Zakaz handlu w niedziele – czy da się obejść?

Do pierwszej niedzieli bez handlu pozostało kilkanaście dni. W mass mediach pojawiają się informacje o co raz liczniejszych pomysłach na obejście zakazu: wydłużenie godzin pracy, showroomy stacje benzynowe, automaty vendingowe, kasy biletowe wśród sklepów i wiele innych. Do owych pogłosek na temat pomysłów obejścia ustawy o ograniczeniach handlu w niedziele przez właścicieli wielkopowierzchniowych sklepów ustosunkował się Alfred Bujara, przewodniczący sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ „Solidarność”.

Podczas jednego z programów telewizji komercyjnej mówił, że „ustawa jeszcze nie weszła w życie, a już można usłyszeć od jej przeciwników, że to bubel prawny. To absurdy wyssane z palca, niepotwierdzone przez prawników opinie. Od dawna wokół ustawy szum robią ludzie związani z sieciami handlowymi. Przyzwyczailiśmy się już do tego”. Podkreślał też, że „mamy się nie bać, iż na stacjach benzynowych wyrosną hipermarkety, bo jest to niemożliwe. Nie ma koniunktury do tego. Nie ma zaplecza, bo przy stacjach benzynowych nie stworzymy parkingu dla stu, dwustu, czy pięciuset samochodów. Nawet nie jest możliwe wyłożenie towaru. Na stację nikt nie przyjedzie kupić butów, czy telewizora. Stacje benzynowe nie przejmą roli sklepów, owszem, zmieni się asortyment w niektórych punktach, ale nie rozrosną się do skali hipermarketów. Tę ustawę próbuje się ośmieszać od dwóch lat. Niech ona wejdzie w życie. Pracodawcy w tej chwili próbują wyszukiwać pewne kruczki żeby ją omijać”.

Dodał też, że jeśli chodzi o showroomy (salony wystawowe, galerie promujące produkty), to będzie można je zwiedzać, ale w niedziele niehandlowe nie będzie można w nich nic kupić, nawet jeśli zamówimy i opłacimy towar przez internet, bo zgodnie z art. 5 ustawy nikt nie wyda tego towaru w dniu niehandlowym. „Ustawa zakazuje wykonywania tych czynności komukolwiek, nawet ochroniarzowi, czy sprzątaczce. To są pomysły, po to, żeby nakręcać koniunkturę przeciwko ustawie. Ustawa ogranicza nie tylko handel, ale również czynności związane z handlem. A więc na przykład udostępnianie towaru w stacjonarnym punkcie po to, by sprzedać go przez internet”.

Oponenci ustawy twierdzą, że komplikuje ona życie obywatelom, że jeśli polski konsument będzie chciał pójść na zakupy to musi prowadzić kalendarzyk, w którym zapisze kiedy jest niedziela handlowa, a kiedy jej nie ma. Nawet powołują się na badanie – bez podania źródła -, że 63 proc. pracowników handlu jest ludźmi poniżej 30 roku życia, więc w ten sposób, ich zdaniem, zostaje obalony mit o prorodzinności ustawy, bo taki młody człowiek nie ma dzieci, co ponoć wykazują kolejne badania. Dodają też, że w wyniku zakazu handlowcy będą musieli pracować w dyskontach do północy w soboty i będą ją kontynuować po północy w poniedziałek. Czyli nie odpoczną. Powołują się również na własne projekty, w których proponowali wprowadzenie do Kodeksu Pracy dwóch wolnych niedziel przysługujących pracownikom handlu przy jednoczesnym zachowaniu sprzedaży w każdą niedzielę.

Zdaniem Bujary taka propozycja doprowadziłaby nie tylko do zmian w Kodeksie Pracy, ale praca w soboty i niedziele stałaby się pracą niewolniczą, gdyż w ten sposób złożono by tym ludziom propozycje pracy na umowy cywilno-prawne. Natomiast, jeśli chodzi o wydłużenie pracy w soboty i poniedziałki, to „Solidarność”, jak wyjaśnia Bujara, przewidziała, że sieci będą wydłużać w soboty handel, ale nie aż tak drastycznie. „Od początku mówiłem, że sieci handlowe natychmiast rzucą się na wydłużenie czasu pracy i tak faktycznie się dzieje. Myśmy w swoim projekcie proponowali, żeby doba niedzielna zaczynała się o 22 w sobotę i kończyła o 5 rano w poniedziałek. Niestety tak się nie stało. Doba się kończy o 24 i zaczyna o 24, a więc wiele sieci wykorzystuje to”.

Bujara uważa, że sklepy mogłyby być otwarte maksymalnie do 21.30. Pozostały czas pracownicy mieliby na sprzątanie, czy układanie towaru. Po godzinie 22 żadne czynności związane z handlem nie mogą mieć miejsca. „Myślę, że powinna być nowelizacja ustawy. Doba pracownicza powinna zostać zmodyfikowana, zostać określona, tak, jak sobie tego życzymy, żeby pracownicy nie byli przymuszani do pracy do godziny dwudziestej czwartej. Ten przykład pokazuje, jakich mamy dzisiaj pracodawców w Polsce.” Bujara podkreśla też, że jest to wynik wprowadzenia międzynarodowych koncernów od lat wykorzystujących polskich pracowników, pracujących ponad normy i to za wynagrodzenie czterokrotnie niższe niż w tych samych marketach w krajach Zachodnich. „Takie kombinacje pracodawców pokazują, że pracownik nie ma dla nich zbyt wielkiej wartości”. „W tej chwili nie przedstawimy jeszcze propozycji nowelizacji. Zrobimy to w momencie, gdy ruszy ograniczenie handlu i te sztuczki wyjdą na jaw. Nie możemy przeciwdziałać czemuś, co jeszcze nie zostało użyte. Same deklaracje to za mało, zawsze można się z nich wycofać”.

Po czym dodaje: „Dzisiaj pracownicy się cieszą z wolnej niedzieli. Cieszą się, że będą mogli odpocząć, spędzić ten dzień z rodziną. I nie bójmy się tego, że ktoś straci pracę, bo dzisiaj brakuje na rynku pracy około 100 tys. pracowników. Nie bójmy się o pracę studentów, bo znajdą ją, jeśli nie w handlu w niedziele, to na przykład w gastronomii.”

W tym roku nie zrobimy zakupów w następujące niedziele:

- marzec 11, 18

- kwiecień 1, 8, 15, 22

- maj 13, 20

- czerwiec 10, 17

- lipiec 8, 15, 22

- sierpień 12, 19

- wrzesień 9, 16, 23

- październik 14, 21

- listopad 11, 18

- grudzień 9

(mig)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę