W porfelach coraz mniej

Trzeci rok z rzędu nasze dochody nie dogonią cen. Paradoksalnie najbardziej ubożeją ci, którzy tworzą dobrobyt – pracownicy i właściciele firm – alarmuje „Rzeczpospolita”.

- Ubiegłe dwa lata, mimo wzrostu gospodarczego, były fatalne dla zasobności portfeli Polaków. Niestety, tak samo będzie w tym roku – przewidują eksperci przepytani przez gazetę.

Premier Donald Tusk odpędził jakoby kryzys, który niczym mityczne widmo pukał już do naszych drzwi.

Jak wylicza GUS, po sześciu latach wzrostu realnych (tj. po odliczeniu inflacji) dochodów rok 2012 był drugim z kolei, gdy one malały. Tzw. dochód rozporządzalny, w uproszczeniu chodzi o pieniądze, jakie mamy faktycznie do wydania po opłaceniu danin na rzecz państwa, wynosił w ubiegłym roku 1278 zł na jedną osobę. Był realnie o 0,1 proc. niższy niż rok wcześniej. Ta sytuacja zapewne powtórzy się w tym roku. To efekt niskiego wzrostu gospodarczego, wysokiego bezrobocia i rosnącego fiskalizmu państwa. Ponadto w miejscu stoi zatrudnienie, nie przybywa zatem pracujących, a presja na wzrost wynagrodzeń, czego dowodzą ostatnie badania NBP, jest wręcz śladowa. – Wszystko to powoduje, że Polacy mają coraz mniej pieniędzy do dyspozycji. Według danych GUS okazuje się, że dochody najbardziej maleją tym, którym, jak podpowiada intuicja, powinny rosnąć, bo to oni tworzą dobrobyt.  W 2012 roku ich dochody zmalały więcej niż średnia – odpowiednio o 1,9 i 0,7 proc. Na drugim biegunie znajdują się ci, którzy albo żyją ze świadczeń społecznych, albo są mocno wspierani przez państwo. Dotyczy to rolników i emerytów. Ich dochody nie zmalały, ale wręcz wzrosły – odpowiednio o 7,4 i 0,9 proc.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę