Wszyscy jesteśmy górnikami…

Narasta kryzys państwa. Górnicy z kopalń Kompani Węglowej po protestach i manifestacjach ulicznych przeciwko tzw. restrukturyzacji i zamknięciu czterech kopalni odnieśli tymczasowe zwycięstwo – podpisano porozumienie. Nim do tego doszło blisko trzy tysiące górników strajkowało pod ziemią, niczym we francuskim filmie „Germinal” według Émile’a Zoli lub w scenach przeniesionych z „Perły w koronie” Kutza. Stan rodzimej gospodarki to nie tylko sprawa górników. Zanosi się na zwolnienia w Poczcie Polskiej i na kolei. Czy rząd PO-PSL jeszcze jest w stanie cokolwiek zrobić, by pełnić rolę gospodarza Kraju, dbającego o narodowy majątek, a nie tylko o zadowolenie partyjnych klientów i utrzymanie równowagi w partii władzy?
W niedzielę w Katowicach doszło do podpisania porozumienia pomiędzy rządem, a przedstawicielami związków zawodowych reprezentujących protestujących górników dotyczącego przyszłości Kompanii Węglowej. Koniec protestu na Śląsku ogłosił Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. Żadna kopalnia nie zostanie zlikwidowana.

- Chciałbym podziękować górnikom, ich rodzinom, mieszkańcom Śląska, za to, że byliście razem, za to, że byliście z nami. Było warto! Doprowadziliśmy do tego, że program polskiego górnictwa nie jest zagrożeniem likwidacji jego dużej części. Jest to trudny program naprawczy – powiedział po podpisaniu porozumienia Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

Porozumienie zakłada, iż będzie dokonywana restrukturyzacja 4 kopalń (KWK „Brzeszcze”, KWK „Pokój”, KWK „Sośnica – Makoszowi” i KWK „Bobrek-Centrum”) w ramach powołanej Spółki Restrukturyzacji Kopalń, bez ograniczania ich wydobycia i bez zwolnień pracowników.

Porozumienie przewiduje dobrowolne odejścia górników i pracowników zakładów przetwórczych węgla na 3 i 4-letnie urlopy przedemerytalne albo odejścia w zamian za wielomiesięczne odprawy.

Zawarcie porozumienia w takim kształcie wymaga poważnych zmian w uchwalonej w Sejmie w piątek w ciągu 72 godzin ustawie górniczej. To zadanie dla Senatu więc senatorowie, którzy zebrali w ostatnią sobotę, przerwali obrady do wtorku aby przygotować poprawki oparte na zapisach pochodzących z dokumentów podpisanych przez rząd i związki zawodowe.

Niezbędne będzie uruchomienie środków z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na zapewnienie wynagrodzeń pracownikom Kompanii Węglowej w lutym oraz skierowania zainteresowania polskich koncernów energetycznych polskim węglem w miejsce węgla pochodzącego z importu, często sprzedawanego po dumpingowych cenach.. W tym kontekście według resortu skarbu państwa ma dojść do połączenia PGE z Energą i Tauronu z Eneą.

Niestety pod koniec października ub.r. w ramach tzw. pakietu klimatycznego premier Ewa Kopacz i wicepremier Janusz Piechociński zgodzili się na podwyższenie poziomu redukcji dwutlenku węgla do 2030 r. o 40 proc. i udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii do 27 proc.

Premier Kopacz uzyskała za to darmowe pozwolenia na emisję CO2 w elektroenergetyce na poziomie 40 proc. do roku 2030 (miały wygasnąć już 2020 r.) i 50 proc. udziału w funduszu solidarnościowym, który będzie tworzony ze sprzedaży pozwoleń na emisję dwutlenku węgla.

Koszty dostosowania polskiej gospodarki do wymogów wynikających z pakietu w opinii części ekspertów będą sięgały aż 90 mld zł rocznie (ze względu na konieczność ogromnych inwestycji modernizacyjnych i konieczność zakupu pozostałych pozwoleń na emisję).Redukcja emisji do roku 2030, będzie odbywała się w ramach ETS czyli europejskiego obrotu emisjami. Premier Kopacz wprowadziła więc polską energetykę na tzw. ścieżkę dekarbonizacji do roku 2050.
Z kolei według dr. Jerzego Markowskiego z podpisanego porozumienia mogą się cieszyć przede wszystkim górnicy z czterech kopalń, które pierwotnie przeznaczono do likwidacji. Ale w jego opinii entuzjazm strony rządowej, że oto w sobotę udało się któryś z problemów przezwyciężyć, jest zdecydowanie na wyrost. W ustawie są narzędzia, które pozwalają z budżetu państwa wesprzeć cztery kopalnie przeznaczone do likwidacji — podkreśla Markowski, który problem górnictwa widzi w niewłaściwym doborze osób odpowiedzialnych za resort gospodarki:

- Jeśli oddano największą spółkę węglową w Europie pani Joannie Strzelec-Łobodzińskiej, to jest to po prostu skandal. Do tego jest wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. Jest też jego szef Janusz Piechociński, który poza dwoma głupimi sloganami nie powiedział w sprawie górnictwa niczego –  dodaje Markowski sugerując, że pomogłaby w tej sytuacji dymisja Janusza Piechocińskiego.

W opinii Janusza Steinhoffa, byłego wicepremiera i ministra gospodarki porozumienie rządu i górniczych związków zawodowych w sprawie programu naprawczego dla kopalń jest pozytywne, gdyż wcześniejszy brak jakichkolwiek konsultacji z partnerami społecznymi wzbudził słuszny gniew, i to zarówno związkowców, jak i samorządowców.

Krytycznie oceniając pomysł powołania nowej Kompanii Węglowej, gdzie udziały miałyby objąć Węglokoks i spółki energetyczne Steinhoff uważa, że warto włączyć już zrestrukturyzowane i rentowne kopalnie do spółek elektroenergetycznych, jak w przypadku spółki Tauron Wydobycie (KWK „Sobieski” i KWK „Janina”).

Porozumienie na razie gasi górniczy gniew, któremu trudno się dziwić, gdyż czują się oni oszukani – w maju ub.r. premier Donald Tusk zapewniał, że kopalnie nie będą likwidowane a polski węgiel będzie podstawowym paliwem energetycznym. Rząd PO-PSL przez siedem lat nie dbał należycie o prawidłowe funkcjonowanie zarządów kopalń i Kompanii Węglowych.   Nie rozbił tez niczego, by zatrzymać import węgla, pochodzącego w 59 proc. z Rosji (to około 6 mld ton),  w 18 proc . z USA. Węgiel kamienny płynie do nas także z Australii, a nawet z Kolumbii. Importujemy go też z…Czech.

Tutaj pojawia się wątek dokładania do górnictwa. Jednak przez ostatnie 25 lat górnictwo odprowadziło do budżetu ok. 200 mld zł. W tym samym okresie do branży wpłynęło według NIK 60 mld zł z publicznych środków. Górnictwo jest potężnym płatnikiem wszelkiego rodzaju podatków i danin publicznoprawnych. Branża górnicza odprowadziła w 2013 roku do budżetu państwa 7 mld 152 mln 694 tys. zł.
Bezpośrednio do budżetu państwa z kopalń wpłynęło w 2013 roku nieco ponad 3 mld zł. Przeszło 872 mln zł tej kwoty to podatek dochodowy od osób fizycznych. Kolejne 142 mln to podatek dochodowy od osób prawnych. Z kolei VAT-u, czyli podatku od towarów i usług firmy górnicze zapłaciły w ubiegłym roku prawie 2 mld zł. W Polsce mamy też najwyższy VAT na węgiel w UE. Sprzedaż węgla kamiennego w Polsce jest opodatkowana stawką 23 proc. Dla porównania w Czechach i Hiszpanii to 21 proc., w Niemczech – 19 proc., w Wielkiej Brytanii – 20 proc., w Rosji – 15 proc., a w Australii14 proc.
W 2011 r. sama Kompania Węglowa, borykająca się dzisiaj z ogromnymi problemami finansowymi, wypracowała ponad 554 mln zł zysku netto. Prawie 80 mln z tej kwoty trafiło do budżetu. Kopalnie i zakłady należące do spółek węglowych to także jedno z podstawowych źródeł przychodów tzw. gmin górniczych.

Jak wynika z danych Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, opodatkowanie jednej tony węgla w Polsce w 2000 roku wynosiło 35 zł i 45 groszy. W 2013 roku było to już ok. 95 zł i 15 groszy.

Co szczególnie ciekawe, to fakt, iż Niemcy budują u siebie około dwudziestu elektrowni węglowych. Mają zaś problem ze swoimi złożami węgla kamiennego, które są u nich na wyczerpaniu. Myślą jednak, w przeciwieństwie do obecnego rządu w Polsce, długofalowo.  Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, obecnie prezes Silesian Coal, buduje na zlecenie firmy HMS Bergbau kopalnię węgla kamiennego w Orzeszu, dziesięć kilometrów od likwidowanej kopalni. Niemcy doszli do wniosku, że warto handlować własnym węglem, bo rynek jest chłonny, a wicepremier Janusz Piechociński i odpowiedzialny za górnictwo wiceminister Tomasz Tomczykiewicz milczą w sprawie polskich kopalń. Lider PSL Janusz Piechociński nie odgrywa już żadnej ważnej roli. Jest tylko obrońcą decyzji polityków PO, a PSL bezwiednie żyruje wszystko to, co im PO i premier Ewa Kopacz podsuną.   Politycznej i osobistej kariery nie można robić kosztem dzieci czekających, aż ich strajkujący pod ziemią ojcowie wyjadą na powierzchnię.
I jeszcze jedno. W obszarze górniczym kopalni „Brzeszcze-Silesia”  przed czterema laty, na bazie przeznaczonej do likwidacji KWK „Silesia”, powstała spółka pracownicza i dzięki związkowcom znalazł się inwestor. Dziś kopalnia zatrudnia 1,5 tysiąca pracowników i jest rentowna.

Po podpisaniu porozumienia górnicy zakończyli strajk i wyjechali na powierzchnię. Czekały na nich rodziny i mieszkańcy Brzeszcz, Bytomia, Gliwic, Rudy Śląskiej i Zabrza.

Artur S. Górski

fot.www.solidarnosckatowice.pl

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę