Smutny rekord: już 5,2 mln pracowników jest słabo związanych umowami

Pada kolejny niechlubny rekord psucia rynku pracy. Już 5,2 mln osób jest zatrudnionych na umowach, które najsłabiej wiążą ich z pracodawcami. Bezrobocie spada, a liczba umów na czas określony, zleceń lub umów o dzieło, zwanych potocznie śmieciowymi, rośnie – alarmuje Dziennik Gazeta Prawna.

W III kwartale 2014 r. ponad 3,6 mln pracowników miało umowy na czas określony – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności GUS. To rekordowa liczba. Dodatkowo ok. 1,6 mln osób podpisało zlecenia lub umowy o dzieło. Ten trend wynika z niższych kosztów zwolnień. To oznacza,w sumie ponad 5,2 mln pracowników ma zajęcie, które przez formę umowy słabo wiąże ich z pracodawcą, np. wypowiedzenie takiego angażu trwa dwa tygodnie i nie trzeba tego uzasadniać i nie trzeba wypłacać odpraw.

Pracodawcy bronią przed zobowiązaniami wobec pracowników. Gdy szef chce obniżyć koszty na pracy, to pracownikowi, który jest już w firmie od dawna, zamiast podwyżki wręcza wypowiedzenie, a na jego miejsce zatrudnia nową osobę, której będzie płacił mniej.

Z kolei lawina umów nazywanych śmieciowymi (umów zleceń i o dzieło) wynika z tego, że nie dotyczą ich podstawowe zasady kodeksu pracy, czyli nie przysługuje urlop, czas pracy nie jest limitowany i nie ma minimalnego wynagrodzenia.

Nawet spadek bezrobocia nie powoduje zmniejszenia „popularności” tego typu umów.  W tym roku liczba osób zatrudnionych na  umowach terminowych już wzrosła o prawie 340 tys. (aż o 10 proc.).

Mamy więc sytuację, iż w III kwartale br. blisko 29 proc. pracowników najemnych pracowało na podstawie umów terminowych. Sytuacja jest dużo gorsza, jeśli uwzględni się tych, którzy zarabiają tylko w oparciu o umowy-zlecenia i umowy o dzieło. Okazuje się wówczas, że wśród 16 mln pracujących (łącznie z „szarą strefą”) prawie co trzecia osoba ma zajęcie na tego typu umowach.

Jak analizuje DGP wśród pracowników umowy terminowe mają na ogół złą sławę. Bo ci, którzy na ich podstawie pracują, traktowani są przez pracodawców po macoszemu: rzadziej są wysyłani na szkolenia albo otrzymują zaniżone premie lub nie otrzymują ich wcale, gdy mają krótki okres zatrudnienia. Ponadto tacy pracownicy tracą pewność jutra, gdyż wiele spraw mogą planować tylko na krótki okres, nie mają pewności, że nowe kwalifikacje w przyszłości wykorzystają.

W Polsce terminowych umów jest proporcjonalnie dwa razy więcej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Od lat rodzi to niezadowolenie pracowników i związkowców.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę