„Solidarność” wciąż nad Leninem

Banner z napisem „Solidarność” wciąż wisi na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej, zakrywając napis „im. Lenina”. Przypomnijmy, że 14 sierpnia, po niespełna trzech godzinach od zawieszenia banneru, przed wejściem do stoczni pojawili się przedstawiciele Urzędu Miejskiego z nakazem zdjęcia banera przesłaniającego napis „im. Lenina”.

Flagę we wtorek powiesili stoczniowcy. – Nie po to zdejmowaliśmy Lenina, by teraz on wisiał – mówił jeden z kilkudziesięciu pracowników stoczni, którzy przyszli 14 sierpnia pod bramę nr 2. Od lat pracownicy zakładu, który jest nazywany kolebką „Solidarności”, składają kwiaty pod historyczną bramą w dniu rozpoczęcia sierpniowych strajków. W tym roku dodatkowym elementem uroczystości było zakrycie banerem napisu „im. Lenina” zorganizowane przez przedstawicieli stoczniowej „Solidarności”. Przypominamy, że na dziwny pomysł powrotu imienia komunistycznego zbrodniarza na stoczniową bramę wpadł prezydent Paweł Adamowicz. Wywołało to protest i oburzenie pracowników stoczni, szczególnie tych, którzy w 1990 roku zdejmowali znienawidzone symboliczne nazwisko. Gdy Lenin pojawił się na bramie, najpierw młodzież, a następnie stoczniowcy przykryli go napisem „Solidarność”. I wówczas rozpoczęła się dziwna „wojna” władz miasta Gdańska z logiem „Solidarności”. Co jakiś czas, z uporem godnym lepszej sprawy, służby miejskie usuwają „Solidarność” z historycznej bramy (ciekawe ile to kosztuje podatników).

–  Nie o taką Polskę walczyli stoczniowcy w 1980 roku. Nie o taką, w której pracodawcy nie wypłacają wynagrodzeń swoim pracownikom, a młodzi pracują na umowy śmieciowe – mówił Karol Guzikiewicz, wiceprzewodniczący stoczniowej „Solidarności” tuż po tym, jak Lenin został zakryty banerem z logo Związku.

Po złożeniu kwiatów pod bramą stoczniowcy udali się po Urząd Miasta, gdzie od kilkunastu dni głoduje Wojciech Dąbrowski, światowej sławy ekspert restauracji zabytków, drukarz ulotek KOR, który protestuje przeciwko eksmisji na bruk swojej sparaliżowanej żony Ewy.

(mk)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę