Wakacje! Wybieram Polskę

Przed nami wakacyjny zasłużony wypoczynek. Niezależnie do zasobności portfeli po trudach dnia codziennego warto pomyśleć o odpoczynku. I to niezależnie, czy będzie to działka rekreacyjna czy plaże Madery, Lazurowego Wybrzeża. Blisko połowa Polaków deklaruje, iż planuje wakacyjny wyjazd.

Przeważnie są to wyjazdy indywidualne, organizowane samodzielnie (60 proc. organizuje swoje wyjazdy samodzielnie i podróżuje na własną rękę). Dla 20 proc. Polaków główny cel podróży stanowią odwiedziny u rodzin za granicą, stąd dane, iż Polacy odwiedzali głównie Niemcy (19 proc. wyjeżdżających w celach turystyczno-wypoczynkowych), Wielką Brytanię, Włochy i Czechy. Jednym z bardziej popularnych miast jest Berlin. Do stolicy Niemiec możemy się dostać szybko i tanio, a Berlin obfituje w atrakcje.

W kraju liderem jest Kraków, jedno z najpopularniejszych polskich miast nie tylko wśród rodaków, ale także zagranicznych turystów. Popularna jest też Warszawa oraz, co nie dziwi,  Częstochowa i Trójmiasto.

Wśród tych, którzy planują wypoczynek w kraju, największą popularnością cieszą się wakacje spędzane nad Bałtykiem. Tu przybędzie co drugi urlopowicz. W górach, podobnie jak nad jeziorami, letnie miesiące spędzi co szósty.

Co drugi z nas w ogóle na urlop nie wyjedzie.

W tym roku 17 mln Polaków o 1,5 mln więcej niż rok temu, wyjedzie na letnie wakacje. Zdecydowana większość (73 proc.) spędzi urlop w kraju.

Latem większość rodaków wybierze kilkudniowy wypoczynek nad Bałtykiem, w naszych górach lub nad jeziorami.

Swoimi wrażeniami z górskich wędrówek dzieli się Bogdan Olszewski, sekretarz, członek Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ Solidarność

[nggallerry id=755]

Góry, rzeki, jeziora, szosa – komuż z nas słowa te nie przypominają wspaniałych chwil. Zwłaszcza tym z nas, dla których wspomnienia te są bardzo odległe. Czy i dzisiaj nie chcielibyśmy do nich wrócić. Do wspinaczki, kajaków, żagli, rowerów?  Niestety, od razu zadajemy sobie pytanie: kiedy? Bo przecież mamy tak wiele zajęć a wakacje tak krótkie. Ale nawet jeśli uda się nam oderwać od codziennego szaleństwa budowania naszej pozycji w społeczeństwie i wypełniania pustawych portfeli, to nie odnajdziemy tego, co było najwspanialsze w kontakcie z przyrodą. Nie odnajdziemy ciszy. Ciszy chłodnej skały, strumyka i ptaków, plusku ryb i gorącego asfaltu.

Adrenaliny uwieszonej do ławeczek w trakcie wspinania się na R-a na Mnichu. Wspinania a raczej człapania do zmroku a i potem w noc bezgwiezdną. Wyciągania klinujących się lin, by wcisnąć się w między skały nad okapem i czekać, drżąc by hak, z którym udało się związać nie wyskoczy ze szczeliny. Aż do czasu gdy kompan z drugiego końca liny nie wypełznie z ciemności nocy i nieparlamentarnie opisze sposób naszego gramolenia. A potem podziw na taborisku, że tak wcześnie wstaliśmy i już jesteśmy gotowi do drogi pod ścianę. I nasze śpiące tak, tak, tak…ciągle jeszcze wypełnione ciszą nocnej wspinaczki. Nie odnajdziemy ciszy szumiącej rzeki, pustych brzegów, czekającego na zapach ogniska, tafli jeziora głaskanej dłonią wiatru tylko dla nas, szosy spokojnej aż po horyzont. Nie odnajdziemy ciszy, ale odnajdziemy wspomnienia. Albo one nas odnajdą. Odnajdą i poproszą, abyśmy z nimi przeżyli raz jeszcze nasz czas młodości.

Czy ktoś z nas się wykręci od tej wycieczki ? Czy ktoś z nas nie znajdzie wolnej chwili na powrót do młodzieńczych chwil ciszy ? A może uda się nam zabrać ją do miasta i uciszyć jego gwar choć na chwilę ? A dlaczego miałoby się nie udać ? A więc, bądź gotowy dziś do drogi…

Download PDF
Powrót Drukuj stronę