A teraz czas na realizację programu

Priorytety PiS na najbliższe miesiące to próba ratowania kraju przed katastrofą demograficzną, czyli program rodzinny 500 złotych na każde drugie i kolejne dziecko, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tysięcy złotych oraz obniżenie wieku emerytalnego. Beata Szydło oceniła, że mają one kosztować rocznie 39 miliardów złotych i dowodziła, że przy uszczelnieniu systemu podatkowego, w tym wpływów z VAT, opodatkowaniu hipermarketów oraz banków można uzyskać dodatkowo 73 miliardy złotych.

Najbliższa kadencja parlamentu w nowym składzie daje szansę na obudzenie społecznych wartości w życiu publicznym. Nawet PO przed wyborami sięgnęła po hasła socjalne, jak godziwa płaca, obiecując wyższe płace, likwidację „śmieciówek” itp.

Pokojowy bunt

Zwycięskie Prawo i Sprawiedliwość bierze na siebie odpowiedzialność za bieg spraw państwa i jakość życia. A stało się tak po pokojowym buncie przeciwko zawłaszczaniu państwa przez grupę beneficjentów transformacji, oligarchów i ich kelnerów, przez przeoczenie nazywanych politykami. Nie o kelnerach z Pałacu Sobańskich mowa i nie o tych od „Sowy”, ale o tych, którzy gotowi byli wypełniać wolę najbogatszych Polaków i polecenia lobbystów.

Rząd PO-PSL zachowywał się zaś jak zarząd firmy chwalący się wynikami, gdy pracownicy klepią biedę i głodują. O jakości władzy, która odeszła z woli wyborców, powiedziały „taśmy prawdy”, nierozliczone afery, a w końcówce kampanii – wiceminister sprawiedliwości ze „spółdzielni” PO lądująca w izbie wytrzeźwień. Aż dziw, że ta formacja nadal cieszy się poparciem co czwartego rodaka.

Gdzie PiS poszuka pieniędzy?

Realizacja zobowiązań państwa wynikająca z umowy społecznej nie musi oznaczać sięgania do kieszeni zwykłych obywateli. Jej źródeł finansowania można poszukać, jeśli jest taka wola polityczna, w opodatkowaniu holdingów międzynarodowych, w podatku bankowym, w uszczelnianiu podatku VAT, w walce z szarą strefą i zahamowaniu wypływu pieniądza za granicę.

Zgodnie z zapowiedzią Beaty Szydło podatek bankowy ma wynieść 0,39 proc. aktywów zgromadzonych w bankach. Czym jest ów podatek, który banki płacą przecież w innych krajach UE? Jest to podatek od wartości udzielonych kredytów. O ile PiS przeforsuje ten podatek, co roku do budżetu banki będą odprowadzać około 5 mld zł. To 30 proc. tego, co rocznie w Polsce na nas zarabiają na czysto.

Banki są w Polsce instytucjami, które mają uprzywilejowaną pozycję. W 2014 roku osiągnęły ponad 16 mld zł zysku, bo kredyty są drogie, a Polacy płacą słono za usługi bankowe. Z kolei równowaga między klientem a bankiem była zachwiana choćby przez obowiązujący do 27 października br. Bankowy Tytuł Egzekucyjny, dzięki któremu bank stawał się sędzią we własnej sprawie.

– W apogeum kryzysu, kiedy wszystkie instytucje narzekały na to, że mają problemy finansowe, banki praktycznie co roku uzyskiwały zyski powyżej 15 mld zł – powiedziała wiceprezes PiS.

PiS rozważa też alternatywny wariant, czyli daninę od transakcji finansowych wszystkich instytucji finansowych, która miałaby przysporzyć państwowej kasie 1,7 mld zł.  Jest też koncepcja podatku od pasywów bankowych (rodem z Wielkiej Brytanii).

PiS w swoim „Programie dla Polski” wpisał, że chce wprowadzenia trzeciej stawki podatku PIT – 39 proc. od dochodów powyżej 300 tys. zł rocznie. Podatnik inwestujący w nowe miejsca pracy mógłby jej uniknąć, odliczając wydatki inwestycyjne od podstawy opodatkowania.

PiS chce też wprowadzić dla przedsiębiorców ułatwienia kredytowe i zasadę, że rejestracja działalności nastąpi sześć albo 12 miesięcy od jej rozpoczęcia i to wówczas pojawiłby się obowiązek płacenia składek i podatków. Brak dochodów pozwalałby na zakończenie działalności bez zobowiązań.

Jedną z propozycji dla przedsiębiorców jest wprowadzenie 15-procentowej stawki CIT dla przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej trzech pracowników na podstawie umowy o pracę i za wynagrodzeniem równym średniej krajowej.

Zwycięska partia proponuje, by opodatkować sklepy wielkopowierzchniowe. Podatek od zagranicznych sieci detalicznych ma wynosić od 0,5 do 2 proc. w zależności od obrotu.
 Rodzinnie

– Rozpoczyna się rok szkolny. Dla wielu rodziców wyposażenie dziecka i wysłanie do szkoły jest bardzo trudne. Wielu rodziców na to po prostu nie stać – podkreśliła we wrześniu Beata Szydło podczas spotkania z rodzinami wielodzietnymi.

PiS przygotowało projekt ustawy dedykowany polskim rodzinom „O pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. Program rodzina 500 plus”. Ma on w założeniu przeciwdziałać kryzysowi demograficznemu w Polsce.

PiS proponuje, by na każde drugie i kolejne dziecko rodzice otrzymywali 500 zł miesięcznie bez względu na dochód rodziny, a w mniej zamożnych rodzinach również na pierwsze dziecko (jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza 800 zł).

Świadczenie byłoby wypłacane do czasu ukończenia przez dziecko 18 roku życia.

Ten program będzie kosztował 19,3 do 21,6 mld zł, ale też nowe prawo przyczyni się do poprawy warunków funkcjonowania rodzin oraz wzrostu obrotu gospodarczego.

– Dziecko to jest inwestycja. To nie jest koszt. Rodzina to jest inwestycja. Państwo powinno pamiętać, że inwestowanie w rodziny to inwestycja w naszą przyszłość – zaznaczyła na konwencji w Katowicach przyszła premier.

PiS zakłada, że Polska powinna wydawać na politykę prorodzinną około 4 proc. PKB.

Praca

W spisanym w 2014 roku programie PiS w części „Praca” partia Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło proponuje przyjęcie „paktu dla wzrostu wynagrodzeń” między stroną społeczną, pracodawcami oraz rządem. Płaca minimalna nie mogłaby być mniejsza niż 50 proc. średniej płacy. PiS obiecał również wprowadzenie płacy minimalnej na poziomie 12 zł brutto za godzinę. Stawka miałaby obowiązywać jednak tylko przy umowie zleceniu.
PiS przed wyborami obiecywał również zmniejszenie udziału umów na czas określony i cywilnoprawnych w rynku. Mamy bowiem dwa alternatywne rynki pracy. Jeden to ludzie na etatach, mający prawa pracownicze, drugi – na umowach cywilnoprawnych, którzy tych praw są pozbawieni. Jedni ponoszący koszty utrzymania systemu ubezpieczeń, drudzy z tego obowiązku są zwolnieni. To powoduje, że ludzie na „śmieciówkach” nie pracują na swoje emerytury.

Emerytury
PiS chce też odejścia od reformy wydłużającej wiek emerytalny do 67 lat i proponuje zmiany w systemie emerytalnym, czyli dobrowolność wyboru odchodzenia na emeryturę w wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Wiązałoby się to rozwiązanie także z okresem składkowym. Zmianie ma ulec również sposób waloryzacji emerytur – z procentowej na mieszaną.

Edukacja

W zakresie edukacji PiS zakłada 1,2 proc. PKB na finansowanie polskiej nauki oraz likwidację gimnazjów, przywrócenie ośmioletnich szkół podstawowych i czteroletnich liceów, a także odejście od obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Proponowana zmiana programów nauczania w szkołach zakłada rozszerzenie kursu historii ojczystej.

Zmiana statusu zawodowego nauczycieli, którzy staliby się pracownikami państwowymi i korzystaliby z ochrony jak dla funkcjonariuszy publicznych, też wydaje się zasadna.
W sferze opinii PiS postuluje odnowienie mediów publicznych, czyli odejście od struktury spółek prawa handlowego i przekształcenie ich w instytucje wyższej użyteczności publicznej. Propozycje te wyartykułował raz jeszcze tuż po wyborach Jarosław Sellin.

Ubodzy pracujący
Program PiS jest odpowiedzią na fakt, że – owszem – polska gospodarka się rozwija, ale olbrzymim kosztem zadłużenia, które będą musiały spłacać następne pokolenia.

W Polsce niezbędne jest podniesienie zarobków. Dane Eurostatu wskazują, że przeciętne wynagrodzenie godzinowe w Polsce wynosi około 6 euro, a w bogatszych krajach UE – 18 euro. Polacy są „jednym z najciężej i najdłużej pracujących narodów w Europie”. Ciężko pracują, a jednocześnie mało zarabiają. Polscy pracownicy nie mogli dotąd liczyć na swoje państwo. Przez lata to NSZZ ,,Solidarność” był praktycznie jedynym rzecznikiem w sprawach pracowniczych, społecznych, rodzinnych.   

Stabilne zatrudnienie jest jednym z istotnych elementów budowania szeroko pojętego poczucia bezpieczeństwa. Podobnie jak rzeczywista a nie fikcyjna rola Państwowej Inspekcji Pracy i sądów pracy w ochronie praw pracowników.
Umowa państwowa

Wybory z 2015 roku były formą pokojowego powstania przeciw establishmentowi, przeciw wąskiej grupie „oświeconych”, co wszystko wiedzą lepiej i starają się narzucić społeczeństwu   nową wizję ładu i człowieka. Z woli wyborców zaklinanie rzeczywistości, opowiadanie o złotym wieku, tworzenie fasady demokracji na nic się zdały.

Czy PiS zrealizuje swój projekt, mając prezydenta i większość w parlamencie? Ma duże szanse.  Dla NSZZ „Solidarność” najistotniejszy teraz jest rzeczywisty dialog. Dokumentem, który to gwarantuje jest majowa umowa z prezydentem Andrzejem Dudą oraz nowo powołana Rada Dialogu Społecznego.

Nie ma zgody na zwijanie państwa, na znikające połączenia komunikacyjne, na prywatyzowane szkoły, szpitale, zamykane poczty i posterunki. Umowa obywateli z państwem zakłada, że my płacimy, ale i wymagamy. Czas na zwrot państwa obywatelom.

Artur S. Górski

(cały tekst – w listopadowym „Magazynie Solidarność”)

fot. Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę