Szpitale spółki z ograniczoną odpowiedzialnością

Z początkiem roku nastąpiło połączenie Szpitala Św. Wincentego  à Paulo Sp. z o.o. w Gdyni i Szpitala Morskiego im. PCK Sp. z o.o. w Gdyni Redłowie. Utworzenie spółki wywołało sprzeciw społeczny. Pacjenci obawiają się o opiekę kardiologiczną. Ta bowiem ma być skomasowana w budynku Szpitala Św. Wincentego  à Paulo Sp. z o.o. przy pl. Kaszubskim. Będzie to jedyny oddział kardiologiczny dla mieszkańców Gdyni i Sopotu. Z gdyńskich placówek korzystają też niejednokrotnie mieszkańcy Rumi i Redy, a nawet Kartuz. To 300 tys. mieszkańców Pomorza.   

Zarząd Szpitali Wojewódzkich w Gdyni Sp. z o.o., spółki powstałej w wyniku połączenia szpitali, która rozpoczęła działalność 2 stycznia 2015 r., tworzą Janusz Boniecki, wcześniej prezes Szpitali Tczewskich S.A. i Adam Główczewski, który pełnił funkcję dyrektora ds. finansowych Szpitala Św. Wincentego à Paulo.

W radzie nadzorczej nowej spółki znalazł partyjny działacz PO Michał Trowski i Anna Stasierska, była sopocka radna, która opuściła swego czasu klub radnych Kocham Sopot tym samym zmieniając układ sił. Pozwoliło to Jackowi Karnowskiemu, prezydentowi Sopotu i sopockiej PO na odzyskanie kontroli nad miejskim samorządem.

Michał Trowski to z kolei członek Regionalnego Sądu Koleżeńskiego PO. Został nim, gdy przewodniczącym Regionu Pomorskiego Platformy Obywatelskiej wybrano Sławomira Nowaka, z  niemal absolutnym poparciem 343, spośród 361 delegatów partii. Wkrótce polityczna gwiazda Nowaka zgasła.

Trzecią członkinią rady jest prawniczka Elżbieta Wysoczańska, obsługująca m.in. ZDiZ.

- W styczniu było jedno spotkanie, można by je nazwać – zapoznawcze z zarządem nowej spółki. Zwracaliśmy się wraz z innymi związkami zawodowymi o spotkanie merytoryczne, by mieć wiedzę o kierunku i celu przekształceń. Niestety nikt z nami nie rozmawiał. W naszym szpitalu panuje swoiste bezkrólewie. A mamy szereg wątpliwości co będzie się działo w Redłowie po wyprowadzeniu kardiologii. Czy zarząd planuje tam umieścić inny rodzaj świadczeń medycznych i na jakich zasadach? Czego możemy spodziewać się po fuzji szpitali? – dopytuje Sylwia Jurczyszyn, przewodnicząca KZ NSZZ „S” w Szpitalu św. Wincentego  à Paulo w Gdyni.

Łączenie szpitali wprowadzane bez jasno zakreślonego celu spowodowało, że gdyńscy radni pochyli się z troską nad zdrowiem mieszkańców. Okazało się, że jest możliwe porozumienie ponad podziałami. Radni, zatrwożeni poczynaniami Urzędu Marszałkowskiego i koalicji PO-PSL w pomorskim Sejmiku, 25 lutego br. przyjęli jednogłośnie rezolucję w sprawie zmian w gdyńskim systemie opieki zdrowotnej.
– Rada Miasta Gdyni wyraża głębokie zaniepokojenie zmianami zachodzącymi w gdyńskim systemie opieki szpitalnej. Wnosimy o przedstawienie planów rozwoju połączonych szpitali oraz utrzymanie zakresu i jakości lecznictwa szpitalnego prowadzonego w Gdyni, zarówno w odniesieniu do opieki kardiologicznej, jak i do pozostałych specjalizacji. Bezsprzeczne jest, że Samorząd Województwa Pomorskiego, jako jedyny właściciel szpitali, posiada pełne prawo do podejmowania decyzji w zakresie działalności placówek, a także ponosi odpowiedzialność za skutki wprowadzanych zmian – napisali gdyńscy radni.

Dzisiaj w sprawie nowej spółki i gdyńskiej opieki zdrowotnej zbierze się nadzwyczajna Komisja Zdrowia gdyńskiej Rady Miasta. Zaproszenie otrzymała też Hanna Zych-Cisoń, członkini wojewódzkiego zarządu odpowiedzialna za politykę społeczną.

- Z rozlicznych rozmów jakie przeprowadziłem wynika negatywny obraz przekształceń. Chcę więc poznać racje urzędu marszałkowskiego. Mam serię pytań i oczekuję odpowiedzi jaki jest cel przekształceń i do czego mają one doprowadzić – mówi Marcin Horała, gdyński radny PiS.

Zdaniem Rady Miasta Gdyni wprowadzane zmiany nie mogą być zatem uzależnione jedynie od zakresu kontraktowania określonej działalności przez Narodowy Fundusz Zdrowia, lecz powinny służyć rozwojowi lecznictwa i podnoszeniu jakości świadczonych usług medycznych.

– Od początku procesu przekształceń komercjalizacyjnych w pomorskiej ochronie zdrowia nasz Związek stał na stanowisku, iż nie jest to rozwiązanie dobrze służące społeczności Wybrzeża i nie prowadzi do realizacji podstawowych zadań stojących przed służbą zdrowia. Uważaliśmy i uważamy, że ogląd służby zdrowia poprzez pryzmat wyłącznie pozycji księgowych jest błędem, gdyż uprzedmiotawia pacjenta sprowadzając go do pozycji statystyczno – księgowej. Nie służy też pracownikom służby zdrowia wciskając go na pozycje rachunków zysków i strat – mówi Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S”.

W marcu br. planowana jest „wyprowadzka” oddziału kardiologii nieinwazyjnej ze Szpitala Morskiego w Gdyni co zaniepokoiła pacjentów. W opinii prof. dr hab. Grzegorza Raczaka, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie kardiologii każda redukcja liczby łóżek kardiologicznych w gdyńskich szpitalach jest niebezpieczna dla systemu opieki w całym regionie.

- Jesteśmy zaskoczeni brakiem rzeczowego pomysłu na funkcjonowanie szpitali w województwie pomorskim. Jeżeli jedynym sposobem jest przekształcanie ich w spółki prawa handlowego a następnie likwidowanie oddziałów czy przenoszenie ich do innego szpitala to taki zabieg przypomina mieszanie herbaty i oczekiwanie, że od ruchu łyżeczki stanie się ona słodsza. Niepokoją nas takie zabawy władzy. W spsoć istotny naruszają one poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców regionu. Tym razem przedmiotem tych zabiegów jest ćwierćmilionowe miasto – dodaje Krzysztof Dośla.

Gdynianie w odpowiedzi na plany PO-PSL w  ochronie zdrowia zwrócili się ze społecznym apelem do parlamentarzystów podpisanym w imieniu Komitetu Protestacyjnego Pacjentów przez Dorotę Kaniak-Szymkiewicz (w 2013 zorganizowała też protest przeciw likwidacji poradni kardiologicznych przy gdyńskich szpitalach) o podjęcie działań dla zahamowania realizowanych przez Zarząd Spółki Szpitale Wojewódzkie w Gdyni – jak twierdzą – niezgodnych z interesem społecznym i bezpieczeństwem zdrowotnym przedsięwzięć.

–  Z powodu krzywdzących decyzji NFZ z 2011r., które zdemolowały opiekę kardiologiczną w Trójmieście placówka straciła część kontraktu szpitalnego, a w 2013 r. po skandalicznym eksperymencie z kontraktowaniem na Wybrzeżu specjalistycznej opieki ambulatoryjnej również cały kontrakt na Przychodnię Przyszpitalną. W efekcie doszło do zmniejszenia liczby łóżek z 38 do 26 i zredukowania  personelu – czytamy w apelu.

W sobotę w południe przed budynkiem szpitala na pl. Kaszubskim stanie pikieta w obronie gdyńskiej kardiologii.
ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę