Ustawą w umowy śmieciowe

Wyposażenie inspektorów pracy w narzędzie polegające na możliwości nakazania zastąpienia umowy cywilnoprawnej umową o pracę – w przypadku, gdy wykonywana praca odpowiada warunkom określonym  w art. 22 § 1 kodeksu pracy – m.in. takie rozwiązanie zawiera projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy przedstawiony 12 lipca w Sejmie przez posła Janusza Śniadka.

Poniżej przedstawiamy pełen tekst wystąpienia.

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (druk nr 511).
Poseł Janusz Śniadek:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić Wysokiej Izbie przedłożony przez Prawo i Sprawiedliwość poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw. Projekt ten nie wprowadza merytorycznych zmian do stosunków pracy w Polsce, nie tworzy nowych relacji pomiędzy pracownikiem a pracodawcą. Zasada swobody umów wyrażona w art. 22 Kodeksu pracy zostaje zachowana w niezmienionym kształcie. Czy wobec tego można powiedzieć o tym projekcie, że jest mało ważny? Przeciwnie, te zmiany do ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy i niektórych innych ustaw wprowadzą nową jakość w egzekwowanie już obowiązującego w Polsce prawa pracy. Za pomocą prostych rozwiązań można realnie ograniczyć możliwość zatrudniania na czarno i w formie umów śmieciowych. W obliczu aktualnych uwarunkowań, narastającej patologii na rynku pracy i pogłębiającego się kryzysu systemu ubezpieczeń społecznych to projekt niesłychanie ważny, doniosły społecznie. Proponuje się, po pierwsze, wyposażyć inspektorów pracy w narzędzie polegające na możliwości nakazania zastąpienia umowy cywilnoprawnej umową o pracę w przypadku, gdy wykonywana praca odpowiada warunkom określonym w art. 22 § 1 Kodeksu pracy; po drugie, by, jeśli umowa o pracę nie została zawarta z zachowaniem formy pisemnej, pracodawca przed dopuszczeniem pracownika do pracy potwierdzał pracownikowi na piśmie ustalenia co do stron umowy, rodzaju umowy i jej warunków. Podkreślam, ten projekt ma pomóc w przestrzeganiu już obowiązującego prawa. Jest on reakcją na nagminną ucieczkę od stosunku pracy w celu uchylania się od płacenia składek na ZUS, uchylania się od solidarnego ponoszenia ciężaru utrzymania systemu ubezpieczeń społecznych. Wspomniany art. 22 Kodeksu pracy stwierdza: ˝Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem˝.

§ 11. ˝Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy˝.

I kolejny paragraf: ˝Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1˝.

Z kolei Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 24 gwarantuje: ˝Praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej. Państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy˝. To konstytucyjne zobowiązanie na mocy ustawy realizuje Państwowa Inspekcja Pracy. Niestety, okazuje się ona mało skuteczna i rażąco bezsilna wobec zjawiska nagminnej ucieczki od rygorów prawa pracy. Pracodawcy, z jednej strony, chcą utrzymać nad pracownikiem władztwo, jakie daje stosunek pracy, z drugiej, chcą korzystać z ulg podatkowych i ubezpieczeniowych przewidzianych dla umów cywilnoprawnych, stosując umowy o dzieło lub fałszywe samozatrudnienie. Kodeks pracy nie pozostawia żadnych wątpliwości. Jeżeli spełnione są warunki zdefiniowane w art. 22 Kodeksu pracy, zatrudnienie jest stosunkiem pracy bez względu na nazwę umowy i bez względu na wolę stron. Inaczej, jeśli wolą stron była praca podporządkowana, to jest to stosunek pracy. Nie można powoływać się na wolę stron, gdy przesądza się o wielkości zobowiązania wobec systemu ubezpieczeń społecznych, bo obie strony kierują się naturalnym dążeniem do osiągnięcia korzyści. Przy zatrudnieniu kodeksowym nalicza się 19-procentową składkę na ZUS od całego wynagrodzenia pracownika, a samozatrudniony płaci dużo mniejszą składkę ryczałtową, naliczaną o 0,6 średniej krajowej. Przy wynagrodzeniu na poziomie średniej krajowej różnica pomiędzy składką a ryczałtem wynosi ponad 500 zł. Przy wyższych zarobkach różnica szybko sośnie, bo ryczałt stoi w miejscu. I te pieniądze pracodawca i pracownik dzielą między siebie.

Składki emerytalne pracownika nie są tylko jego indywidualną inwestycją w przyszłą emeryturę. To zarazem środki na utrzymanie całego systemu emerytalnego, realizacja wielkiego zobowiązania międzypokoleniowego. Ciężar tego zobowiązania dźwiga topniejąca grupa pracowników, za których odprowadza się składki.

