Zima stulecia 1978/1979

W godzinach nocnych z 29 na 30 grudnia 1978 r. rozpoczął się napływ mroźnych mas powietrza, a opady deszczu zaczęły stopniowo przechodzić w opady śniegu z deszczem i śniegu. Silny wiatr powodował nadzwyczaj szybkie tworzenie się zasp.

W noc sylwestrową 31 grudnia 1978 r. nad Polskę napłynęły kolejne mroźne masy powietrza. Zaczęła się zima stulecia. W noc sylwestrową z 1978 na 1979 obfite opady śniegu i mrozy, sięgające 30 stopni poniżej zera sparaliżowały kraj. Zaspy śnieżne dochodziły do trzech metrów wysokości. Wielu z nas wspomina do dzisiaj noc sylwestrową na dworcach, do których dojechały pociągi nim utknęły w zaspach.

W Nowy Rok 1979 i kolejne dni nie wyjechały autobusy i tramwaje, pociągi utknęły. Wiele miejscowości zostało odciętych od świata. Odwołano co najmniej 800 połączeń kolejowych. Z powodu zamarzniętych zwrotnic i popękanych szyn, kolej nie dowiozła węgla, a transporty, które dotarły, trzeba go było rozmrażać.

Po proteście robotniczym 1976 roku przyszedł kolejny dowód na niewydolność systemu – „zima stulecia” 1978/79 r., gdy intensywne opady śniegu sparaliżowały kraj.

Pod koniec lat siedemdziesiątych kryzys gospodarczy wkroczył w decydującą fazę. Codziennością stały się kolejki w sklepach. Napędzana przez ekipę Edwarda Gierka gospodarka dostała zadyszki. Na Kremlu też nie nazbyt łaskawym okiem patrzono na towarzyszy z Warszawy, dogadujących się z Zachodem i na zaufanego (do czasu) Edwarda Gierka, I sekretarza KC PZPR, który biegle mówił po francusku i miał dobre kontakty w EWG.

Z kolei zachodnie banki stopniowo wpędzały Polskę w spiralę dewizowego zadłużenia (w 1980 r. dług zagraniczny wynosił 25 mld USD, czyli około 50 mld USD, wg dzisiejszej siły amerykańskiego dolara, przy ok. 330 mld USD obecnego naszego zadłużenia).

Z dniem 1 stycznia 1979 roku ówczesny wojewoda gdański wprowadził na terenie województwa stan klęski żywiołowej. W kolejnych dniach wskutek zakłóceń w transporcie zaczęło brakować surowców energetycznych.

Symbolami były tunele wydrążone w śniegu, wąwozy śnieżne, przez które przejeżdżały autobusy, zimne kaloryfery w mieszkaniach oraz dwudziesty stopień zasilania i częste awarie w dostawach prądu.

Tysiące ludzi w czynie społecznym usuwało śnieg z ulic, dróg i szlaków kolejowych. Ludzie okazywali sobie wzajemną pomoc i odpowiedzieli na kataklizm społeczną solidarnością, zastępując struktury państwa.

Do odśnieżania torów i dróg skierowano wojsko wyposażone w ciężki sprzęt (m.in. czołgi, które gąsienicami zrywały z dróg grubą warstwę zmrożonego i zbitego śniegu). W większości miast komunikacja miejska n funkcjonowała w bardzo ograniczonym stopniu. Ówczesny minister oświaty i wychowania Jerzy Kuberski podjął decyzję o wstrzymaniu powrotu z zimowisk dzieci i młodzieży oraz o zawieszeniu lekcji w szkołach.

Mróz i zamarznięty grunt były pośrednimi przyczynami tragicznego wybuchu gazu w Rotundzie PKO w Warszawie 15 lutego 1979 roku.

Ostatnia wyjątkowo mroźna zima towarzyszyła nam w 1986/1987 roku, głównie w styczniu 1987 roku, jednego z najzimniejszych miesięcy w historii. W wielu miejscach Polski tamten styczeń miał średnią temperaturę poniżej −10 °C (w Białymstoku −15,1 °C).

Wystąpiły 30-stopniowe mrozy, np. −34,6 °C w Białymstoku (30 stycznia 1987), −33,9 °C w Kielcach (8 stycznia 1987), −32,2 °C w Lublinie (stacja lotniskowa, 8 stycznia 1987), −31,0 °C w Rzeszowie (stacja lotniskowa, 14 stycznia 1987), −31,0 °C w Warszawie (stacja lotniskowa, 8 stycznia 1987).

ASG

Foto. Wikipedia

 

 

 

 

 

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę