Stan wojenny nadal czeka na sprawiedliwą ocenę, ofiary na zadośćuczynienie a winni na napiętnowanie

Mimo padającego deszczu blisko sto osób przeszło w niedzielne południe 13 grudnia br. ulicami Gdyni od kościoła pw. św. Piotra Rybaka przy ul. Portowej do pomnika Ofiar Terroru Komunistycznego mu przy ul. Pułaskiego. W kamienicy przy tej ulicy w latach 40-tych i 50-tych miała swoją siedzibę złowroga Informacja Wojskowa. Ta zbrodnicza instytucja reżimu ma na sumieniu m.in. zbrodnie sądowe na komandorach Marynarki Wojennej.

Wcześniej we mszy świętej w świątyni przy ul. Portowej kilkaset osób słuchało poezji Zbigniewa Herberta, pieśni o tragedii Grudnia 1970 i stanu wojennego, tych ze strajku Sierpnia’80, z „Kolędy nocki” oraz Pieśń Konfederatów Barskich” w wykonaniu uczniów II LO im. Mickiewicz w Gdyni, którzy przygotowali słowno-muzyczny przekaz pod kierunkiem Anny Ćwiklińskiej-Rutka.

Mszę świętej koncelebrowanej przewodniczył ks. dr Sławomir Decowski, duszpasterz ludzi pracy Pomorza. Swoją homilię poświęcił we wspomnieniu stanu wojennego miłosierdziu i trudnej sztuce wybaczania.

- To co wówczas się stało nie zabije w nas poczucie, że błogosławieni miłosierni albowiem oni miłosierdzia dostąpią – apelował ks. Decowski.

Stawiły się poczty sztandarowe gdyńskich organizacji związkowych NSZZ „S” m.in. Stoczni Marynarki Wojennej, Stoczni Remontowej Nauta, komisji oświaty, Portu Gdynia, Stowarzyszenia Powstania Grudnia 1970.

- Oddajemy cześć osobom, które miały odwagę do obrony wartości. Warto tutaj być. Nasze państwo ma do dzisiaj kłopot z jasnym nazwaniem tego co się działo i szuka opisów o mniejszym złu – mówił przewodniczący Rady Miasta Gdyni Zygmunt Żmuda-Trzebiatowski, w stanie wojennym był 7-letnim uczniem.

Przy gdyńskim pomniku ofiar komunizmu kwiaty złożyli m.in. związkowcy m.in. Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S”, delegacje gdyńskich stoczni i Portu Gdynia, Zygmunt Żmuda-Trzebiatowski posłowie ruchu społecznego Kukiz’15 Małgorzata Zwiercan, PiS – Marcin Horała, uczniowie.

- W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego spotykamy się tutaj bo wraz z upływem czasu zaciera się świadomość tego, co się stało gdy przeciwko społeczeństwu wyprowadzono oddziały wojska i milicję. Wojna został wypowiedziana. Wypowiedział ją aparat przemocy, grupa przestępców komunistycznych zdrajców i sprzedawczyków. Przez 26 lat, podobno w niepodległym i niezależnym państwie, nie ma żadnej instytucji, która by nazwała zło złem i skazała sprawców by zakończyć wreszcie ten jeden z najtragiczniejszych epizodów najnowszych dziejów. Kto ma to zrobić? W składzie Sądu Najwyższego jest sędzia, który skazywał w stanie wojennego, a na uniwersytetach nadal są ludzie, którzy byli piewcami stanu wojennego. Czy my jesteśmy wolni? Przez ćwierć wieku słyszeliśmy, że nie ma woli politycznej dla niezawisłego i bezstronnego wymiaru sprawiedliwości. Oby nie było tak, jak mawiał Norwid, że niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami – upominał się o sprawiedliwość Krzysztof Dośla.

W niedzielę o 19.30 w oknach – szkoda, że tylko w niektórych, zapłoną świece pamięci dla tych, którzy cierpieli prześladowanie w stanie wojennym.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę