Trudne negocjacje z gigantem będącym na stracie w dobie koniunktury

Jedna z największych firm budowlanych na polskim rynku, działający globalnie szwedzki koncern Skanska, zwija część swojej działalności i będzie zwalniać pracowników. Z pracą pożegna się 2,3 tys. pracowników z Polski. I to w czasie bardzo dobrej koniunktury w budownictwie.

W nowym biznesplanie Skanska chce ograniczyć swoje działania do kilku największych miast, jak Warszawa, Katowice, Kraków, Gdańsk i Wrocław.

Skanska w Gdańsku przystępuje do budowy 14 kondygnacyjnych biurowców naprzeciwko kampusu Uniwersytetu Gdańskiego. Zatem trend odchodzenia od licznych projektów został już zaznaczony. Dotychczas Skanska budowała niemal wszędzie drogi, tory krajowe, ścieżki rowerowe.

Rozbudowany front robót i błędy polskiego zarządu spółki doprowadziły do tego, że koncern zdecydował się na cięcia zatrudnienia.

Czy oznacza to też, że koncern chce skupić się na rynkach bałkańskich, gdzie do zagospodarowania są też fundusze unijne.

Perspektywa zwolnień wywołała reakcję związkowców. Na marcowym posiedzeniu ZRG NSZZ „S” o sytuacji w Skanska SA na rynku polskim informował lider NSZZ „S” w tej spółce Zbigniew Kowalczyk.

- Za nami trudny okres negocjacji z zarządem Skanska SA. Naszą rolą jest zadbanie o tych, którzy zostaną zwolnieni i o tych, którzy  pozostają. Niepokoi nas zwijanie firmy w jej tradycyjnych lokalizacjach. Spółka ogranicza sprzedaż o połowę. Wkrótce się przekonamy, czy biznesplan się powiedzie – powiedział nam Zbigniew Kowalczyk.

Polska odnoga tego koncernu zwolnienia grupowe przeszła już raz – w 2016 roku. Odeszło wówczas blisko półtora tysiąca pracowników. Redukcje nie dały efektu w postaci poprawy kondycji spółki.

- W 2018 r. zarząd chce zredukować zatrudnienie z 4 600 do 2 300 pracowników na polskim rynku. Negocjacje na temat utrzymania niektórych lokalizacji, czyli i miejsc pracy były trudne, bo  przedsiębiorca kształtuje swój biznes – zauważa Kowalczyk.

Redukcja miała być większa.

- Dzięki naszym interwencjom uratowaliśmy 160 miejsc pracy. Niewiele, ale jednak – dodaje Kowalczyk.

Na szczęście jest zapotrzebowanie na fachowców w budownictwie. Nie powinno być  wielkiego problemu ze znalezieniem pracy.

Kowalczyk zapewnia, że w „zagospodarowaniu” zwolnionych związkowcy wykorzystają swoje kontakty z pracodawcami poprzez Krajową Sekcję Drogownictwa NSZZ „S”.

Kolejny aspekt sprawy to fakt, iż przez dwa lata nie było podwyżek. Spółka ma jednak dokończyć projekty. Zarząd obiecuje więc bonusy dla tych, którzy na realizacjach zostaną do ich zakończenia.

Tyle, że w załodze nie ma optymizmu, bo zostało nadszarpnięte zaufanie załogi do zarządu spółki. Trudno będzie je odbudować.

Jak to się stało, że w dobie koniunktury na budownictwo wielkie trudności finansowe ma w Polsce Skanska, odnotowując idącą w setki milinów złotych stratę. I to dwa lata z rzędu.

Związkowcy wskazują na błędy w zarządzaniu, na zbyt rozciągnięty front robót, zbyt optymistyczne, naciągane, raportowanie do centrali i na brak realnej kontroli.

- Zarząd źle trafił ze strategią. Gdyby nie byłby to silny globalny koncern rodem ze Szwecji, to nasza sytuacja, biorąc pod uwagę skalę strat, byłaby dużo gorsza. Ciężar byłby nie do dźwignięcia dla krajowej firmy – zauważa Zbigniew Kowalczyk.

Druga przyczyna kłopotów to zachwianie zasad konkurencji przez obowiązujące przez lata wyłączne kryterium ceny jako wyznacznika zwycięstwa w przetargach. Firmy, które cięły koszty pracy były w lepszej sytuacji aniżeli te, które pilnowały standardów i ceny miały wyższe. Mimo, że pojawiły się klauzule społeczne de facto niewiele się zmieniło i to cena decyduje.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę