Żarty, a może nie? Związkowy komentarz do expose Ewy Kopacz

W swoim expose Ewa Kopacz przedstawiła plany na najbliższy rok, a także i na dłużej. Na nową kadencję też, trudno więc ocenić ich realność. Ekonomiści już wyliczyli, że jej obietnice będą kosztować ok. 4-5 mld zł, a nie poznaliśmy precyzyjnie źródeł ich finansowania. Ale to nic nowego.

Jaka to ma być Polska? W przemówieniu pani premier zabrakło mi myśli przewodniej i rozwiązań systemowych. To było raczej przeskakiwanie z tematu na temat, pomijanie spraw niewygodnych, a rozwijanie w szczegółach spraw, dzięki którym będzie można pozyskać przed najbliższymi wyborami różne grupy elektoratu. Niektóre propozycje brzmiały wręcz jak ponure żarty.

Kontynuacja obietnicy podwyżki rent i emerytur o 36 zł to śmiech prosto w twarz osób starszych. Monitoring w szkołach i tzw. bezpłatne podręczniki to nic nowego. Tymczasem największe problemy oświaty to m.in. coraz większa liczb szkół prywatnych, nastawionych na zysk i zatrudniających pracowników poza systemem Karty nauczyciela. Podobnie z propozycjami pani premier w służbie zdrowia – 3,5 tys. lekarzy rezydentów raczej nie będzie czarodziejską różdżką, która zlikwiduje kolejki w szpitalach.

A co z wciąż wysokim bezrobociem, brakiem dialogu społecznego, niskimi płacami?  Również górnicy nie poznali konkretów, a tylko ogólniki o walce z nieuczciwą konkurencją i przyszłej rentowności kopalni. Co oznacza np., że rząd nie zgodzi się na zapisy oznaczające dodatkowe koszty dla naszej gospodarki i wyższe ceny energii dla konsumentów? Dużo więc obietnic, a mało „realu”.

Na koniec należą się gratulacje dla Jarosława Kaczyńskiego – za to, że potrafił wznieść się ponad złośliwość Ewy Kopacz i uścisnął dłoń Donalda Tuska.

Bogdan Olszewski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę