W Gdańsku stanął pomnik żołnierzy podziemia niepodległościowego

W sobotę 4 sierpnia, na skwerze u zbiegu ul. 3 Maja i ul. Gen. Henryka Dąbrowskiego odsłonięto pomnik Żołnierzy Wyklętych. Miejsce nie jest przypadkowe.

- Pomnik stoi na osi, pomiędzy pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego, więzieniem na Kurkowej, Cmentarzem Garnizonowym, na którym pochowani są Danuta Siedzikówna „Inka” i Feliks Selmanowicz „Zagończyk”. Te miejsca i drogi prowadzą nas właśnie do pomnika Żołnierzy Wyklętych – powiedziała radna Anna Kołakowska, członkini społecznego komitetu budowy pomnika.

W społecznym komitecie budowy pomnika byli też Krzysztof Drażba z IPN i Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.

Na pomniku umieszczona została inskrypcja:

Żołnierzom Wyklętym. Pamięci tych, którzy w latach 1944-1963 kontynuowali walkę o Niepodległą Polską w formacjach podziemia antykomunistycznego. Za ich miłość do Ojczyzny i Boga. Za wytrwałość pomimo braku nadziei. Za wierność wartościom i umiłowanie wolności. Za męstwo i ofiarność. Za to, że „zachowali się jak trzeba” i byli wierni Polsce „aż po ofiarę życia”. Przyszłym pokoleniom, aby pamiętały, że „walka o wolność, gdy się raz zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna

Obelisk poświęcił metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

- Ziarno, wrzucone w ziemię, daje plon obfity. I dziś to ziarno wykiełkowało. Pragnę pogratulować organizatorom tej uroczystości, że ten pomnik powstał. Prosty, ale z tak dobrego granitu i wymowny – powiedział ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

- Gdańsk zasługuje na Pomnik Żołnierzy Wyklętych. Długo czekaliśmy, ale widzimy, że jest społeczne zapotrzebowanie na wartości, które idą za tymi wspaniałymi polskimi bohaterami. Postawienie tego symbolu wymagało wielu dyskusji, takiego logistycznego i organizacyjnego podejścia, ale to miejsce jest doskonałe – przyznał Karol Nawrocki.

- Mamy nadzieję, że osoby, patrzące na ten pomnik, przypomną sobie ich historię, będą utożsamiały się z wartościami, które przyświecały tym osobom i będą ciepło o nich myśleć. I będą też gotowe stanąć z bronią w ręku w obronie ojczyzny – zakończył Krzysztof Drażba.

Pierwowzorem postaci na monumencie jest żołnierz Armii Krajowej Henryk Wieliczko ps. „Lufa”. Henryk Wieliczko był dowódcą 4. szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK.

Od września 1943 r. był w partyzantce, w oddziale kpt. Wincentego Mroczkowskiego „Zapory”. Utworzyli oddział podkomendni por. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, z rozbitego przez sowiecką partyzantkę oddziału. Brał udział w bitwie z Niemcami pod Worzianami 31 stycznia 1944 i z partyzantką sowiecką pod Radziuszami dwa dni później.

W drodze do Puszczy Augustowskiej został wcielony do 6 batalionu zapasowego II Armii WP. Zdezerterował i dotarł do mjr. „Łupaszki”.

W 1945 walczył w 5 Brygadzie Wileńskiej AK na Białostocczyźnie. 15 sierpnia 1945 odznaczony został Krzyżem Walecznych. W 1946 r. został włączony przez mjr „Łupaszkę” do zespołu dywersyjnego. Miał na koncie szereg akcji.

I tak 8 maja 1946 w Karsinie na czele szwadronu rozbroił posterunek MO, posterunek SOK i rozbił urząd gminny i spółdzielnię Samopomocy Chłopskiej. 2 czerwca tego samego roku rozbroił posterunek MO w Mikołajkach Pomorskich, a 6 dni później posterunek MO w Miłomłynie. Na Mazurach w czerwcu 1946 zlikwidował dwóch funkcjonariuszy UBP w Nidzicy.

29 lipca 1946 r. w miejscowości Grupa k. Świecia zastrzelił sekretarza Komitetu Gminnego PPR, a 29 sierpnia w Jerzwałdzie ukarał chłostą miejscowych członków PPR. 19 września w Rucianem-Nidzie zlikwidował dwóch funkcjonariuszy UBP w Piszu, a 28 października 1946 jego podkomendni stoczyli walkę z grupę operacyjną MO w Szczytnie.

13 grudnia 1946 we wsi Niemyje-Skłody w powiecie bielskim oddział „Lufy” został otoczony przez grupę operacyjną KBW i UB z Bielska Podlaskiego. Ze względu na aktywne podziemie szczególnie silny był tam aparat represji.

„Lufa” na kilkanaście miesięcy zaprzestał działalności, starając się umknąć obławie. 23 czerwca 1948 został aresztowany przez UB w Siedlcach i postrzelony w czasie próby ucieczki. Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie 24 lutego 1949 r. skazał go na karę śmierci. Wieliczko, jak wielu jemu podobnych, został stracony na Zamku w Lublinie.

Pomnik zaprojektował profesor Maciej Świeszewski. Postać na pomniku wyrzeźbił Stanisław Milewski, a kamień wykonał Leon Czerwiński. Pieniądze na obelisk pochodziły ze społecznych zbiórek.

ASG

fot. Paweł Glanert 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę