Kościk: Rząd zredukował gospodarkę morską do jednego departamentu

Sytuacja w europejskiej gospodarce morskiej wymusza silniejsze zorganizowanie marynarzy i portowców w związki zawodowe oraz zaangażowanie we wzajemną pomoc  przeciwko pogarszającym się warunkom pracy i deregulacji.Tym bardziej, że rząd nie dostrzega problemu. Andrzej Kościk, przewodniczący Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków NSZZ „Solidarność” oraz inspektor Międzynarodowej Federacji Transportowców (ITF) w Gdyni  krytykuje rząd za brak polityki morskiej.

Polska bandera jest rzadko widziana w zagranicznych i krajowych portach (już tylko na jachtach i holownikach). Polska flota handlowa de facto nie istnieje. Po okresie transformacji nie pływa pod polską banderą ani jeden statek. Marynarze i oficerowie znajdują pracę u armatorów, rejestrujących statki pod obcymi banderami, często w krajach, gdzie jakikolwiek kodeks pracy i zabezpieczenia socjalne nie istnieją.
Pod koniec lat 70. Polskie Linie Oceaniczne z siedzibą w Gdyni posiadały ponad 170 statków. Polacy dzisiaj pływają pod tanimi banderami, a nie na polskich statkach. Nawet jeśli właścicielami statków są polskie przedsiębiorstwa to powiewają na nich flagi Cypru, Malty, Vanuatu, Antyli Holenderskich, czy Liberii.

- Morza nie wyschły, oceany nadal pełne są wód po brzegi, polscy marynarze pracują – żartuje Kościk i dodaje już serio:

- Niestety rząd zachowuje się tak, jak gdyby transport morski nie istniał. Nawet w ministerstwie gospodarka morska została zdegradowana do jednego departamentu. Polski rząd nie dostrzega potencjału jaki niesie ze sobą morska linia brzegowa – dodaje Kościk.  Przed 80 laty Polska, mimo że posiadała nieporównanie krótszą linię brzegową, prowadziła lepszą i bardziej poważną politykę morską. Latem opieszałość kierowanego przez ministra Sławomira Nowaka resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej  na kilka tygodni zablokowało możliwość certyfikacji marynarskich uprawnień. To przykład lekceważenia kilkudziesięciu tysięcy polskich marynarzy i członków ich rodzin. Marynarskie i dokerskie związki zawodowe mają więc powód by po raz kolejny ruszyć do akcji. Jaki jest cel akcji prowadzonej przez ITF i ETF?

- Dbamy o ich warunki pracy i warunki płacy. O podpisanie układów zbiorowych i respektowanie ich zasad. Poddajemy kontroli jednostki by sprawdzić warunki zatrudniania załóg, a w przypadku drastycznych naruszeń zasad bezpieczeństwa i reguł zatrudnienia możemy doprowadzić nawet do zatrzymania statku – dodaje Kościk.

Bałtycki Tydzień Kampanii, obejmujący państwa i porty Morza Bałtyckiego oraz Norwegii. Inspektorzy ITF codziennie monitorują statki cumujące przy nabrzeżach w Gdańsku i Gdyni. W środę mi.n. wejdą na pokład statku cumującego w gdańskim DCT na którym pracują marynarze – Hindusi.

Konkurencja z Azji depcze europejskim marynarzom po pietach. Nawet renomowani przewoźnicy sięgają po marynarzy z Azji. W ciągu 20 lat zatrudnienie marynarzy z Unii Europejskiej spadło o 20 procent.

- Międzynarodowe organizacje związkowe wywierają stały nacisk na rządy unijne, by dbały o rynek pracy na morzu – stwierdza Andrzej Kościk, przewodniczący Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków NSZZ „Solidarność” i dodaje, że ostatnio nie wykryto drastycznych przejawów łamania praw pracowniczych wobec polskich marynarzy. Problem jednak dotyczy ciągle tanich bander i ukrywania rzeczywistych warunków pracy, a przepisy bezpieczeństwa są liberalne i nie są przestrzegane zbyt rygorystycznie.

- Dotyczy to bander krajów, w których nie respektuje się prawa pracy, w których nie ma związków zawodowych, a kodeks marynarski, konwencja o pracy na morzu nie jest respektowana  – mówi Kościk.

Tanie („wygodne” - Flags of Convenience) bandery umożliwiają płacenie niższych podatków, niższych pensji, oznaczają złagodzenie wymagań technicznych.

ASG
 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę