„Sprawiedliwość”, która nie ogląda telewizji i nie czyta gazet

3 października w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się rozprawa końcowa w sprawie wytoczonej z powództwa Stowarzyszenia Komitetu Obrony Demokracji przeciwko NSZZ „Solidarność”. Sąd pierwszej instancji wydał wyrok korzystny dla tzw. obrońców demokracji. NSZZ „Solidarność” zapowiada odwołanie.

kod1

 

Przypomnijmy, że działacze KOD poczuli się obrażeni sformułowaniami zawartymi w stanowisku Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „S” wydanym 17 sierpnia 2017 roku. Rok temu, tuż przed rocznicą Sierpnia 1980, pomorski KOD zaczął sobie uzurpować prawo do organizacji uroczystości podpisania Porozumień Sierpniowych, na które zaprosił „Solidarność”. Władze Związku uznały to za prowokację. Od wielu lat „Solidarność” Regionu Gdańskiego jest gospodarzem tychże uroczystości. Uzurpowanie sobie przez organizację, która w swoich szeregach ma takie osoby, jak płk. Mazguła (autor znanych powszechnie słów o tym, że stan wojenny był kulturalnym zdarzeniem) do dziedzictwa „Solidarności” jest skandalem. Odpowiedzią na „zaproszenie” było stanowisko, w którym członkowie Prezydium KK napisali, że „będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury”.

Właśnie tymi słowami poczuli się obrażeni działacze KOD, którzy przez dwie godziny żalili się przed sądem, że właśnie stanowisko „Solidarności” nastawiło negatywnie społeczeństwo do ich stowarzyszenia.

I tym żalom, nie popartym żadnymi dowodami, dał wiarę sąd, który uznał, że skutkiem stanowiska KK NSZZ „Solidarność” „była eskalacja agresji wobec członków KOD-u, a także piętnowanie jego działalności. Pojawiły się akty przemocy fizycznej czy pogardy słownej. Sformułowania były powtarzane, skierowane nawet do tych członków stowarzyszenia, którzy z racji zbyt młodego wieku nie mają nic wspólnego z PRL-em i aparatem represji tego okresu. Do stowarzyszenia przestali zapisywać się kolejni członkowie z obawy, aby nie zostać powiązani z aparatem represji i aparatem partyjnym z czasów PRL-u w obawie przed agresją innych środowisk”(cytat z ustnego uzasadnienia wyroku).

Na pierwszej rozprawie przedstawiciele KOD nie przedstawili żadnych dowodów, że takie incydenty agresji wobec nich miały w ogóle miejsce. Nie przedstawili także żadnych dowodów, które udowodniłyby tezę, że niechętny stosunek do ich stowarzyszenia jest wynikiem stanowiska wydanego przez Prezydium KK, a nie został spowodowany przez  np. zaangażowania KOD-u w obronę przywilejów funkcjonariuszy SB (akcja wspólnego zbierania podpisów pod projektem dotyczącym zmiany zapisów ustawy dezubekizacyjnej), czy niechlubnymi wyczynami ich byłego przewodniczącego Mateusza Kijowskiego. Dziwne, że panie sędziny orzekające w sprawie nie miały wątpliwości co do prawdziwej przyczyny niechęci Polaków wobec KOD-u.

A że nie do końca jest tak, jak mówią działacze KOD świadczy wyrok wydany 2 października w sprawie wytoczonej przez przewodniczącego pomorskiego KOD przeciwko Młodzieży Wszechpolskiej. Otóż Radomir Szumełda twierdził, że został napadnięty przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej 28 sierpnia 2016 r., podczas uroczystości pogrzebowych Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Sąd uznał, że przewodniczący pomorskiego KOD nie udowodnił swojego zarzutu i musi przeprosić Młodzież Wszechpolską za zniesławienie.

Tak samo zeznający w sprawie przeciwko „Solidarności” przedstawiciele Stowarzyszenia KOD nie udowodnili, że stanowisko KK miało bezpośredni wpływ na postrzeganie ich organizacji przez społeczeństwo.

W sprawie wyroku wydanego przez Sąd Okręgowy w Gdańsku 3 października  NSZZ „Solidarność” zapowiada odwołanie do sądu wyższej instancji.

Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” dla portalu tysol.pl

Tutaj Solidarność jest pokrzywdzona, a nie ci, którzy prowokowali te zajścia, my mamy ich przepraszać? Absolutnie przepraszać nie będziemy, będziemy się odwoływać. Ci, którzy śledzą życie publiczne widzą, kto bierze udział w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji. Sąd w ogóle nie uwzględnił naszych dowodów. Czekamy na uzasadnienie pisemne. Sąd dał się zmanipulować. Mam nadzieję, że sądy kolejnej instancji podejdą do sprawy w sposób obiektywny, a mam niestety wrażenie, że pierwsza instancja podeszła do niej w sposób subiektywny. Zeznania ze strony KOD-u są dla mnie śmieszne, bo my nie twierdziliśmy, że SB i TW tworzą zarząd tej organizacji, ale wystarczy spojrzeć w telewizji, popytać historyków, kto zasila te demonstracje.

W związku z decyzją Sądu Okręgowego w Gdańsku dotyczącą pozwu KOD przeciwko Solidarności, Prezydium KK przyjęło stanowisko:

Nie zgadzamy się z decyzją Sądu Okręgowego w Gdańsku. Wyrok abstrahuje od kontekstu i intencji powstania spornego stanowiska, które były odpowiedzią na sprowokowane przez KOD wydarzenia z sierpnia 2017 r.

Każdy, kto choć trochę śledzi życie publiczne w Polsce widzi, że w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji widoczni i aktywni są ci, których wymieniliśmy w naszym stanowisku, a więc byli esbecy, funkcjonariusze WSI, TW, i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Nie wycofujemy się z tych słów, jeszcze raz przypominając, że nie mamy tu na myśli władz KOD.

Władze KOD-u nigdy nie odcięły się od wymienionych powyżej osób oraz ich bulwersujących wypowiedzi. To oznacza, że się z nimi utożsamiają i uznają te opinie za swoje.

Solidarność nie zgadza się z tym wyrokiem i będzie się od niego odwoływać. Do skutku.

Prezydium KK

Download PDF
Powrót Drukuj stronę