Wojciech Książek o gimnazjach

W naszym regionie jest 421 gimnazjów, w których pracuje ponad 2,5 tysiąca nauczycieli. Temat likwidacji gimnazjów, zapowiedzianej przez MEN budzi wiele emocji.

Wojciech Książek, przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „S” RG

– Zapowiada się niestety trudny rok dla oświaty. Propozycje MEN nie są dla mnie zaskoczeniem. O planowanych zmianach mówiono przecież w trakcie kampanii wyborczej. Rząd stara się więc realizować to, co zapowiadał. Minister Anna Zalewska przytacza wyniki badań opinii społecznej, przeprowadzonych jesienią i zimą 2015 r., według których poparcie dla likwidacji gimnazjów wynosi ok. 70 procent. Dziś publikowane są w różnych mediach wyniki innych badań, według których poparcie dla likwidacji gimnazjów nie jest już tak jednoznaczne. Na przykład Związek Miast Polskich przeprowadził badanie w 159 miastach. Według wypowiedzi respondentów aż 72 procent z nich nie chce likwidacji gimnazjów.

Jest kilka kwestii, które mogą budzić obawy. Po pierwsze koszty likwidacji gimnazjów i wprowadzenia wielu zmian z tym związanych mogą zostać przerzucone na samorządy. Bo budżet ma wiele dodatkowych wydatków, jak choćby realizacja programu 500+. Po drugie, uważam, że większość samorządów postrzega edukację jako strukturę długoletniego trwania. Jest pewna obawa, że kolejne rządy będą chciały wprowadzać kolejne rewolucje. A taka sytuacja nie jest korzystna dla systemu kształcenia. Zmiany, których byłem współtwórcą, wprowadzone za rządów AWS pokazały, że są ich pozytywne aspekty, choć nie pomijam krytycznych uwag – także ze strony MEN.

Kiedy przeprowadzaliśmy zmiany w systemie nauczania w 1999 roku, liczba uczących się dzieci była znacznie większa. Każdy nowy rocznik wynosił wtedy ponad 800 tysięcy dzieci, dziś jest niewiele ponad 400 tysięcy. Wskaźnik bezrobocia wśród absolwentów wynosił nawet 40 procent. Ogromna była dysproporcja w poziomie wykształcenia młodzieży ze wsi i z miast. Chcieliśmy przygotować młodzież do otwierającego się europejskiego rynku pracy. W dużej mierze nam się to udało, choć przyznaję pewne zmiany w systemie nauczania mogłyby zostać inaczej wprowadzone.

Inny argument, który podnosi „Solidarność”, to obawa o utratę pracy. 100 tysięcy nauczycieli uczy w gimnazjach w Polsce. Jedna trzecia z nich będzie musiała szukać zatrudnienia albo  innych szkołach, albo pozostanie bez pracy. W najgorszej sytuacji będą nauczyciele z gmin wiejskich, gdzie postawiono na tzw. silne gimnazja. To też problem budynków, za co je utrzymać dalej?

Kolejny problem to brak nadal podstaw programowych, ramowych planów nauczania, podręczników. Trzeba pamiętać, że szkoła powinna przedstawić uczniom i rodzicom listę podręczników jeszcze przed wakacjami.

Czasu mało do 1 września przyszłego roku, kiedy zmiany w systemie nauczania mają objąć pierwsze i siódme klasy. My postulujemy, aby, jeżeli już, to te zmiany dotyczyły jedynie klas pierwszych. Inna propozycja to przesunięcie wprowadzenia zmian o co najmniej rok, do roku 2018. Obawiamy się, że wprowadzania zmian dotyczących systemu nauczania od przyszłego roku zarówno od klas pierwszych, jak i siódmych może spowodować duży chaos, ze stratą dla uczniów i nauczycieli.

Podsumowując: uważam, że dziś w polskiej oświacie nie dzieje się nic na tyle złego, aby zbyt spieszyć się z wprowadzaniem zmian.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę