UE: trudniej o oddelegowanie do pracy za granicą

Bruksela przygotowuje nową dyrektywę o delegowaniu pracowników. Dotyczy to blisko 15 tys. polskich firm i ich pracowników. Skutkiem dyrektywy będzie przekształcenie czasowego delegowania w trwałą emigrację zarobkową. Niektóre państwa europejskie chcą w ten sposób wydrenować kapitał ludzki z Polski.

246 tys. Polaków jest rokrocznie delegowanych do pracy w innych państwach UE. Wpływy podatkowe i składki ZUS z tytułu delegowania to 5,5 mld zł. Starty z eksportu mogą w ciągu dekady przekroczyć 100 mld zł o ile nowa dyrektywa wejdzie w życie.
- Przedsiębiorstwa świadczące usługi transgraniczne z obawą czekają na wynik negocjacji w Radzie Unii Europejskiej, która dziś zbierze się w składzie ministrów ds. zatrudnienia (jako Rada EPSCO). Od ich decyzji zależy dalsza możliwość delegowania osób do pracy za granicę. Dziś w ten sposób zatrudnienie znajduje prawie ćwierć miliona Polaków rocznie. Projekt przepisów unijnych zakłada drastyczne zaostrzenie wymogów, jakie muszą spełniać firmy wysyłające pracowników do innych państw – informuje Dziennik Gazeta Prawna.

Rada Unii zdecyduje zatem, czy nastąpi przyspieszenie prac nad projektem dyrektywy wdrożeniowej względem tej dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług, czy też o ich wstrzymaniu i odłożeniu do następnej kadencji Parlamentu Europejskiego od maja 2014 r.

DGP zauważa, że projekt nowej dyrektywy zawiera wiele zapisów skrajnie niekorzystnych dla polskich przedsiębiorstw delegujących swoich pracowników za granicę. Największym zagrożeniem jest przepis uniemożliwiający wysłanie zatrudnionego na stanowisko, które wcześniej było już zajęte przez innego delegowanego. Oznacza to, że wysyłanie na dane miejsce pracy będzie jednorazowe. Realizacja zleconej usługi będzie zależeć od tego, czy pracownik zrealizuje ją od początku do końca. Projekt dyrektywy wprowadza obowiązkową notyfikację zamiaru delegowania państwu przyjmującemu zatrudnionego, obowiązek przechowywania dokumentów pracowniczych w miejscu świadczenia obowiązków i tłumaczenia ich na język danego państwa, a także utrzymywania w nim stałego pełnomocnika do kontaktów z władzami. Skutkiem będzie wzrost kosztów prowadzenia działalności, co może zagrozić bytowi przedsiębiorstw sektora MSP.

Jak przypomina w rozmowie z DGP dr Marek Benio, adiunkt Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie są zasadniczo dwie formy migracji zarobkowej. Pierwsza z nich polega na tym, że dana osoba wyjeżdża za granicę i znajduje tam pracę, a to wiąże się z przeniesieniem całej aktywności życiowej. Ten model opiera się na swobodzie przepływu osób. Z kolei drugi dotyczy sytuacji, gdy pracodawca pochodzący z tego samego kraju co pracownik wysyła go do jednego z krajów unijnych w celu realizacji zlecenia na jego usługi. Jeśli okres zatrudnienia takiego podwładnego za granicą nie przekroczy 24 miesięcy, to mamy do czynienia z delegowaniem. W tym drugim przypadku firma korzysta ze swobody świadczenia usług. W ciągu ostatnich 10 lat Polska wyrosła na lidera pod względem liczby pracowników delegowanych do pracy w UE. Delegowanie jest dużo korzystniejsze dla polskiej gospodarki niż typowa emigracja zarobkowa naszych obywateli. Podatki, składki i wydatki większości zarobionego wynagrodzenia osoby wysłanej za granicę zostają w Polsce. Zarabia także polska firma usługowa. Zatrudniony podlega pod system prawa pracy tego państwa, który jest dla niego korzystniejszy.

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę