Wyspa zielona? Nie, wyspa bezludna!

- Sześć lat urzędowania rządu premiera Donalda Tuska dobitnie pokazało, że zamiast tworzyć miejsca pracy, rząd woli, aby Polacy w poszukiwaniu pracy emigrowali za granicę. Dzięki temu stopa bezrobocia nie wzrosła tak gwałtownie w ostatnich latach, jak można było się tego spodziewać. Taka polityka jest jednak drogą donikąd. Już za kilka lat możemy bowiem stać się najbardziej wyludnionym krajem w UE, całkowicie pozbawionym ludzi młodych. A wtedy rozwój gospodarczy Polski może stać się nieosiągalnym marzeniem! – pisze dr Leszek Pietrzak w Gazecie Finansowej w wydaniu online i przytacza szereg danych.

Dane niemieckiego urzędu za pierwsze półrocze 2013 r. mówią, że do Niemiec przybyło 93 tysiące Polaków, zaś w ciągu czterech miesięcy drugiego półrocza do Niemiec przybyło ich już 97 tysięcy. Niemcy to nadal jeden z najważniejszych kierunków emigracji zarobkowej Polaków. Niemiecka gospodarka ma dzisiaj do zaoferowania Polakom m.in. aż 33 tysiące nieobsadzonych miejsc nauki zawodu. Strona niemiecka podkreśla, że szczególnie mile widziani są z kandydaci z Polski z dobrym wykształceniem i wysokimi kwalifikacjami. Na nich wszystkich ma czekać w Niemczech praca. Ale wraz z ofertą pracy Niemcy coraz częściej proponują Polakom jeszcze jedno udogodnienie, bardzo atrakcyjne.

Po Niemczech, drugim ważnym kierunkiem emigracji zarobkowej Polaków jest Wielka Brytania. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii przebywa obecnie 800 tysięcy naszych rodaków. W ciągu ostatnich 10 lat liczba polskich emigrantów zarobkowych w Wielkiej Brytanii wzrosła aż dziesięciokrotnie. Ich sytuacja jest znacznie gorsza niż w Niemczech. Jak wynika z najnowszego raportu brytyjskiego Instytutu Badań nad Polityką Państwa (IPPR), polscy imigranci są najgorzej opłacaną grupą spośród 26 narodowych społeczności imigrantów na brytyjskim rynku, a zarazem jedną z najciężej pracujących. Zarabiają średnio 7,30 funta za godzinę (wobec ustawowego minimum 5,25 funta), a w tygodniu pracują średnio 41,5 godziny. Nadal spora liczbę wśród emigrantów stanowią Polacy w Irlandii, chociaż kraj ten z uwagi na istniejący kryzys gospodarczy, większy niż na Wyspach, jest już znacznie mniej atrakcyjnym kierunkiem zarobkowej emigracji. Jest ich tam jednak nadal prawie 200 tysięcy. Na kolejnym miejscu znajdują się kraje skandynawskie (Norwegia, Szwecja, Dania). W 2012 r. popularnym kierunkiem emigracji zarobkowej były także USA, które obecnie nie cieszą się już taką popularnością.

- Polacy są za granicą tanią siłą roboczą. Wykonują zawody, które dla obywateli państw, do których przybywają, nie tylko nie są atrakcyjne, ale i wykonują je za znacznie niższe stawki. I nawet jeśli proponuje się im ułatwienia w uzyskaniu obywatelstwa, to zazwyczaj z przypisaniem do określonej profesji, na którą ciężko znaleźć chętnych spośród miejscowych pisze dr Pietrzak i wylicza, iż w ciągu ostatnich pięciu lat z Polski wyjechało ponad 1,2 mln ludzi, zwiększając do 2,3 mln liczbę Polaków pracujących obecnie za granicą. Eksperci jednak przestrzegają przed bezkrytycznym traktowaniem danych na ten temat, jakie podają GUS i inne polskie instytucje. Ich zdaniem liczba ta może być nawet trzykrotnie wyższa i sięgać nawet 6–7 milionów. Ale oprócz tych, którzy już wyjechali, jeszcze więcej jest tych, którzy chcieliby wyjechać za pracą. W 2013 r. liczba Polaków chętnych do wyjazdu wzrosła aż 2,5-krotnie w stosunku do poprzedniego roku. Dzisiaj już co trzeci dorosły Polak deklaruje chęć wyjazdu za granicę za pracą. Dotyczy to osób w przedziale wiekowym od 18 do 45 lat.    To oni, czując się najbardziej sfrustrowani, decydują się na wyjazd z kraju.

Ogromne problemy z pracą mają także polscy trzydziesto- i czterdziestolatkowie. Oprócz braku pracy drugą równie ważną przyczyną, która zmusza dzisiaj Polaków do wyjazdu za granicę są warunki, na jakich pracują dzisiaj w kraju, jeśli już w ogóle pracują. Ogromna część z nich wykonuje pracę z ominięciem przepisów prawa pracy, czyli na tzw. umowach śmieciowych. Tak naprawdę nikt dzisiaj w Polsce nie wie, jak dużą stanowią grupę wśród wszystkich zatrudnionych. To oni, pracując na umowach pozakodeksowych z poczuciem ogromnej niepewności, muszą się ciągle zastanawiać, jak długo będą mogli jeszcze pracować.

Rząd nie tylko nie chce dostrzec tego problemu, ale i jego skali. A ta wydaje się znacznie większa, niż można by sądzić na podstawie danych GUS na temat polskich obywateli, którzy w ostatnich latach wyjechali za granicę w poszukiwaniu pracy. Wystarczy odbyć podróż przez miasteczka i wsie wschodniej Polski (województwa: podkarpackie, lubelskie, podlaskie), aby naocznie przekonać się o faktycznej skali zjawiska emigracji. Staje się wówczas jasne, że odpływ Polaków z kraju w ostatnich latach musiał być znacznie większy niż wskazywana przez GUS liczba ponad dwóch milionów obywateli. Dla rządu Donalda Tuska nie jest to jednak dramatyczna emigracja Polaków „za chlebem”, ale jedynie ich czasowy wyjazd z kraju w celu zdobycia cennych zawodowych doświadczeń, które, jak podkreśla, trzeba i należy dzisiaj zdobywać. A poza tym, w przekonaniu rządu, Europa i świat stoją dzisiaj przed Polakami otworem i z tego właśnie Polacy powinni teraz korzystać. Można sądzić, że w przekonaniu rządu emigracja Polaków jest dzisiaj normalnym zjawiskiem. Mamy wręcz do czynienia z polityką zachęcania do emigracji.

Rząd Donalda Tuska promuje zatem politykę eksportu taniej siły roboczej z Polski. I robi to tylko w imię sztucznego powstrzymywania wzrostu wskaźników bezrobocia. Propagandowo jest to przedstawiane jako front walki rządu ze stopą bezrobocia w kraju. To polityka, która za parę lat może mieć dla Polski naprawdę tragiczne skutki. Zwłaszcza że tendencje demograficzne są w naszym kraju również mało optymistyczne. Dane GUS za pierwsze półrocze 2013 r. mówią, że urodziło się 183 tysięcy dzieci (to o 9 tysięcy mniej niż przed rokiem), a zmarło 202 tysięcy Polaków (o 7,6 tysiąca więcej). Prognozuje się, że na koniec 2013 r. urodzi się ok. 360 tysięcy dzieci, a umrze ponad 400 tysięcy osób. Jeśli w najbliższych latach nic się nie zmieni, możemy stać się zamiast obiecanej przez Donalda Tuska „zielonej wyspy” – „wyspą bezludną”.

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę