Społeczeństwo oczekuje od rządu i parlamentu działań na rzecz tegoż społeczeństwa i państwa

Fragment rozmowy z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym ZRG NSZZ „Solidarność”, która ukaże się w styczniowym „Magazynie Solidarność”

– Rok 2015 przyniósł przesilenie na scenie politycznej. Po ośmiu latach rządów PO-PSL opozycja przejęła władzę…

– Z woli wyborców.  Społeczeństwo w demokratycznych wyborach postanowiło dokonać generalnej zmiany w państwie. Generalnej, bo przecież poprzednia ekipa miała przez pięć lat „swego” prezydenta, a przez osiem lat parlament był zdominowany przez jedną opcję polityczną i jej wasali, opcję, która lekceważyła nie tylko opozycję polityczną, ale także głos społeczeństwa. W wyniku wyborów musiała więc oddać władzę. Przychodzi jej to z olbrzymim trudem, z obwieszczaniem końca demokracji, z histerią wokół dokonującego się jakoby zamachu stanu.

– Koalicja PO-PSL przegrała, bo wyciekły „taśmy prawdy” opisujące lekceważący stosunek do obywateli i państwa, czy też dlatego, że nie reformowano państwa?

Przecież PO nie poniosła wyborczej porażki, bo Polakom nie podobała się twarz poprzedniego prezydenta i jego nowatorskie zasady ortografii (śmiech). Taśmy ujawniły prawdziwe oblicze rządzących. Potwierdziły to, co wiedzieliśmy już dawno – liczy się władza i jej utrzymanie, a nie dobro wspólne. Dla nas dowodem był brak nawet chęci dialogu. Pracownicy zapłacili za to najwięcej.

– Była ciepła woda w kranie…

Polityka ciepłej wody w kranie to o wiele za mało dla ambitnego narodu. Wyniki wyborów pokazały, że Polacy nie chcą brodzenia w bylejakości urządzanej im przez rządzących. Jest to też przesłanie dla obecnie rządzących, by nie popadali w samozadowolenie.

– Mimo skupienia władzy, przyjaznych mediów i awansu Tuska większość wyborców odrzuciła propozycję partii władzy, która wołała, że „nie ma z kim przegrać”. Rządzący powinni być pokorni?

– Władza to służba. Społeczeństwo oczekuje od rządu i parlamentu działań na rzecz tegoż społeczeństwa i państwa. Nie przeciwko, nie obok, nie w interesie „znajomych królika”. Rząd PiS zaczął realizować obietnice. Powstał projekt obniżenia wieku emerytalnego. Zostanie wprowadzona minimalna stawka godzinowa (12 zł). Wznowiono prace sejmowe nad zmianą kodeksu pracy, aby pracodawca musiał podpisać umowę z pracownikiem przed przystąpieniem do pracy. Wejdzie w życie dofinansowanie dzieci. Aby uzyskać część środków, wprowadzono opodatkowanie banków – to są konkretne działania dla nas istotne.

– Nowy rok oznacza nowe otwarcie?

– Chciałbym, by 2016 rok był czasem, w którym potrzeby i oczekiwania społeczeństwa będą zauważane, a rządzący nie tylko z troską pochylą się nad nimi, ale też zaczną je realizować. Z tej perspektywy sprawdzianem będzie niewątpliwie funkcjonowanie nowej Rady Dialogu Społecznego – na ile rządzący będą chcieli z nowego instrumentu korzystać. To ważny element demokracji, ba, konstytucji, która w kilku miejscach do dialogu się odwołuje. Swoją drogą, gdzie byli owi strażnicy konstytucji, gdy była ona w tym zakresie deptana?

– Polacy identyfikują się z państwem?

Przed rządzącymi, którym wyborcy powierzyli bieg spraw, jest zadanie przywrócenia wiary w państwo i jego instytucje. Także w te, które w odbiorze społecznym funkcjonują źle, czyli w wymiar sprawiedliwości. Życzę nam i życzę też rządzącym, by potrafili pokazać młodemu pokoleniu, że w Polsce można znaleźć dobrą pracę, wykonywaną w godnych warunkach, że są otwarte ścieżki zawodowej i osobistej realizacji, że można mieć poczucie stabilizacji, ale też, że są sprawiedliwe sądy, w których nie trzeba latami czekać na orzeczenia.  Potrzebujemy poczucia, że nie jesteśmy samotnymi wyspami, czyli odbudowy wspólnoty.

– Czy w oparciu o tę ideę nowemu rządowi uda się dokonanie zmian w sferze gospodarki, tutaj, na Wybrzeżu?

– Oczekuję tego, by gospodarce morskiej przywrócono właściwą jej rangę, jako innowacyjnej i nowoczesnej dziedziny gospodarki narodowej. Ma to służyć rozwojowi portów, przemysłu stoczniowego. Wymagamy niewiele, czyli warunków do uczciwego prowadzenia działalności gospodarczej, szanowania praw pracowniczych, niesięgania po kruczki prawne w pogoni za maksymalizacją zysku i niezrzucania odpowiedzialności przez menedżerów za własną nieudolność na dekoniunkturę czy związkowców.

– Ma więc szansę polski przemysł okrętowy?

Ma. Państwo powinno mądrze i systemowo wspierać polski przemysł, w tym nowoczesny i innowacyjny przemysł stoczniowy. Wspierać firmy, które w tej dziedzinie inwestują w ludzi, ich stabilne zatrudnienie i wysokie kwalifikacje.  Da to miejsca pracy także poza Wybrzeżem i w usługach.

– Z sentymentem patrzymy na polską banderę. Nieczęsty to widok. Jest możliwy powrót pod polską banderę?

– Możliwy zapewne byłby, wymaga to wielu działań. By statek wrócił pod polską banderę rząd musiałby armatorom stworzyć warunki, podobne do tych, które mają oni zapewnione w kraju bandery Cypru, Panamy, Wysp Marshalla…

– Czyli zminimalizować opłaty, zmienić lub wprowadzić drugi rejestr statków?

– Nie są to tylko kwestie podatkowe, ale i rozwiązania socjalne. Państwa taniej bandery rejestrują jednostki za znikomą opłatą, bez narzucania przepisów bezpieczeństwa, bez ochrony socjalnej, z niewysokimi opłatami zastępującymi podatki. Utrzymanie takiego statku staje się o wiele tańsze, co rzutuje na wynik finansowy. O ile obciążenia związane z żeglugą, z eksploatowaniem statku i utrzymaniem załogi będą wyższe, to armator polskiej bandery nie wywiesi. Można było próbować przez podatek tonażowy, ustawę o pracy na morzu. Niewiele to przyniosło.

– Pozostał sentyment?

– Wchodząc na pokład zwracałem się ku rufie i pochylałem głowę, gdy na drzewcu powiewała nasza bandera. Nie czułem tej więzi, kiedy powiewała obca.

Rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę