Zespól dobrej zmiany? Polska szkoła przed reformą systemu oświaty

Zmiany w ustawie o systemie oświaty, przymiarki do zmiany podstawy programowej oraz kodeksu pracy dla nauczycieli, czyli Karty nauczyciela – zdominowały pierwsze w tym roku posiedzenie Rady Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego. To kwestie istotne dla poziomu edukacji, dla pracowników oświaty (w systemie oświaty pracuje ok. 660 tys. nauczycieli), uczniów i rodziców.

oswiata12sty16-1

W piątek 8 stycznia br. do konsultacji trafił rządowy projekt zmian w Karcie nauczyciela, który zakłada m. in. likwidację „godzin karcianych”, utworzenie rejestru nauczycieli z karami dyscyplinarnymi, a także zmiany w usytuowaniu i kompetencjach kuratorów oświaty.

Na przełomie stycznia i lutego, a najpóźniej do połowy lutego znowelizowane zostanie rozporządzenie o Podstawie programowej wychowania przedszkolnego, zmieniające sposób uczenia w „zerówkach” i klasach pierwszych.

Proponowana przez MEN zmiana w Karcie nauczyciela pozostawia jednak furtkę do prowadzenia nadal dodatkowych niepłatnych godzin. I to mimo publicznej deklaracji o likwidacji tzw. hallówek.

Koniec hallówek czy „inne zajęcia”?

W projektowanej noweli Karty pozostaje w rządowym projekcie zapis z art. 42, iż nauczyciel ma prowadzić „inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów”.

Art. 42. ust. 1. nadal określa, iż „czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień. Jednak w ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel, obowiązany jest realizować „inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły”, z tym, że w ramach tych zajęć – zamiast dotychczasowych „godzin karcianych”. Zatem jedynym ograniczeniem decyzji dyrektorów byłby ów 40-godzinny tydzień pracy.

Przypomnijmy, że likwidacja „godzin karcianych” była jedną z programowych zapowiedzi PiS w kampanii wyborczej, a następnie w expose premier Szydło i w połowie grudnia ub.r. zapowiedzianą przez Annę Zalewską, minister edukacji.

Czym są owe „hallówki”, biorace swą nazwę od nazwiska Katarzyny Hall, byłej minister edukacji w rządzie Donalda Tuska? Są to dwie godziny w tygodniu, które każdy nauczyciel, poza pensum dydaktycznym, czyli obowiązkowym czasem pracy na lekcji, musi nieodpłatnie przepracować z uczniami. Zatem prowadząc np. zajęcia wyrównawcze z uczniami za pracę w ramach „godzin karcianych” nauczyciele nie otrzymują wynagrodzenia. Jednak ich praca to nie jest wolontariat.

Skąd się wzięły „hallówki”? Otóż wprowadził je rząd PO-PSL, planując już w 2009 roku „upchnięcie” w kolejnych latach czterech roczników uczniów w ramach trzech subwencji oświatowych. De facto miało to miejsce w latach 2013-15, gdy w tych trzech latach do systemu szkolnego włączono cztery roczniki – o jeden rocznik więcej, w ramach tych samych pieniędzy. Hall założyła, że wszystkie sześciolatki pójdą do szkoły i będą miały w nich opiekę tak jak w przedszkolach, a pracować przy tym mieli wszyscy nauczyciele dwie godziny w tygodniu. Minister Hall doszła do wniosku, że ma być „sprawiedliwie” więc dodatkowe godziny wprowadzono też w gimnazjach i szkołach średnich na pracę indywidualną z uczniami.

Przypomnijmy, że w 2013 roku subwencja oświatowa wynosiła 39,5 miliarda złotych, w 2014 – blisko 40 mld zł, a w 2015 – 40 mld zł;

Stąd, zgodnie z obecnie obowiązującym art. 42 Karty nauczyciela, nauczyciel w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy oprócz pensum musi realizować „inne zajęcia”.

Zajęcia realizowane w ramach godzin karcianych były rejestrowane i rozliczane co pół roku w dziennikach zajęć pozalekcyjnych.
Jeśli ten zapis się ostanie w takim kształcie w Karcie może to otworzyć furtkę do sytuacji, w której dyrektor szkoły w miejsce „starych” dwóch godzin karcianych będzie mógł wpisać nauczycielowi godziny zajęć opiekuńczych i wychowawczych. Przy jednoczesnym braku dofinansowania przez samorząd terytorialny.

I to pomimo tego, że sam MEN pod kierunkiem min. Zalewskiej zauważa w uzasadnieniu noweli Karty, że „obligatoryjne nałożenie na wszystkich nauczycieli prowadzenia zajęć odpowiednio w wymiarze dwóch lub jednej godziny okazało się nieracjonalne z punktu widzenia organizacji pracy szkoły oraz mogło generować poczucie niesprawiedliwości wśród nauczycieli ze względu na rozgraniczenie liczby zajęć”.

W uzasadnieniu do projektu ustawy o zmianie ustawy Karta nauczyciela z dnia 26 stycznia 1982 r. czytamy też, iż jest ona wypełnieniem zobowiązań prezesa Rady Ministrów zawartych w exposé z18 listopada 2015 r. dotyczącym m.in. tygodniowego czasu pracy nauczycieli.

Celem likwidacji obowiązku realizowania przez nauczycieli w ramach 40-godzinnego tygodniowego czasu pracy (nauczyciel zatrudniony w pełnym wymiarze) „godzin karcianych” jest „racjonalizacja czasu pracy nauczycieli i dostosowanie go do realnych potrzeb uczniów konkretnej szkoły, jak również odbiurokratyzowanie pracy nauczycieli”.

Zgodnie z obowiązującymi teraz przepisami art. 42 ust. 2 pkt 2 lit. a i b ustawy Karta nauczyciela, w ramach tygodniowego czasu pracy nauczyciele zobligowani są do realizacji i rejestrowania w określonym ustawowo zakresie: zajęć opieki świetlicowej lub zajęć w ramach godzin przeznaczonych w ramowych planach nauczania do dyspozycji dyrektora szkoły, zajęć w ramach godzin przeznaczonych w ramowych planach nauczania do dyspozycji dyrektora szkoły, z wyjątkiem obowiązkowych zajęć edukacyjnych, w wymiarze godziny tygodniowo w przypadku nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych, w tym specjalnych. Co, jak zauważa MEN „mogło generować poczucie niesprawiedliwości wśród nauczycieli ze względu na rozgraniczenie liczby zajęć”.

- Ponadto narzucana nauczycielom sztywna liczba godzin do wypracowania nie zawsze była wykorzystywana zgodnie z potrzebami i zainteresowaniami uczniów – czytamy w uzasadnieniu MEN,

Proponowana zmiana polega na likwidacji obowiązku prowadzenia zajęć w dotychczasowej formule.

- Zmiana ta nie wyklucza możliwości prowadzenia np. zajęć związanych z potrzebami uczniów i rozwijających ich zainteresowania w ramach 40-godzinnego czasu pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze, stosownie do ustaleń podjętych w danej szkole. Za realizację zadań dydaktycznych, opiekuńczych i wychowawczych szkoły odpowiada dyrektor danej szkoły – czytamy dalej w dokumencie przygotowanym przez MEN.

MEN proponuje odejście od rejestrowania ich wymiaru, co jednocześnie odbiurokratyzuje pracę nauczycieli. Czy jednak nie stworzy dyrektorom pola do dowolności interpretacji? To pytanie czeka na odpowiedź.

Planowane zmiany wejdą w życie od dnia 1 września 2016 r.

Eksperci dobrych zmian

Zaczęły się też prace nad zmianą Podstawy programowej, niezwykle ważnego dla systemu oświaty opracowania. Na razie dotyczą one najmłodszych czyli „zerówki” i 7-latków w pierwszej klasie..
MEN sięgnęło po ekspertów „Dobrych Zmian w Edukacji”. Minister Anna Zalewska pod koniec ub.r. podała nazwiska 26 ekspertów, którzy doradzą jej w reformowaniu szkół. Wśród nich są min. prof. Andrzej Waśko, literaturoznawca, prof. dr hab. Andrzej Nowak, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, historyk, publicysta, prof. dr hab. Bogusław Śliwerski z Uniwersytetu Łódzkiego (kierownik Katedry Teorii Wychowania UŁ), przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN oraz prof. Witold Starnawski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który zajmuje się myślą Jana Pawła II.

W składzie stworzonego w MEN zespołu są cenieni fachowcy autorzy podręczników, podstaw programowych, nauczyciele akademiccy, m.in. związani z Uniwersytetem Jagiellońskim dr Zofia Kluz i dr Michał M. Poźniczek, geografowie dr hab. Adam Hibszer (Uniwersytet Śląski), dr hab. Joanna Angiel z (Uniwersytet Warszawski) oraz prof. Elżbieta Szkurłat z (Uniwersytet Łódzki), dr Zenon Kachnicz, historyk (Politechnika Koszalińska) i dr Bronisław Matusz, nauczyciel techniki i informatyki.

Na razie na liście „ekspertów dobrych zmian w edukacji”MEN nie ma przedstawicieli desygnowanych przez NSZZ „Solidarność”.

Co ważne MEN planuje stworzenie nowych podstaw programowych i programów nauczania także dla szkół średnich, a jeśli zdecyduje się na likwidację gimnazjów – również dla szkół podstawowych. Wygaszanie gimnazjów wg. MEN ma być „stopniowe i ewolucyjne”.

Błyskawiczne tempo Podstawy

Przypomnijmy, że PiS znowelizowało ustawę oświatową pod koniec roku. 29 grudnia zmiany przyjął Sejm, dzień później Senat. Od 1 września obowiązek szkolny cofnięto z sześciu do siedmiu lat. Zniesiono też obowiązek przedszkolny dla pięciolatków.

Na przełomie stycznia i lutego, a najpóźniej do połowy lutego znowelizowane zostanie rozporządzenie o podstawie programowej wychowania przedszkolnego, zmieniające sposób uczenia w „zerówkach”.

- Musimy w tej chwili przygotować tylko jedną nową podstawę programową do zerówki. Dlatego, że zostawiliśmy obniżenie wieku szkolnego i jest zerówka – powiedziała min. Zalewska podczas briefingu dla dziennikarzy

Odpowiednie rozporządzenie ma zostać podpisane przełomie stycznia i lutego, a najpóźniej do połowy lutego, by przygotować nauczycieli, by wiedzieli w jakim rytmie pracować.
- Ponieważ jest sporo ekspertów właśnie z edukacji wczesnoszkolnej, na której myślę wszystkim nam zależy, to w bardzo szybkim czasie tę podstawę będziemy mogli pokazać. Mało tego, rozmawiam z nauczycielami przedszkoli, którzy mówią, że są gotowi do tej zmiany, bardzo się z niej cieszą – dodała minister Zalewska.
Czym jest Podstawa programowa? Prawnie ma ona formę rozporządzenia MEN, która określa co uczeń musi umieć i wiedzieć na zakończenie każdego etapu kształcenia od przedszkola, po szkolę ponadgimnazjalną.
– Pod koniec stycznia ogłoszony zostanie harmonogram konsultacji społecznych w sprawie zmian w systemie oświaty – czytamy na stronie internetowej MEN.

Kurator po nowemu

Kwestie związane z ustawą zmieniającą wiek szkolny oraz kompetencji kuratorów oświaty i trybu ich powoływania pilotuje posłanka Marzena Machałek, zastępczyni przewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Nowelizacja ustawy zakłada bowiem zmiany w działalności kuratorów oświaty i wzmocnienie ich kompetencji, czyli przywrócenie konieczności uzyskania pozytywnej opinii kuratorów, jeśli chodzi o likwidację szkół, przywrócenie obowiązku opiniowania przez kuratora oświaty planów pracy publicznych placówek doskonalenia nauczycieli oraz kształtowania sieci szkół (rady gmin w sprawie sieci publicznych szkół będą podejmowały decyzje po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty).

Zmianie ulegnie też tryb powoływania i odwoływania kuratorów i wicekuratorów oświaty, czyli będzie to czynił minister edukacji.

Zerówka w szkole

Bożena Brauer, przewodnicząca KM NSZZ „S” pracowników oświaty w Gdańsku zwróciła uwagę, że w dokumentach MEN nie ma regulacji dotyczących opieki szkolno-przedszkolnej, czyli oddziałów „zerowych” w szkołach. Chodzi to przepisy dotyczące bezpieczeństwa przy tworzeniu oddziałów „zerowych” w szkołach i sfinansowanie wymogów bezpieczeństwa w kontekście przywrócenia obowiązku szkolnego siedmiolatków z jednoczesnym obowiązkiem ukończenia zerówki lub przedszkola przez dziecko sześcioletnie.

Dyscyplina

Związek postuluje też wydłużenie z 6 miesięcy do roku przeniesienia nauczyciela w stan nieczynny. Jest to szczególnie istotne w perspektywie zmian w oświacie (7-latki i gimnazja) by nauczyciel zagrożony utratą pracy otzrymywał wynagrodzenie.

Z kolei ustawowe zmiany w zakresie postępowania dyscyplinarnego dla nauczycieli są niezbędne do realizacji zobowiązań wynikających z ustawy z dnia 22 grudnia 2015 r. o zasadach uznawania kwalifikacji zawodowych nabytych w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Ustawa ta rozszerza bowiem obowiązek przekazywania właściwym organom innych państw członkowskich informacji o osobach, które utraciły prawo do wykonywania zawodów związanych z edukacją osób małoletnich.

Artur S. Górski

 

 

 

 

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę