"Solidarność" i Ukraina

Na Ukrainie wciąż trwają protesty społeczne przeciw decyzji władz tego kraju o niepodpisywaniu umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, co zdaniem wielu komentatorów uzależnia naszych zachodnich sąsiadów od Rosji. Warto zatem przypomnieć, że kilka dni temu minęła rocznica ważnego wydarzenia związanego z niepodległością Ukrainy, której suwerenność była zawsze wspierana przez związkowców z „Solidarności”.

Polska 2 grudnia 1991 r., jako pierwsze państwo świata, uznała niepodległość Ukrainy. Był to niezwykle ważny gest, który nieodwracalnie pieczętował rozpad ZSRS i przerzucał pomost do wschodniego sąsiada, z którym łączy nas wspólna, ale też krwawa historia. Polska stała się adwokatem niepodległości tego wielkiego kraju. I to niezwłocznie po tym, jak 1 grudnia 1991 r. w referendum 90 proc. mieszkańców Ukrainy (frekwencja 84 proc.) opowiedziało się za niepodległością.

NSZZ „S” zawsze wspierał dążenia niepodległościowe w krajach bloku wschodniego, poczynając od jednego z najważniejszych dokumentów Związku, czyli Posłania I KZD NSZZ „Solidarność” do ludzi pracy Europy Wschodniej z wyrazami poparcia dla robotników w krajach zdominowanych przez Kreml i narodów Związku Sowieckiego. Flagi „S” były też widoczne podczas tzw. pomarańczowej rewolucji.

Proces rozpadu ZSRS zapoczątkowała Estonia, która 16 listopada 1988 ogłosiła pierwszeństwo prawa republikańskiego nad związkowym. W 1989 r. Ukraiński Ruch Ludowy ogłosił program pełnej niepodległości. Punktem zwrotnym był 19 sierpnia 1991 i nieudany tzw. pucz Janajewa, w czasie którego „twardogłowi” z KPZR chcieli zatrzymać proces upadku systemu komunistycznego. 24 sierpnia 1991 r. Rada Najwyższa Ukraińskiej SRS podjęła uchwałę o suwerenności państwowej republiki. 8 grudnia 2001 r. prezydenci Rosji, Ukrainy i Białorusi podpisali układ białowieski kończąc egzystencję Kraju Rad i tworząc Wspólnotę Niepodległych Państw.

Czytaj też:

Stanowisko Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” wyrażające solidarność z Ukrainą

Download PDF
Powrót Drukuj stronę