Wakacyny urlop? Wybieram Polskę!

Przed nami wakacyjny zasłużony wypoczynek. Niezależnie do zasobności portfeli po trudach dnia codziennego warto pomyśleć o odpoczynku. I to niezależnie, czy będzie to działka rekreacyjna czy plaże Madery, Lazurowego Wybrzeża Blisko połowa Polaków deklaruje, iż planuje wakacyjny wyjazd. Przeważnie są to wyjazdy indywidualne, organizowane samodzielnie (60 proc. organizuje swoje wyjazdy samodzielnie i podróżuje na własną rękę). Dla 20 proc. Polaków główny cel podróży zagranicznych stanowią odwiedziny u rodzin, stąd dane, iż Polacy odwiedzali głównie Niemcy (19 proc. wyjeżdżających w celach turystyczno-wypoczynkowych), Wielką Brytanię, Włochy i Czechy. 

Zdjęcia z archiwum Romana Kuzimskiego

W tym roku 17 mln Polaków o 1,5 mln więcej niż rok temu, wyjedzie na letnie wakacje. Zdecydowana większość (73 proc.) spędzi urlop w kraju, czyli latem większość rodaków wybierze kilkudniowy wypoczynek nad Bałtykiem, w naszych górach lub nad jeziorami.

O swojej pasji do nurkowania opowiada Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący ZRG NSZZ „Solidarność”.

Czego szukamy pod lustrem wody? Odpowiedź na pozór tylko jest prosta. Dla wielu, szczególnie początkujących – to urok kolorowych raf, egzotyczne ryby. Grawitacja znika. Czujesz się jak byś szybował. Pod taflą wody, miedzy dnem a lustrem wody, faluje roślinność poruszana prądem.

Nurkowanie to jest przede wszystkim pasja. Chyba od zawsze chciałem zajrzeć pod lustro wody.

Jako 17-latek szukałem możliwości nurkowania. Szło to dość opornie. Kluby były bowiem bardzo elitarne.  Takie grupy zamknięte. A tylko w klubie można było zdobyć uprawnienia  CMAS (Confédération Mondiale des Activités Subaquatiques, federacja zrzeszająca organizacje nurkowe, założona przez Jacques-Yves Cousteau w 1958 r. – dop. red.), wydawane przez Komisję Działalności Podwodnej oraz certyfikat podstawowego kursu Open Water Diver PADI.

Miałem zamiar przejść kurs podczas służby w Marynarce Wojennej. Cóż z tego skoro w Centrum Szkolenia Specjalistów MW zamiast do kompanii nurków przydzielono mnie do działu nawigacji.

W końcu trafiłem już po służbie wojskowej do grupy nurków Stoczniowego Klubu Płetwonurków „Meduza”. To grupa fantastycznych ludzi. Szkolili nas tacy fachowcy jak Antoni Dębski, Jan Licznerski, Ryszard Lewandowski.

Po rocznym intensywnym szkoleniu zdobyłem pierwszy stopień uprawnień na pierwszy stopień płetwonurka. Trening był bardzo intensywny. Egzamin na jeziorze Wdzydzkim. Trzeba było zejść pod okiem instruktorów na głębokość 40 metrów. Do dzisiaj schodzimy na wraki, nurkujemy pod lodem.

Najbardziej lubię Jezioro Wdzydzkie. Ono ma głębokość do 70 metrów.

W jednym miejscu, przy wyspie Łysa Zośka jest ściana, specyficzne ukształtowanie dna. Czujesz się tam tak, jak byś schodził po ścianie. Miłym akwenem jest Jezioro Raduńskie Dolne. Przy dużym nasłonecznieniu mamy tak uczucie unoszenia się w powietrzu nad falującymi trawami. Tak, Jak byś szybował nad łąką.

Nie trzeba wyjeżdżać nad zatokę Akaba. Co jest ciekawego w naszych wodach? Przecież jest zimno, ciemno. Bo nasze wody są ciemne. Na 15 metrach potrafi być zupełnie ciemno. Szybko występuje termoklima do 7 stopni. Ale jest emocja, jest adrenalina. Ważna jest praca w zespole, solidarność. Musisz liczyć na siebie i na siebie wzajemnie.

Kolega może pomóc w trudnej sytuacji, ale musi być pewność.  Głębi nie wolno lekceważyć.  Zdarzało się, że najtwardsi spośród nas „wymiękli”. Jest takie kodowanie w podświadomości, poprzez ćwiczenia, jak reagować gdy przychodzi silny stres. Musi być wyrobiony odruch kiedy błędnik źle zadziała, zawiedzie i nie wiesz, w którym kierunku wychodzisz. Idziesz w toń i giniesz.

Dzisiaj są możliwości uzyskania uprawnień po dwóch tygodniach. Taki rodzaj stajni płetwonurków. Jednak nie można się tego nauczyć przez dwa tygodnie. Pod wodą nie ma miejsca na lekceważenie, które może prowadzić do tragedii.  Konieczny jest dystans i rezerwa.

Obserwuję ludzi z fanatycznym i drogim sprzętem, ale umiejętności – żadne. W tym sporcie żartów nie ma. Pianka, buty, płetwy, pas, jacket i butle są. Ale czy są umiejętności wyjścia na dużych głębokościach, w warunkach awaryjnych? My ćwiczymy zmianę akwalungu, wyciągnięcie kolegi, który np. omdlał

A tak na dobrą sprawę: nie wiemy co jest na dnie mórz i oceanów. Kosmos mamy lepiej rozpoznany niż dna oceanów i mórz.

Wysłuchał ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę