Stop bezrobociu! Nowe kwalifikacje na dobry początek

6 czerwca 2018 r. w budynku Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” w Gdańsku odbyło się spotkanie dotyczące projektu skierowanego do osób bezrobotnych. Była to „wizytacja” Judit Torokne Rozsa, szefowej Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia Komisji Europejskiej, która sprawdza realizację projektów współfinansowanych ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Towarzyszyły jej pracownice Dyrekcji Anna Maria-Gałązka i Aneta Sobotka. Jednym z beneficjentów tych projektów jest gdańska „S”, którą Departament Europejskiego Funduszu Społecznego przy Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku, wytypował do wizytacji.

Projekt „Stop bezrobociu! Nowe kwalifikacje na początek”, realizowany w latach 2016-2018 jest skierowany do osób bezrobotnych powyżej 30 roku życia mieszkających na terenie województwa pomorskiego i znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy. Mogą w nim uczestniczyć osoby z grupy 50+, kobiety, osoby długotrwale bezrobotne, o niskich kwalifikacjach zawodowych, a także osoby niepełnosprawne. W projekcie uwzględniono nie tylko szkolenia przygotowujące do pracy w różnych zawodach, ale też wsparcie psychologiczne tak potrzebne przy problemach m.in. związanych ze stresem. Są także treningi uczące jak rozmawiać z pracodawcą przy staraniu się o pracę, jak opracować dokumenty aplikacyjne. Projekt uwzględnia również pośrednictwo pracy w formie indywidualnych lub telefonicznych konsultacji dotyczących warunków zatrudnienia na danym stanowisku. Uczestnicy projektu otrzymują stypendium szkoleniowe, zwrot kosztów dojazdu na zajęcia, materiały szkoleniowe, odzież roboczą, poczęstunek. Ponadto opłaca się im badania lekarskie.

Spotkanie w gdańskiej „S” miało na celu pokazanie przedstawicielkom Komisji Europejskiej, że wykorzystane na projekt pieniądze „unijne” nie zostały przysłowiowo wyrzucone w błoto. Marcin Fuchs, zastępca dyrektora Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego przy Urzędzie Marszałkowskim zaproponował, aby to właśnie „Solidarność”, jako jeden z wielu beneficjentów korzystających z funduszy unijnych, zaprezentowała realizację swojego projektu Judit Torokne Rozsa i podzieliła z nią swoimi uwagami.

W gdańskiej „S”, jak podkreślał Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „Solidarność”, od kilkunastu lat realizowane są różne projekty dotyczące aktywizacji zawodowej, współfinansowane ze środków unijnych. Tylko w ciągu ostatnich 4 lat skorzystało z nich ponad 3 tys. osób. Wszystkie kończyły się pozytywnym wynikiem, bo pomagały osobom, które z różnych powodów znalazły się w trudnej sytuacji.

– Jesteśmy związkiem zawodowym, dlatego najłatwiej nam dotrzeć do osób, które są zagrożone utratą pracy lub ją właśnie utraciły, czy też są bezrobotne – mówił Krzysztof Dośla. – Realizując n.p. ostatni projekt wspieramy tych ludzi. Współpracujemy też z Forum Okrętowym, które jest związkiem pracodawców, skupiającym około 80 przedsiębiorstw. Okazuje się, że robimy to nienajgorzej.

Magdalena Syrokwarz, reprezentująca Związek Pracodawców Forum Okrętowe podkreśliła, że – chodzi o to, aby uczestnik takiego szkolenia uzyskał kwalifikacje, które są potrzebne na rynku pracy. Szkolenia te są w stu procentach finansowane przez projekt „Solidarności”, to jest nasz wspólny projekt, Forum i „Solidarności”. Dotyczy to m.in. operatorów maszyn, wózków widłowych, ale potrzebni są też księgowi. Ze wszystkimi osobami współpracujemy indywidualnie. Większość tych kursów kończy się sukcesem beneficjentów.

Jedna z uczestniczek tego szkolenia, dziękowała za pomoc, umożliwienie jej wyjścia z bardzo trudnej sytuacji. – Najpierw były szkolenia, rozmowy, porady, teraz jestem fryzjerką – mówiła Kamila Marciniak. – Spełniło się moje marzenie, od kiedy zaczęłam chodzić do pracy jestem pełna energii.

– Tu nie chodzi o wydanie środków na szkolenie, tylko o to, abyśmy skorzystali z szansy jaką nam dano – powiedział Marek Leszczyński, kolejny uczestnik projektu. – Mnie dano szansę przekwalifikowania się na zawodowego kierowcę i jestem z tego zadowolony. Teraz mam większe możliwości w podejmowaniu pracy.

Szefowa Działu Programów Europejskich Jagna Łobodzińska wyjaśniała, że sporym problemem przy realizacji projektu jest dotarcie do zainteresowanych. „S” wykorzystuje do tego m.in. media społecznościowe, regionalne, różne formy ogłoszeń, a nawet parafie. Często występuje problem niedopasowania oczekiwań pracodawców i potencjalnych uczestników szkoleń. Pracodawcy szukają pracowników z kilkuletnim doświadczeniem zawodowym, a wśród bezrobotnych znaczna grupa osób jest bez żadnego wykształcenia, ale i z niepełnosprawnością. Region współpracuje z Powiatowymi Urzędami Pracy. Dzięki nim udaje się dotrzeć do tych, którzy nawet nie wiedzą, że mogą zmienić swoje życie poprzez podjęcie pracy poprzedzonej specjalistycznym szkoleniem.

Zdaniem Judit Torokne Rozsa realizowany przez gdańską „S” projekt jest doskonały, bo „wyciąga ręce” do osób najbardziej potrzebujących. Jednak przydała by się jeszcze większa kreatywność w zachęcaniu bezrobotnych do aktywności zawodowej i to w kilku kierunkach.

Zbigniew Kowalczyk, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ „S” w Skanska SA. zwrócił uwagę na dwa inne problemy. Kwestia bezrobocia nie dotyczy mieszkańców Trójmiasta, bo jest ono niemal na poziomie zerowym. Oferty pracy występują głównie w Trójmieście. Jeśli pracodawcy brakuje pracowników, to nie szuka ich na terenach odległych od Trójmiasta, nie inwestuje w ich szkolenia. Woli zatrudnić obcokrajowców, bo są to pracownicy wykwalifikowani a ich roszczenia finansowe są niewielkie. Pracodawcy często nie chcą uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów rynku pracy.

Ludzie bezrobotni, to często drugie pokolenie rodzin mieszkających w miejscowościach popegeerowskich – wyjaśniał Krzysztof Dośla. – Ci ludzie nigdy nie pracowali, bo nie czuli takiej potrzeby. Obserwowali niepracujących rodziców, którzy będąc pracownikami rolnymi, ale nie rolnikami, po upadku PGR-u stali się bezrobotnymi. Uznali, że taki styl życia jest normą. Nawet jeśli chcieliby podjąć pracę, to nie mają sprecyzowanych potrzeb i zainteresowań.

Zjawiskiem zauważalnym na rynku pracy jest zanik niektórych zawodów. To wymusza na pracownikach stałego kształcenia się, ale też posiadania kilku zawodów, czy umiejętności. Pozostanie przy jednym zawodzie może doprowadzić do przejścia na margines w życiu zawodowym. Chociaż są i takie osoby, które posiadają kilka zawodów, bezskutecznie wysyłają swoje CV do wielu instytucji. Przestały więc wierzyć w możliwość znalezienia pracy. W takim przypadku potrzebne jest wsparcie psychologiczne. I tu myśli się o kolejnych projektach, o czym rozmawiano podczas spotkania z Marcinem Fuchsem i Katarzyną Szczuka, dyrektorami DEFS przy Urzędzie Marszałkowskim oraz z Judit Torokne Rozsa.

Maria Giedz

Download PDF
Powrót Drukuj stronę