Skradziony wizerunek

Wizerunek Anny Walentynowicz, współzałożycielki WZZ Wybrzeża i NSZZ „S” wykorzystały środowiska feministyczne. Jej twarz znalazła się na plakacie promującym tzw. Manifę, demonstrację feministek w Poznaniu. Rodzina Walentynowiczów protestuje.

walentynowicz

– Anna Walentynowicz miała zupełnie odmienne poglądy niż proaborcyjne feministki i uważam, że użycie jej zdjęcia przez uczestniczki Manify to skandal. Zwłaszcza, że nikt nie konsultował tego posunięcia z rodziną – wpisał portalu społecznościowym Piotr Walentynowicz, wnuk Anny.

Anna Walentynowicz, kobieta o którą upomnieli się gdańscy stoczniowcy w 1980 roku zginęła w tragicznym locie do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r.

– To jak spoliczkowanie jej po śmierci – mówi z kolei jej syn Janusz Walentynowicz w wywiadzie dla Wpolityce.pl

- To karygodne, wyrażam oburzenie i niezgodę na coś takiego. Przecież ta osoba, bądź osoby, które coś takiego zrobiły, albo kompletnie nie mają pojęcia o tym, kim była moja mama i jakie były jej poglądy, albo zrobiły to świadomie o tym wiedząc.  Mama zawsze uważała, że każde życie wymaga ochrony, jest świętością i tylko Pan Bóg może ingerować w to czy odebrać to życie, czy też nie. Taki stosunek miała od zawsze, absolutnie nie brała pod uwagę innej możliwości. Co do samego feminizmu, w tamtym czasie, kiedy mama jeszcze żyła nie było jakichś wielkich marszów feministycznych, przynajmniej ja ich nie kojarzę. Jeszcze wtedy nie było tak głośno o tych idiotycznych genderach czy Bóg wie jeszcze jakich tworach. Dla mamy najważniejsza była sytuacja w Polsce i pozycja Polski w świecie, a także kwestia godności człowieka. To były rzeczy, którymi ona się interesowała. Przywiązywała także olbrzymią wagę do  dziedzictwa kulturowego i tradycji – mówi Janusz Walentynowicz w wywiadzie dla Wpolityce.pl.

Z kolei w trakcie warszawskiej Manify posługiwano się zniekształconym znakiem Polski Walczącej.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę