Słuchać świetego

Mamy nowego polskiego świętego, dlatego wręcz nie wypada nie powrócić raz jeszcze do jego nauczania. Wyniesieni na ołtarze mają być przecież dla nas wzorcem do naśladowania i drogowskazem działań zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Tym razem przypomnimy zatem mniej znane dokumenty świętego Jana Pawła II – bo o nim oczywiście mowa.

Analizując naukę polskiego papieża najczęściej powołuje się na wielkie encykliki społeczne „Laborem exercens” i „Centesimus Annus”. Opisywaliśmy je także na łamach naszego „Magazynu”. Tymczasem święty Jan Paweł II opublikował 14 encyklik i tyle samo adhortacji apostolskich (dokumenty papieskie podsumowujące kolejne synody), które stanowią konsekwentny i wzajemnie komplementarny zbiór jego nauczania.

Bierność jest winą!

Dobrym przykładem jest tu adhortacja „Christofideles laici” („O powołaniu i misji świeckich w Kościele”) z 1988 r., niejako zapowiadająca późniejszą o trzy lata encyklikę „Centesimus Annus”, gdy Jan Paweł II podkreślał rolę „społeczności pośrednich” – takich jak związki zawodowe – które „uruchamiają tkankę społeczną, zapobiegając jej degradacji, jaką jest anonimowość i bezosobowe umasowienie”. Również w „Christofideles laici” Ojciec Święty wzywał chrześcijan do zaangażowania w życie Kościoła i społeczeństwa poprzez różne wspólnoty: „Bierność, która zawsze była postawą nie do przyjęcia, dziś bardziej jeszcze staje się winą. Nikomu nie godzi się stać w bezczynności. Rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwia sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w życiu publicznym”. Aktywność społeczna chrześcijan, tak bezpośrednio promowana przez Jana Pawła II w adhortacji z 1988 r., ma przy tym jasno wytyczony cel. Chrześcijanie „w działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu dobra wspólnego” mają „ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość”.

Solidarność oznacza umiar

Kolejnym nieco zapomnianym dokumentem jest encyklika „Sollicitudo rei socialis” („Troska społeczna”), ogłoszona przez Jana Pawła II w grudniu 1987 r. Wpisuje się ona w charakterystyczny dla papieża Polaka na przełomie lat 80. i 90. XX wieku nurt odczytywania klasycznych zasad i dokumentów chrześcijańskiej nauki społecznych w tworzących się nowych uwarunkowaniach geopolitycznych, kulturowych i społecznych. O ile „Centesimus Annus” było nawiązaniem do „Rerum novarum” Leona XIII, tak „Sollicitudo rei socialis” odwołuje się do encykliki „Popularem progressio” Pawła VI (w 20 rocznicę jej ogłoszenia), przypominając jego wezwanie do międzynarodowej solidarności bogatej globalnej Północy z biednym Południem. Jan Paweł II dostrzegał strukturalny charakter tego konfliktu, który do dziś nie został rozwiązany i stanowi jedno z najważniejszych ogólnoświatowych ognisk zapalnych.

W swojej encyklice święty Jan Paweł do globalnej solidarności „dorzucił” tę w wersji społecznej, w ramach jednej wspólnoty narodowej. Skrytykował „nadmierną eksploatację zasobów” (rozwinął zresztą wątki ochrony środowiska, które w naszej analizie pominiemy) i pęd ku konsumpcji. Zamiast tego Ojciec Święty zaproponował „opcję czy miłość preferencyjną na rzecz ubogich” – społeczną odpowiedzialność „w stylu życia, decyzji, które trzeba stosownie podejmować w odniesieniu do własności i użytkowania dóbr”. Innymi słowy – umiar i solidarność zamiast ślepego konsumpcjonizmu.

Warte dłuższego cytatu jest wyjątkowe zakończenie encykliki „Sollicitudo rei socialis”, pokazujące „żelazny optymizm” oraz imperatyw chrześcijańskiej walki o triumf dobra nad złem (w życiu indywidualnym i zbiorowym), a więc wartości, których świadectwo Jan Paweł II dał osobiście: „Nie ma zatem podstaw do rozpaczy, do pesymizmu ani do bierności. Nawet jeśli trzeba z goryczą powiedzieć, że tak jak można grzeszyć egoizmem, żądzą nadmiernego zysku i władzy, tak wobec pilnych potrzeb rzesz ludzkich pogrążonych w niedorozwoju można również uchybić przez lęk, niezdecydowanie, a w gruncie rzeczy przez tchórzostwo. Wszyscy jesteśmy wezwani, a nawet zobowiązani do stawienia czoła wyzwaniu. Wobec takich zagrożeń rozróżnienie pomiędzy ludźmi i krajami bogatymi a ludźmi i krajami ubogimi ma niewielkie znaczenie, prócz tego, że większa odpowiedzialność ciąży na tym, kto więcej ma i więcej może”.

Adam Chmielecki

 

Godność i solidarność

„Dzięki swej osobistej godności istota ludzka zawsze jest wartością w sobie i przez się, i wymaga, by traktowano ją jako taką, nigdy zaś jako przedmiot, który można użyć, narzędzie czy rzecz.

Osobista godność stanowi podstawę równości wszystkich ludzi. Wynika stąd absolutna niedopuszczalność jakiejkolwiek dyskryminacji, która niestety nie przestaje dzielić i poniżać rodziny ludzkiej: tak dyskryminacji rasowej i ekonomicznej, jak społecznej i kulturowej, politycznej jak i gospodarczej itd. Każda dyskryminacja jest niedopuszczalną niesprawiedliwością nie tyle ze względu na napięcia i konflikty, do których może prowadzić w społeczeństwie, co na hańbę, którą przynosi godności osoby ludzkiej: nie tylko godności tego, kto pada ofiarą niesprawiedliwości, ale znacznie bardziej godności tego, kto niesprawiedliwości się dopuszcza.

Będąc podstawą równości wszystkich ludzi, godność osobista jest równocześnie źródłem ich współuczestnictwa i wzajemnej solidarności, bowiem dialog i komunia wywodzą się przede wszystkim z tego, kim ludzie »są«, a dopiero wtórnie z tego, co »mają«”.

Adhortacja apostolska „Christofideles laici” („O powołaniu i misji świeckich w Kościele”), rozdział III, część 37

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę