKWD na drodze Mężenin – Figały,  odbijając kilkunastu aresztowanych. Wkrótce potem grupa „Młota” weszła w skład oddziału partyzanckiego AK-AKO Bielsk Podlaski dowodzonego przez ppor. Teodora Śmiałowskiego „Szumnego”.  Po śmierci ppor. „Szumnego”   ”Młot” dołączył  w sierpniu 1945 r. do  5. Brygady Wileńskiej i walczył wraz ze szwadronem por. „Zygmunta” pod Sikorami, Zalesiem i w Miodusach Pokrzywnych. Po demobilizacji 5. Brygady pozostał  z ppor. Lucjanem Minkiewiczem „Wiktorem” w polu, tocząc m.in. zwycięski bój z grupą operacyjną NKWD 30 listopada  1945 r. pod Łempicami.

Pod jego wpływem byli najlepsi partyzanci Podlasia, zdecydowani na kontynuowanie zbrojnej walki o niepodległość jak kpt. „Huzar” i  por. „Brzask”. Kpt. Władysław Łukasiuk ,,Młot” zginął  we wsi Czaje Wólka z ręki swego podkomendnego, jednego z „ostatnich leśnych”.  Zwłoki „Młota” zostały wykopane przez funkcjonariuszy UB, a uczestnicy pochówku zostali aresztowani i skazani na wyroki kilkuletniego więzienia.  Miejsce ostatniego spoczynku partyzanta z Podlasia pozostaje nieznane.

Najdłużej ukrywającymi się żołnierzami antykomunistycznej armii byli  Stanisław Marchewka „Ryba” (zginął z bronią w ręku na Podlasiu w marcu 1957r.) i  ostatni „żołnierz wyklęty” Józef Franczak „Lalek” z oddziału kpt. Z. Brońskiego „Uskoka”,  wytropiony i zabity przez MO na Lubelszczyźnie 21 października 1963 r.

Wbrew oczekiwaniom przy rozstrzygnięciu sprawy polskiej zwyciężyły nie zasady słuszności i zobowiązania międzynarodowe, lecz fakty dokonane i narzucone. Los Polaków nie będzie jednakowy. Jedni borykać się będą w kraju z okrutną rzeczywistością państwa policyjnego, inni zostaną w wolnym świecie, by stać się ustami niemych. Droga nasza jest trudna, lecz u jej kresu spełni się Polska naszych żarliwych pragnień, wolna i niepodległa” - fragment odezwy rządu RP w Londynie z 26.06.1945.

„Ludowa” władza obawiała się, że groby „Wyklętych” będą miejscem pamięci polskiej sprawy. Zabitych i pomordowanych chowano więc w bezimiennych mogiłach, w dołach z wapnem. Miejsce pochówku  wielu bohaterów jest nieznane. Ich oprawcy. Ich polityczni patroni i ich rozkazodawcy, mordercy zza sądowego stołu, uszli sprawiedliwości bezkarni.

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę