Świetlica: opieka czy przechowalnia dzieci

Polska szkoła nie jest przygotowana do narzuconej reformy systemu oświaty wprowadzającej, wbrew licznym głosom jej przeciwników i storpedowanej przez rządzących inicjatywy referendalnej, obligatoryjne posyłanie do szkół sześciolatków.  Sytuacja w świetlicach może być wyjątkowo trudna, gdyż od 1 września br. do szkół trafi drugie półrocze sześciolatków. Zatem przepełnienie świetlic będzie jeszcze większe. 

Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego na wtorkowej  konferencji pt. „Świetlica szkolna – miejsce opieki i wychowania czy przechowania dzieci?” zaprezentowała raport na temat opieki w świetlicach, opracowany na podstawie opracowanych ponad 100 ankiet z całego regionu.

- Świetlica szkolna staje się przechowalnią dzieci, a mniej miejscem wychowania i opieki nad uczniami. Do tego łamane jest prawo. Zastanawiamy się, czy my mamy zajmować się wychowaniem, czy przechowaniem dzieci. Artykuł 67 Ustawy o systemie oświaty jasno określa, iż więcej niż 25 uczniów nie może pozostawać pod opieką jednego nauczyciela. Raport pokazał, że grupy te dochodzą nawet do 40 uczniów. Jeszcze większy problem pojawi się od 1 września, kiedy to wejdzie do systemu grupa sześciolatków urodzona od 1 lipca do 31 grudnia. Problemy się zintensyfikują – wskazał podczas konferencji prasowej Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego.

Przed konferencją zorganizowaną przez gdańską oświatową „Solidarność” napłynęło ponad 100 ankiet. Co szczególnie niepokojące część z nich wpłynęła z zastrzeżeniem poufności danych, co pokazuje, że w szkołach nauczyciele przeżywają różne obawy.

- To rzecz charakterystyczna. Do szkół wraca strach przed utratą miejsca pracy – puentuje Książek.

Z danych raportu wynika, że 64 proc. uczniów klas I – III szkół podstawowych jest zapisanych do świetlic, a 41 uczniów zapisanych jest średnio do grupy świetlicowej.

W 11 proc. szkół są to grupy do 25 uczniów, ale już średnia dla wszystkich placówek to 39 uczniów przypadających na 1 etat wychowawcy świetlicy. 24 proc. dzieci nie odbiera na czas swoich pociech. Wynika to z danych policji, do których napływają takie zgłoszenia.

- Z ankiet wyłania się ponury obraz. Nie ma odpowiedniej liczby etatów nauczycielskich i wystarczających pomieszczeń świetlicowych. Odnotowujemy przypadki, że wychowawca pracuje od godziny 6.30 do 8, a następnie ma cztery godziny przerwy i kontynuuje pracę do godzin wieczornych. Musi więc być w pracy lub w gotowości do pracy przez około 9,5 godziny – dodaje Anna Kocik z gdańskiej oświatowej „S”.

Problem okazują się niepłatne zastępstwa doraźne świetlicach, gdy deficyty w obsadzie wychowawców są łatane poprzez godziny niepłatne tzw. karciane.

Aż 41 proc. ankiet wskazuje, że w szkołach są braki w wyposażeniu świetlic. 40 proc. ankietowanych wskazywało, że problemem jest czas pracy wychowawców świetlicy i odbiór dzieci. Na dodatek w wolne dni szkoła ma zapewnić opiekę nad uczniami. Jednocześnie nauczyciel w tym czasie formalnie nie jest w pracy. Samorządowcy póki co nie znajdują rady na tą dwuznaczność.

ASG

 

 

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę