Wolne żarty doradcy Ewy Kopacz – wysoka pensja minimalna w Polsce!

„Zielona wyspa” jednak istniała! – ogłosił z dumą w „Rzeczpospolitej” 5 marca Janusz Lewandowski, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów, który sam nazywa siebie po prostu „liberałem”. I być może to wszystko wyjaśnia. Co ma być bowiem dowodem na istnienie owej mitycznej „zielonej wyspy” nad Wisłą? Wysoka, zdaniem liberalnych ekonomistów, płaca minimalna w Polsce!

Lewandowski odnosi się do podanych przez „Rzeczpospolitą” danych Eurostatu, z których wynika, że uwzględniając „realną siłę nabywczą złotego”, najniższe wynagrodzenie w Polsce wynosi 738 euro brutto miesięcznie. A to niewiele mniej niż w Hiszpanii (798 euro) czy Grecji (764 euro) oraz więcej niż w wielu innych państwach członkowskich UE – nie tylko z tzw. nowej Unii (np. Słowacja – 536 euro, Czechy – 506 euro), ale także Portugalii (685 euro).

minimalna-www

Pozornie wszystko się zgadza. Jednak do danych Eurostatu trudno się odnieść. Nie znamy metodologii badania, nie wiemy, na podstawie jakiego koszyka obliczano mityczną „realną siłę nabywczą złotego”. Czy rzeczywiście jest ona wyższa, gdy porównamy np. siłę nabywczą pracowników z Polski i Niemiec? W naszym kraju pensja minimalna wynosi 1750 złotych brutto miesięcznie, za zachodnią granicą 8,5 euro za godzinę, czyli około 6 tys. złotych brutto miesięcznie! A ceny towarów chociażby w sieci Lidl są chyba podobne po obu stronach granicy…

Dlatego bardziej miarodajne i obiektywne wydaje się porównywanie realnych wartości kwotowych, a wówczas – co autor artykułu w „Rzeczpospolitej” przyznaje nieco wstydliwie na samym końcu – sytuacja polskich pracowników nie wygląda już tak różowo. Pensja minimalna w wysokości 1750 zł brutto (czyli tylko 1286,16 zł netto) to nie żadne 738, a jedynie 419 euro, co przy średniej unijnej 747 euro wygląda gorzej niż marnie.

Z takiej perspektywy śmiesznie wyglądają ostrzeżenia przed nadmiernym wzrostem płacy minimalnej, serwowane na łamach „Rzeczpospolitej” przez głównego ekonomistę Polskiej Rady Biznesu Janusza Jankowiaka i doradcę premier Ewy Kopacz Janusza Lewandowskiego. Zdaniem Jankowiaka w ostatnich latach wzrost pensji minimalnej był „zbyt szybki”, co powoduje, że „wielu młodych ludzi nie ma pracy”. Przedstawiciel polskiego biznesu chciałby też „wprowadzić rozróżnienia regionalne” w wysokości najniższego wynagrodzenia, aby „wzmocnić konkurencyjność biedniejszych części kraju”. Mówiąc wprost, a nie eufemizmami, Jankowiak postuluje po prostu obniżenie pensji minimalnej np. na tzw. ścianie wschodniej.

Wtóruje mu „pierwszy liberał III RP” Janusz Lewandowski: „Ale trzeba też być ostrożnym. Stale musimy mieć na oku zachowanie konkurencyjności gospodarki (…) Dalszy wzrost pensji minimalnej powinien zatem być powiązany z poprawą wydajności pracy, rozwojem nowych technologii, postawieniem na te gałęzie przemysłu, które zapewnią większą wartość dodaną”. Lewandowski wydaje się nie pamiętać, że wydajność polskich pracowników jest jedną z najwyższych w Europie (wg badań OECD od 1993 r. wzrosła 2,5-krotnie!), a przemysł – cóż, nie należy do pupilków rządu PO-PSL, by wspomnieć tylko sprawę polskich stoczni.

Panowie Jankowiak i Lewandowski chcąc nie chcąc ujawnili jednak wstydliwą prawdę o polskiej gospodarce – jej konkurencyjność w minionym 25-leciu była oparta głównie o tanią siłą roboczą! Tymczasem związki zawodowe od lat postulują ufundowanie rozwoju gospodarczego na wzroście siły nabywczej polskich pracowników, czyli wzroście ich wynagrodzeń. „Solidarność” w 2012 r. złożyła w Sejmie obywatelki projekt ustawy zapewniającej wzrost pensji minimalnej do wysokości 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, zgodnie z tempem wzrostu gospodarczego. Koalicja PO-PSL oczywiście „zamroziła” ten projekt w parlamencie, ignorując tym samym podpisy 350 tysięcy Polaków.

Podsumowując – mówienie o „zielonej wyspie” w Polsce to przejaw swoistego „czarnego humoru”. Szkoda, że zajmuje się tym przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

Czytaj także:

Polacy chcą wyższej płacy minimalnej

ACH

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę