Tysiące euro przed wyborczą kampanią – wydać póki czas…

Posłowie do Parlamentu Europejskiego wykorzystują unijne środki, by wypromować się przed wyborami – informuje dziennik „Rzeczpospolita”. Robią to intensywnie, bo w kampanii wyborczej korzystanie z tych pieniędzy jest zabronione.

Oficjalna kampania przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego rozpocznie się   24 lutego, zaś najgorętsze partyjne starcie powinno zacząć się po zarejestrowaniu partyjnych list, czyli w połowie kwietnia. Tymczasem jak pisze dziennik „Rz” posłowie do Parlamentu Europejskiego wykorzystują unijne środki, by wypromować się przed wyborami, m.in. rozdają gadżety i stawiają billboardy ze swoim wizerunkiem. Wszystko zgodnie z prawem. W ramach grup politycznych dostają oni środki na informowanie o swojej działalności i to z nich finansują tego typu akcje – rocznie po około 75 tys. euro na posła. Jednak tylko część z tych pieniędzy dociera do deputowanych. Wydawanie tych pieniędzy jest kontrolowane przez unijnych urzędników. Nie można ich wydać w kampanii wyborczej, a na plakatach nie może pojawić się informacja o kandydowaniu czy numerze listy.

Posłowie Europejskiej Partii Ludowej, do której należą PO i PSL, dostają ok. 20 tys. euro. Ok. 23 tys. euro przekazują swoim posłom Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. W tej frakcji są politycy PiS i Polski Razem Jarosława Gowina. Prawie 40 tys. euro mają dostawać posłowie Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, w którym jest SLD.

Na wspólny partyjny budżet   trafia większość środków. Posłowie PiS zrzucili się m.in. na organizowane w Brukseli wysłuchanie w sprawie katastrofy w Smoleńsku, czy konferencje na temat gazu łupkowego. Konferencję na temat rynku pracy organizuje europoseł PO z Gdańska Jan Kozłowski, który pod koniec  ub. roku organizował konkurs dla studentów i absolwentów pomorskich uczelni. W listopadzie promowały go bilbordy z jego wizerunkiem. Marek Migalski z Polski Razem za prawie 60 tys. zł wykupił 49 billboardów w swoim okręgu z hasłem: „Jestem Twoim najaktywniejszym europosłem”. Plakaty będą wisiały na Śląsku do końca stycznia. W  Krakowie Róża Thun z PO promuje się hasłem „Zadania wykonane”. W ten sposób odsyła do strony ze swoimi dokonaniami w PE.

Według informacji „Rz” przed wyborami frakcje starają się przeznaczyć dla posłów większe sumy niż zwykle.

Przypomnijmy, że w listopadzie i w grudniu w mediach prowadzona była za 340 tys. zł akcja „Pomorskie, nasze miejsce na ziemi”, promująca woj. pomorskie… na terenie Pomorza. Akcja w optymistycznych barwach malowała region, rozwijający się jakoby dzięki zapobiegliwości i mądrości ludzi władzy „na miarę naszych oczekiwań”. Kampania promocyjna firmowana była przez polityka PO pomorskiego marszałka Mieczysława Struka.

Jaki cel miało promowanie Pomorza na Pomorzu? Dlaczego kampania promująca Pomorze za 340 tys. zł  została skierowana do mieszkańców woj. pomorskiego? Prezentował się w spotach  marszałek Mieczysław Struk, a jego głos, podpis i wizerunek oglądali co chwila mieszkańcy województwa.
– Zmieniamy region na miarę naszych oczekiwań – mówił do Pomorzan z ekranu marszałek Mieczysław Struk (PO) pod hasłem „Pomorskie. Nasze miejsce na ziemi”. W tle Słowiński Park Narodowy, Port Lotniczy Gdańsk, Wojewódzkie Centrum Onkologii, Trakt Książęcy w Słupsku, Pomorska Kolej Metropolitalna.

Radni opozycji w Sejmiku domagają się wyjaśnień i zapewniają, że w roku wyborczym 2014 dołożą starań sprawdzając, czy pieniądze publiczne nie idą na kampanię wyborczą.
Urząd Marszałkowski uzasadniał wydatki reklamowe lakonicznie i prozaicznie – „upowszechnieniem efektów wdrażania RPO WP i POKL na Pomorzu”.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę