Wystawa malarstwa Andrzeja Jana Piwarskiego. Jubileusz 80. urodzin

W poniedziałek 16 maja 2018 r., w gdańskiej Galerii Związku Polskich Artystów Plastyków przy ul. Mariackiej odbył się wernisaż wystawy, na której eksponowane są obrazy Andrzeja Piwarskiego. Wystawę zorganizowano z okazji 80. urodzin artysty. Galeria nie mogła pomieścić licznie zgromadzonych gości. 

Zdjęcia: Maria Giedz, Małgorzata Kuźma

W niewielkiej salce galerii, po niedawnym jej odnowieniu, zawisło 12 płócien znanego, gdańskiego artysty, który przez lata przebywał na emigracji. Zresztą do dzisiaj częściowo mieszka w Gdańsku, a częściowo w Berlinie. Niemal wszystkie prezentowane dzieła powstały w Hiszpanii. Obrazy te, malowane farbami olejnymi na płótnie, łączone z dodatkowymi „elementami”, jak mączka marmurowa, czy piasek, pozwalającymi na uzyskanie nietypowych efektów, są po raz pierwszy eksponowane w Gdańsku. Powstawały na przestrzeni lat 1987 – 2008.

– Zawsze byłem zafascynowany Hiszpanią – mówi Andrzej Piwarski w rozmowie z Grażyną Tomaszewską-Sobko, kuratorem wystawy. – To tam możemy spotkać fasady domów kilkusetletnich, na których ten czas jest wyryty. Łączy się to z moim myśleniem o strukturach. Czuję, że te wszystkie ściany „należą do mnie”. Na nich wyryte są historie ludzi tam zamieszkujących, historie wojen, potopów, czy pożarów. Do dzisiejszego dnia jeżdżę do Hiszpanii i tam cały czas powstają cykle z zapisem tamtejszych murów”.

Ta fascynacja murem widoczna jest w prezentowanych pracach. Nawet jeden z obrazów nosi tytuł „Śródziemnomorski mur”. Został wykonany z użyciem mączki marmurowej, jak zresztą większość obrazów, poza jednym. Trochę niepasującym do całości, autoportretem wykonanym w Gdańsku w 1971 r. Obraz ten wieńczył cykl kilkunastu prac, dokumentujących ówcześnie ważnych, ale i tragicznych wydarzeń w Gdańsku i na Wybrzeżu. To są obrazy związane z ruchem społecznym, ruchem wolnościowym. Artysta nazwał je „Płonący Gdańsk”. Tego obrazu nigdy nie chciał sprzedać. Nie zabrał go też na „tułaczką” po świecie, obraz zawsze przebywał w Gdańsku. Ten autoportret, to taki symbol stałej obecności Piwarskiego w Gdańsku. Będąc na emigracji, nie wiedział, czy uda mu się wrócić, do ukochanego miasta, ale jego cząstka w postaci obrazu, w Gdańsku zawsze była. Jakże inny jest drugi autoportret, zatytułowany „Portret z niewiadomą II” z 1990 r., który powstał po wyborach w 1989 r. Jest niezwykle ekspresyjny. Kolory południa mieszają się z niepokojem, z zadawaniem tysiąca pytań – jak będzie wyglądała nowa Polska i Gdańsk?

Artystę, jak sam o tym mówi, w malarstwie fascynują dwie sprawy: człowiek osadzony w historii – i takie prace były swego czasu prezentowane w Sali BHP w Gdańsku. Drugą sprawą jest warstwa malarska, a więc farba, co się z nią dzieje, aż do jej zaschnięcia. Nigdy nie lubił gładkich płaszczyzn, jak twierdzi – to nie jest moje. Wystawa w galerii ZPAP, którą nieformalnie można nazwać „wystawą hiszpańską” znakomicie eksponuje tę fascynację fakturą. W Hiszpanii bez problemu kupuje się mączkę marmurową, pozwalającą stworzyć strukturę oddającą efekt ściany, muru i zaznaczonych na nim śladów historii. Chociaż Piwarski unika dosłowności. W tych obrazach trudno doszukać się konkretnych tematów. Weźmy za przykład obraz zatytułowany „Wyjście z ziemi” z 1987 r. utrzymany w ciemnych tonacjach, powstał w trudnym dla Polski okresie, pełnym chaosu, padających instytucji, braku pracy, niepokoju, kolejnej fali emigracji, ale i przebłysków nadziei. Jest więc komentarzem, a może bardziej wypowiedzią malarza na temat wychodzenia z brudu, ale i tej rozpaczy, że on nie może przyjechać do Gdańska. I drugi obraz, będący całkowitym przeciwieństwem „Prześwietlony film”, powstający niemal w tym samym czasie (1987 r.). Podobna faktura, podobne postacie, ale jakże inna tonacja. Widać w nim pewien optymizm.

Interesującym dziełem jest „Błękitna przestrzeń”. Można by o nim powiedzieć, że to studium jednego koloru ukazanego w wielu odcieniach i eksponowanego w różnych fakturach. Wygląda, jakby ktoś w niektórych miejscach posypał go proszkiem, czy też niebieskim piaskiem. Łączy się z nim zabawna historia. Pewien artysta na jednej z wystaw, prezentując swoje malarstwo obsypywał je niebieską „mączką”, uzyskując efekt chropowatej, kropkowanej, nieczystej faktury. Po pewnym czasie owa „mączka” opadła odsłaniając gładką powierzchnię obrazów. Wówczas Andrzej Piwarski założył się z tym malarzem, że pokaże jak można stworzyć taki sam efekt faktury w sposób trwały. „Błękitna przestrzeń” powstała w 1994 r. Do dzisiaj nic się z obrazu nie sypie, a zamieszczone tam litery, niedokończone napisy dodają mu niezwykłą tajemniczość.

Uwieńczeniem studium faktury jest „Śródziemnomorski mur” z 2008 r. i jak zapowiada artysta na tym nie koniec. Hiszpańska tematyka powraca i będzie powracać w jego twórczości, chociaż historia ta polska, ta gdańska od zawsze go pasjonuje i daje impuls do tworzenia obrazów.

Wystawę, mieszczącą się przy ul. Mariackiej 46/47 w Gdańsku, można oglądać do 16 maja 2018 r. w godzinach 9-17.

Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę