Umowy śmieciowe w „Le Soir”

„Ponad 10 proc. ludności żyje poniżej progu ubóstwa i nie bez powodu. Około 1 na 3 pracowników ma status marginesowy, który nie gwarantuje żadnych praw. W rzeczywistości tygrys wschodu stał się mistrzem umów śmieciowych. W Warszawie blisko 60 proc. nowych pracowników pracuje na kontraktach czasowych, bez odkładania składki emerytalnej, bez płatnego urlopu. Dyspozycyjni na każdy czas, mogą być zwolnieni z dnia na dzień.” – to fragment artykułu, jaki ukazał się w belgijskiej opiniotwórczej gazecie „Le Soir”.

Autor podaje przykłady polskich pracowników, zatrudnionych na umowach śmieciowych. Wskazuje, że dla wielu zagranicznych firm polscy pracownicy są wykwalifikowani i elastyczni ponad normę. Niby nasz kraj jest siódmą potęgą europejską, która jako jedyna uniknęła kryzysu, ale „ten cud dla części Polaków to złudzenie, podzielonego społeczeństwa europejskiego”.

Powyższy artykuł przesłał do premiera Donalda Tuska przewodniczący KK NSZZ „S” Piotr Duda. „Tego problemu nie da się zamieść pod dywan. Nie da się go zagłuszyć językiem sukcesu, trzeba się z nim zmierzyć. Projekty ustaw o oskładkowaniu umów śmieciowych i pracy tymczasowej, jak również o płacy minimalnej złożone przez NSZZ „Solidarność” pomogą w ich rozwiązaniu” – czytamy w liście skierowanym do premiera.

List przewodniczącego „S” Piotra Dudy do premiera Donalda Tuska

Sz. Pan

Donald Tusk

Prezes Rady Ministrów

Rzeczpospolitej Polskiej

Szanowny Panie Premierze!

Pozwalam sobie przesłać Panu belgijski dodatek francuskiego „Le Soir”, który zwraca uwagę na ogromny polski problem „umów śmieciowych”. Czytając o wielkim niekwestionowanym sukcesie jaki nasz kraj uzyskał po odzyskaniu niepodległości, możemy przeczytać m.in.:

„ponad 10 % ludności żyje poniżej progu ubóstwa i nie bez powodu. Około 1 na 3 pracowników ma status marginesowy, który nie gwarantuje żadnych praw. W rzeczywistości tygrys wschodu stał się mistrzem umów śmieciowych”.

Przesyłam Panu Premierowi ten tekst, aby uświadomić, że nagłaśniany przez „Solidarność” temat umów śmieciowych nie jest ani naszym wymysłem, ani naszą fanaberią, a „Le Soir” to poważna opiniotwórcza gazeta.

Tego problemu nie da się zamieść pod dywan. Nie da się go zagłuszyć językiem sukcesu, trzeba się z nim zmierzyć. Projekty ustaw o oskładkowaniu umów śmieciowych i pracy tymczasowej, jak również o płacy minimalnej złożone przez NSZZ „Solidarność” pomogą w ich rozwiązywaniu. Dopiero gdy to zrobimy, będziemy mogli mówić o malutkim skoku cywilizacyjnym.

Życzę pożytecznej lektury

Piotr Duda

Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

 

Tłumaczenie artykułu z „Le Soir”

Polska – mistrzyni umów śmieciowych

Rekordowy wzrost i dynamizm ekonomiczny : Warszawa chwali się nienaruszonym zdrowiem. Kraj, współorganizator Euro 2012, doświadcza istnego cudu ekonomicznego dzięki funduszom unijnym. Jednakże każdy cud skrywa odrobinę cienia. Tutaj problemem są „umowy śmieciowe”.

W samym sercu Warszawy znajdujemy sięgający nieba budynek, wyższy od wieży Rogier, symboliczny, Pałac Kultury, „ofiarowany” narodowi polskiemu przez Stalina w 1951. Od tego czasu, inne komercyjne wieże starają się z nim konkurować, jednak symbolika pozostaje, imponująca, prawie kiczowata. Z drugiej strony, czasy Solidarności i jej lidera Lecha Wałęsy, które naznaczyły koniec komunizmu i początek demokracji, pozostają już tylko wspomnieniem. Kraj wszedł do gospodarki rynkowej w połowie lat 90, czasem może z lekko przesadzonym, lecz jednak z sukcesem. Polska, która wstąpiła do Unii Europejskiej w 2004, wykaże w 2012 najwyższy przewidywany wzrost na Starym Kontynencie na poziomie 2,7%, który jest przede wszystkim napędzany wielkimi pracami związanymi z Euro 2012. Nagle, przysłowiowy „polski hydraulik”, który wyruszył do Europy zachodniej w poszukiwaniu zarobku, rusza w drogę powrotną do swojego kraju, by skorzystać z poziomu życia, który powoli zbliża się do zachodnich standardów.

Siódma siła europejska, która jako jedyna uniknęła « kryzysu » w ciągu ostatnich czterech lat, rozwija się jak jakiś wirus – finansowy, ekonomiczny i moralny. Gdyby, w zeszłym roku, kraje strefy euro zanotowały średnią wzrostu na poziomie 1,5% (1,7% dla Francji), Warszawa nadal byłaby na czele peletonu z 4,3%. Jednak nie wynika to z żadnej magii, czy też zasobów ropy naftowej; tę siłę można jedynie wytłumaczyć systemem odpornościowym kraju, którego brakuje większości krajów sąsiadujących. Aktywa, z których władza korzysta tym bardziej ochoczo, gdyż zdaje sobie sprawę, iż nie będą one wieczne. Sytuacja ta trwa już na tyle długo, by efekty tego ożywienia stawały się widoczne.

Zaraz za piłką nożną, zakupy stały się sportem narodowym, tym bardziej że siła nabywcza zdecydowanie się poprawiła. W ciągu dziesięciu lat, średnie miesięczne wynagrodzenie urosło z 140 € do 800 €. Stąd też taki tłok w tych ogromnych, świeżo powstałych centrach handlowych, takich jak Złote Tarasy, które zostały otwarte w pobliżu Dworca Centralnego cztery lata temu. Pod szklaną kopułą o powierzchni 10 000 m2 rozciąga się 250 butików, w większości z zachodnimi markami. Młodzi ludzie oraz rodziny śpieszą tam i wydają: w ciągu pięciu lat, wartość przeciętnego „koszyka” w hipermarkecie wzrosła z 30% do 40%. „Przez długi czas tego pozbawieni, Polacy maja ochotę żyć kolorowo” – stwierdza Dawid, 32 lata, który po kilku latach spędzonych w Szwajcarii, wrócił do kraju, by założyć kawiarnię.

Koło napędowe zagranicznych kapitałów

Nic jednak nie byłoby możliwe bez europejskiego wsparcia, którego Polska jest głównym beneficjentem. Dzięki środkom z funduszu rozwoju regionalnego, z funduszu spójności, funduszu społecznego czy polityki rolnej, Warszawa w całości otrzyma sumę 67 miliardów euro na okres 2007 – 2013. Suma ta głównie służy do walki z podstawową skazą, która odstraszała zagranicznych inwestorów: przestarzała infrastruktura odziedziczona po czasach komunistycznych. Rozszerzenie zarodkowej sieci autostrad, modernizacja kolei i lotnisk przyspieszyły w perspektywie Euro 2012. Jakieś 21 miliardów zostało przeznaczonych na ten cel, co przyczyniło się do podniesienia aktywności i wzmocnienia atrakcyjności kraju.

Polska w pełni korzysta z tych migracji i będzie mogła stać się kołem napędowym dla zagranicznych kapitałów. Niektóre firmy, takie jak Euroclear, spoglądają już na wschód, a Warszawa jest ich głównym celem. Wielu producentów (zwłaszcza VW) i podwykonawcy amerykańscy, japońscy i koreańscy się tam znajduje, a sytuacja ta będzie się wzmacniać wraz z modernizacją lotnisk regionalnych i ukończeniem budowy autostrady Warszawa – Berlin. W kwietniu, chiński premier przybył do Warszawy z delegacją 300 przedsiębiorców. Ogromną zaletą dla pracodawców jest duża ilość uniwersytetów. „Skupiamy się na taniej sile roboczej i niewielkiej odległości do Niemiec, jednak posiadamy również inne zalety, takie jak kwalifikacje naszego personelu” – zaznacza rzecznik Manpower Polska, dodatkowo podkreślając „niezwykłą elastyczność”.

Jednakże, jeśli część społeczeństwa bezwstydnie chwali się swoim sukcesem, to ponad jego 10% nadal żyje na granicy ubóstwa. I to nie bez przyczyny. Blisko jeden pracownik a trzech posiada niestały status, który często nie daje mu żadnych praw. W rzeczywistości, tygrys wschodu stał się mistrzem w dziedzinie „umów śmieciowych”. W Warszawie, blisko 60% nowozatrudnionych pracuje na podstawie umów tymczasowych, bez jakichkolwiek zabezpieczeń społecznych, bez składek emerytalnych, bez płatnych urlopów. Dostępni w każdej chwili, z dnia na dzień mogą zostać zwolnieni. Bardziej niż o „straconym pokoleniu”, media mówią o „pokoleniu na zawołanie” elastycznym i do wykorzystania na zawołanie. Los młodych Polaków odkrywa drugą stronę cudu i rozczarowania społeczeństwa europejskiego, które się dzieli z zachodu na wschód.

Liczby związane z „cudem”

  • 4,3% wzrostu w roku 2011 (przewidywany wzrost w 2012: 2,5%)
  • Dług publiczny: 58,3% PKB
  • Inflacja: 4,5%
  • Bezrobocie: 13,5%
  • Średnie miesięczne wynagrodzenie: 3 666 zł (862 €)
  • Przed Hiszpania, Portugalią i Włochami, Polska jest najbardziej niepokojącym krajem Europy. 10% najbogatszych zarabia blisko 15 razy więcej niż 10% najbiedniejszych.
  • Z 1500 zł brutto (340 €) w 2012 ( w porównaniu do 1000 zł w 2007), płaca minimalna jest cztery razy niższa niż w Belgii.
  • Koszt wynajmu w Warszawie jest porównywalny do kosztu wynajmu w Brukseli. Wynajem mieszkania 80 m² kosztuje ponad 650 €

 (Tłumaczenie: Jagna Łobodzińska)

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę