W Urzędach Pracy proponują „śmieciowe” oferty

Szukający pracy, który odrzuci ofertę pracy na umowę-zlecenie, ryzykuje utratę statusu bezrobotnego. Wyjątek stanowi sytuacja, kiedy zarobiłby mniej niż wynosi pensja minimalna przy pełnym wymiarze czasu pracy lub praca uniemożliwia zapewnienie opieki nad małym dzieckiem. Poza tym czas dojazdu do pracy nie powinien przekraczać trzech godzin.

Bezrobotny nie ma natomiast obowiązku przyjęcia pracy na umowę o dzieło, ponieważ nie podlega ona ubezpieczeniom społecznym. – O ofertach pracy na umowy o dzieło tylko wspominamy. Ale nie rekomendujemy ich – mówi „Gazecie Wyborczej” Beata Tymciów z Powiatowego Urzędu Pracy we Wrocławiu.

Iwona Romanowicz z Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku przyznaje, że ofert na umowę-zlecenie otrzymuje dużo, ale nie może ich nie przyjąć. – Nie możemy nie przyjąć oferty pracy dlatego, że zakłada umowę na zlecenie lub o dzieło. Nie jesteśmy jednostką kontrolującą, ale uczulamy pracodawców, że jeśli elementy umowy o dzieło lub umowy-zlecenia wskazują jednoznacznie, że powinna to być umowa o pracę, to może mieć kontrolę z inspekcji pracy, bo świadomość osób szukających pracy jest na tyle duża, że ktoś złoży skargę. Uczulamy też naszych klientów, że gdy podejmą pracę na podstawie umowy-zlecenia lub umowy o dzieło i pracodawca złamie przepisy, np. nie będzie w terminie wypłacał wynagrodzenia, to wówczas nie mogą skorzystać z pomocy Państwowej Inspekcji Pracy, mogą jedynie skorzystać z powództwa cywilnego – podkreśla.

Urzędniczka wspomina, że pracodawcy wielokrotnie przekonywali ją, że bezrobotni wcale nie są zainteresowani umową o pracę, dużo ważniejsze jest dla nich wynagrodzenie. Jednak Agata Kostyk-Lewandowska, rzeczniczka Państwowej Inspekcji Pracy we Wrocławiu, podkreśla brak świadomości bezrobotnych, którzy nie wiedzą, że podpisanie umowy-zlecenia pozbawia ich ochrony socjalnej, którą daje umowa o pracę. – Często wydaje im się naturalne, że skoro pracę pomogła znaleźć państwowa instytucja, to ochrona jest zapewniona. A potem są zaskoczeni, że muszą pracować po 14 godzin dziennie albo że nie mają prawa do płatnego urlopu. Świadomość różnic między umowami jest bardzo niska. A każdy, kto szuka pracy, taką minimalną wiedzę powinien mieć. Inaczej może się potem poczuć wyzyskany – mówi „Gazecie Wyborczej”.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę