Śniadek: Najważniejsza realizacja planu Morawieckiego skoro „srebra rodowe” wyprzedane

– Mija rok od wyborów. Rząd Beaty Szydło – i parlamentarzyści PiS, jesteście wystarczająco zdeterminowani, by zrealizować obietnice wyborcze? Co po roku zapisać wam na plus w gospodarce?

– Przystąpienie do realizacji strategii firmowanej przez wicepremiera Morawieckiego, jego plan w którym stawia się na odbudowę przemysłu, na rodzimy potencjał i na ściąganie poważnych inwestorów. Dla gospodarki jest to projekt fundamentalny. Jeśli się powiedzie będzie nowa jakość, własny projekt, dzięki któremu wyjdziemy z tego, co określane jest jako pułapka średniego rozwoju.

– W planie Morawieckiego mało jest szczegółów…

– Nie zgadzam się z tą tezą. Skoro srebra rodowe, majątek został wyprzedany, by nie powiedzieć rozkradziony, musimy szukać innej recepty by wzmocnić siłę naszej gospodarki. A efekty są. Będzie inwestycja mercedesa w Jaworze i kolejne.

Zwiększenie inwestycji jest konieczne. A przemysł okrętowy na razie nie przeżywa boomu oprócz kilku stoczni w branży remontowej i niszowych technologii…

Dlatego nie jestem aż tak zachwycony. Przemysł stoczniowy jednak nie doczekał się wsparcia, by mógł wyjść z zapaści. Dla mnie sprawa numer jeden to przemysł stoczniowy. Niestety, z różnych względów, także z powodu dekoniunktury, nie mam dobrych wieści. Stocznia Marynarki Wojennej od lat boryka się z problemami. Nie ma w tej branży widocznego postępu. A przecież mamy się czym pochwalić w innych sprawach, jak na przykład polityka społeczna, realizacja Programu 500+, Mieszkanie+, wzrost płac, walka z umowami śmieciowymi, wzrasta konsumpcja…

– Nie na tyle by dogonić starty w inwestycjach. Naszym atutem miały być niskie koszty pracy…

– Tak twierdzili ci, którzy przegrali wybory, bo chcieli nas trzymać w sytuacji niedowartościowanego, z kompleksami społeczeństwa. Tak mówili rozmaici nazywający się liberałami, politycy z PO. Wmawiano nam, że naszym atutem jest tania siła robocza.

– Mityczny inwestor zawsze może poszukać jeszcze tańszej siły roboczej…

– To raz, a po drugie wyższe płace oznaczają wyższą konsumpcję. Ta przekłada się na wzrost produkcji. W układzie kosztowym wynagrodzenia jako koszt dla pracodawcy stanowią de facto niski odsetek. Proszę by porównywać ten wskaźnik do innych krajów Unii.

Henry Ford w 1914 r. wprowadził minimalną płacę dzienną 5 USD, a samochód, wówczas towar luksusowy, kosztował 450 dolarów bo przecież „samochody nie kupują samochodów”…

– Platforma powinna brać z niego przykład (śmiech), zamiast kompromitować się i przez lata reklamować Polskę, jako atrakcyjną przez niskie koszta pracy.

– Budżet napięty, a co z uszczelnieniem szarej strefy, groźniej też dla rynku pracy słabo wam idzie?

– Zaczekajmy na ostateczne tegoroczne wyniki ściągalności podatków. Przecież oszustwa podatkowe są nie tylko szkodliwe dla gospodarki, są niemoralne, godzą w uczciwą konkurencję. Mamy już projekt nowelizacji ustawy o VAT, znikną firmy słupy. Wszyscy tracimy na nieszczelności w systemie.

– W kontekście – tak to ujmę, etyki biznesu. Sławomir Nowak, całkiem niedawno minister, lider PO na Pomorzu, złote dziecię Platformy udał się przykładem dawnych uciekinierów z Korony Polskiej na Zaporoże i na Dzikie Pola by zostać „atamanem” na Ukrainie…

– Chce pan bym oceniał kogoś, kto nie ma zdolności honorowej? Ta rejterada jest świadectwem wystawionym samej Platformie. Może liczy, że dostanie dobry zegarek, a może jest to misja przecierania szlaku dla innych.

Rozmawiał Artur S. Górski . Wywiad ukazał się w piątkowej „Gazecie Gdańskiej”

Download PDF
Powrót Drukuj stronę