Kolejny doniosły punkt w tych rozważaniach to przestrzeganie zasady uczciwej konkurencji. Bez uczciwej konkurencji nie ma wolnego rynku. W interesie gospodarczym i społecznym prawo musi być przestrzegane. Dzięki proponowanej nowelizacji Państwowa Inspekcja Pracy ma otrzymać narzędzia do realizacji swoich konstytucyjnych i ustawowych zadań, narzędzia konieczne do uszczelnienia systemu ubezpieczeń społecznych. Niedawno o kondycji i przyszłości Funduszu Ubezpieczeń Społecznych rozmawialiśmy na tej sali. Wtedy rząd i premier byli głusi na wołanie ze strony PiS-u, że przed podniesieniem wieku emerytalnego trzeba uszczelnić system. To dziwne, zwłaszcza ze strony premiera, który w exposé zapowiadał twarde i natychmiastowe reagowanie na wszystkie próby omijania podatków. Umowy śmieciowe i praca na czarno to dzisiaj najpowszechniejsza w Polsce forma uchylania się od podatków. W minionym kwartale rządząca koalicja przeforsowała w Sejmie zapowiedzianą w exposé premiera ustawę o podniesieniu wieku emerytalnego. Padły argumenty o złej kondycji finansów publicznych, pogarszającym się bilansie wpływów i wydatków z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i groźnych zjawiskach wynikających z demografii. Malejąca populacja w kolejnych pokoleniach oznacza spadek liczby pracujących i nieuchronną groźbę załamania się systemu emerytalnego – to w niedalekiej przyszłości. Tymczasem już dzisiaj, wcale nie z powodu demografii, szybko narasta wielkie zagrożenie dla finansów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Wpływy do systemu nie zależą od liczby pracujących w ogóle, ale od liczby pracujących płacących składki oraz od wysokości tych składek. To poziom zatrudnienia na etatach i wysokość zarobków decydują o przychodach do ZUS.

Jednym z celów proponowanej zmiany ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy jest zrównoważenie praw przysługujących stronom zawierającym umowę o pracę. W aktualnym stanie gospodarki równowaga stron nie jest zachowana. Strona ubiegająca się o pracę jest zawsze słabsza w porównaniu ze stroną zatrudniającą, która wobec niezrównoważonego rynku pracy, zwłaszcza w sytuacji dużego bezrobocia, jest dominująca, dyktuje warunki pracy i płacy.

W raportach Państwowej Inspekcji Pracy czytamy: Praktycznie oferta zatrudnienia na czas próby realizowana jest wyłącznie za sprawą umów cywilnoprawnych. Także dłuższe formy zatrudnienia realizowane są jako umowy cywilnoprawne. W przemyśle budowlanym, stoczniowym, rolnictwie obserwowany jest praktycznie całkowity zanik umów o pracę i zastępowanie ich umowami cywilnoprawnymi. Pracobiorcy nie mają tu możliwości negocjowania warunków pracy, żądając sprawiedliwych warunków pracy opartych na Kodeksie pracy. Postawienie takiego żądania od razu stawia pracobiorcę na przegranej pozycji. Pracodawcy stawiają sprawę jasno – można przyjąć warunki, jakie proponują, lub szukać pracy gdzie indziej. To koniec cytatu z raportu.

Już mniej niż połowa pracowników w Polsce ma stałe zatrudnienie. W raporcie Państwowej Inspekcji Pracy dotyczącym przestrzegania przepisów prawa pracy z czerwca br. czytamy: W 2011 r. kolejny rok z rzędu rosła skala umów cywilnoprawnych w warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy. Tylko w ramach kontroli legalności zatrudnienia inspektorzy sprawdzili 34 tys. umów cywilnoprawnych, stwierdzając, że 13% z nich powinno być umowami o pracę. Do sądów skierowano tylko 41 powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy na rzecz 50 osób. Natomiast, realizując wnioski pokontrolne, pracodawcy potwierdzili na piśmie istnienie stosunku pracy dla 5,1 tys. osób będących stronami umów cywilnoprawnych.

Z kolei w sprawozdaniu głównego inspektora pracy za 2011 r. czytamy: Najbardziej szkodliwe z punktu widzenia ochrony praw pracowniczych formy nielegalnego zatrudnienia, tj. zatrudnienie bez potwierdzenia na piśmie rodzaju umowy o pracę i jej warunków oraz niezgłoszenie osoby zatrudnionej lub wykonującej inną pracę zarobkową do ubezpieczenia społecznego, stwierdzono w 15% kontrolowanych podmiotów. Nieprawidłowości te dotyczyły aż 6% osób objętych kontrolą. 23,8 tys. kontroli objęto 170 tys. osób, z czego 6% dotyczyło nieprawidłowości. Aż w siedmiu województwach odsetek podmiotów, w których ujawniono nielegalne zatrudnienie, mieścił się w przedziale 20-28%.

I znowu w raporcie o przestrzeganiu przepisów prawa pracy czytamy: Ze względu na brak nowych rozwiązań prawnych w zakresie zwalczania nielegalnego zatrudnienia lub pracy nierejestrowanej od kilku lat ich przyczyny i motywy nie ulegają zmianie. Jako najważniejsze z nich warto wskazać, po pierwsze, odnoszenie wymiernych korzyści finansowych przez pracodawców (ograniczenie kosztów związanych z legalnym zatrudnianiem pracowników) w połączeniu z relatywnie niedużym prawdopodobieństwem poniesienia konsekwencji oraz ich niewielką dolegliwością nawet w przypadku zamierzonego działania; po drugie, sposób ukształtowania relacji prawnych w zakresie zawierania umów o pracę – zgodnie z aktualnymi przepisami terminem pisemnego potwierdzenia umowy o pracę jest dzień rozpoczęcia pracy przez pracownika. Inspektorzy zazwyczaj spotykają się z tłumaczeniem, że dana osoba pracuje od dzisiaj, a zatem nie upłynął jeszcze termin sporządzenia umowy. Każdy kolejny dzień jest pierwszy.

W opinii do niniejszego projektu główny inspektor pracy pisze: Wprowadzenie obowiązku potwierdzenia na piśmie warunków umowy o pracę, przed dopuszczeniem pracownika do pracy, powinno w znacznym stopniu przyczynić się do wzmocnienia ochrony praw pracowniczych.

Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby ocenić, jak poważne i groźne konsekwencje już w nieodległej przyszłości wynikną dla pracowników, za których nieuczciwi pracodawcy nie odprowadzają składek na ZUS. Rośnie armia ludzi, którzy nie dostaną żadnej emerytury, będą skazani na opiekę społeczną. Wielu dostanie emerytury minimalne, do których często będzie dopłacać państwo. Ucieczka od stosunku pracy to groźna i zgubna polityka mająca wiele negatywnych konsekwencji. Od lat przestrzega przed nimi NSZZ ˝Solidarność˝, broniąc stałego stosunku pracy. W styczniu 2010 r. związek przygotował raport zatytułowany ˝Praca Polska 2010˝. We wstępie do tego raportu napisałem: Praca polska jest chora, toczy ją choroba objawiająca się erozją stosunku pracy, zwłaszcza stałego zatrudnienia jako formy świadczenia pracy. Państwo sprzyja temu zjawisku ze szkodą dla ZUS, finansów publicznych i wbrew zaleceniom Komisji Europejskiej dotyczącym tworzenia dobrych miejsc pracy.

Choroba, która toczy polską pracę, polski rynek pracy to zwyczajna gospodarka rabunkowa. Za wszelką cenę dąży się do zysku, nie inwestując w przyszłość. Przynosi to doraźne efekty, ale na dłużej pozostawia spaloną ziemię. Nie inwestuje się w ludzi, w ich kwalifikacje, w zdrowie i poczucie bezpieczeństwa. Mamy najniższy w Europie kapitał społeczny.

Inne objawy też są coraz boleśniejsze. Niedawno telewizja publiczna pokazała materiał o braku w Polsce fachowców. Ponad 40% pracodawców narzeka, że pomimo dużego bezrobocia nie są w stanie znaleźć potrzebnych im specjalistów. Prezes zakładów produkujących maszyny rolnicze z Białegostoku ubolewał, że rezygnuje z wielu dobrych kontraktów, bo nie ma wykwalifikowanych ludzi do ich realizacji. Znowu musimy odkrywać Amerykę – że najcenniejszym kapitałem w firmie są pracownicy. Stajemy przed bardzo poważną barierą rozwoju gospodarki. Nie będzie postępu bez przyjętej w strategiach lizbońskiej i ˝Europa 2020˝ polityki ochrony i tworzenia dobrych miejsc pracy. Trzeba chronić stałe zatrudnienie, także w interesie bezpieczeństwa rodzin i demografii. Realna walka z umowami śmieciowymi jest polską racją stanu.

Reasumując, skierowany do Wysokiej Izby przez Prawo i Sprawiedliwość poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw jest, po pierwsze, korzystny dla pracowników i bardzo im potrzebny, bo poprawia przestrzeganie prawa pracy. Po drugie, korzystny dla większości uczciwych pracodawców, których chroni przed nieuczciwą konkurencją, i im potrzebny. Po trzecie, dobry dla gospodarki, bo stabilizuje rynek pracy. Po czwarte, projekt ma poparcie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego ˝Solidarność˝. W związku z powyższym zwracam się do Wysokiej Izby o dalsze procedowanie i przyjęcie tak bardzo potrzebnej dla polskiego świata pracy ustawy. Dziękuję. (Oklaski)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę