wSieci: Jak zdradzono „Solidarność”

- Więzi i lojalność ludzi dawnej opozycji z postkomunistami okazały się silniejsze niż solidarność z „ludźmi pracy”, którzy wynieśli ich do władzy - pisze w najnowszym numerze tygodnika „wSieci” prof. Zdzisław Krasnodębski w artykule „Zdrada „Solidarności”.

Polska jest fajna i nowoczesna, otoczona przyjaciółmi, poważana w Unii Europejskiej. Nic lepszego nie mogło nas spotkać. Możemy poprawiać szczegóły, lecz powinniśmy zaakceptować zasady, na których wspiera się obecny system polityczny i gospodarczy. Tego uczą dzisiaj w szkołach, tak wykłada się na uniwersytetach, taka jest ideologia, jaką głoszą Bronisław Komorowski sprawujący funkcję prezydenta RP oraz premier Donald Tusk, którego „postpolityka”, zwana również „polityką ciepłej wody w kranie”, reklamowała się jako zakończenie trudnego okresu reform i realizacja marzeń pokoleń Polaków o życiu dostatnim i bezpiecznym – rysuje się ironiczny obraz kraju ze zdemolowanym  przemysłem i zatomizowanym społeczeństwem. Znany socjolog stawia tymczasem tezę iż nadal dawne struktury komunistyczne, odpowiednio zmodernizowane pozostały częścią polskiej rzeczywistości. Jest jednak promyk nadziei…

- Dziedzictwo „S” ciągle odgrywa w Polsce wielką rolę. Z jednej strony wciąż jest źródłem ideałów, z jakiego czerpią ci, którzy rzeczywistość kontestują, którzy chcieli innej, lepszej, sprawiedliwszej. To oni przychodzą na spotkania środowisk opozycyjnych. To pokolenie polityczne socjalizowane w czasach „Solidarności” 1980 stanowi trzon zjawiska nazwanego Konfederacją Wolnych Polaków – zauważa socjolog, wykładowca uniwersytetu w Bremie.

- Trudno jednak nie zauważyć, że III Rzeczpospolitą dzieli od danych ideałów „S” przepaść. Na pewno nie opiera się ona na zasadzie solidarności, która była kluczowym pojęciem tamtych lat. Wręcz przeciwnie, po 1989 r. powstało w Polsce wyjątkowo – także  w porównaniu z krajami Europy Zachodniej – niesolidarne społeczeństwo. Polska jest jednym z tych krajów, w których w ostatnich dekadach najszybciej rosły nierówności. Liczy się przede wszystkim sukces indywidualny, wszystko jedno, jak osiągany – analizuje prof. Krasnodębski.

ASG

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę